sobota, 3 grudnia 2016 r.

Magazyn

Pizza z bigosem

Dodano: 21 lutego 2002, 18:28

Concetta Rybak z córką Patrycją i akt nadania polskiego obywatelstwa (Magdalena Gutowska)
Concetta Rybak z córką Patrycją i akt nadania polskiego obywatelstwa (Magdalena Gutowska)

Ósmego lutego pochodząca z Lecce na południu Włoch Concetta Rybak, odebrała z rąk starosty powiatu tomaszowskiego, oczekiwany od kilku lat akt nadania polskiego obywatelstwa. W uroczystości towarzyszyli jej mąż i córka.

- Concettę poznałem dziewięć lat temu w Rzymie. Pracowała w restauracji u mojej siostry. Postanowiłem, że zabiorę ją do Polski. I tak się stało. Mieszkamy razem w podtomaszowskiej Dąbrowie już siedem lat - opowiada Mariusz Rybak.
Przyjechała do Polski, bo rodzinna tradycja mówiła

tam żona, gdzie mąż.

- Dlatego mama nie odwodziła mnie od tego pomysłu, chociaż nie ukrywam, że na początku obie miałyśmy obawy - mówi pani Concetta. I dodaje, że wiedziała dokąd jedzie. Obecny maż pokazywał jej przecież na mapie, gdzie mniej więcej leży Tomaszów Lubelski, oddalony od Rzymu o przeszło dwa tysiące kilometrów. - Kiedy po raz pierwszy w życiu przekroczyłam granice Polski - pamiętam dokładnie - był październik, pomyślałam sobie w duchu: mąż miał rację, mówiąc że tutaj jest ładnie. To co od razu zauważyłam, to ciągnące się kilometrami lasy. Dzięki nim jest w Polsce, jak by to powiedzieć, bardzo naturalnie.
Mariusz Rybak przywiózł swoją przyszłą żonę do rodziców w Dąbrowie Tomaszowskiej. Sam jeździł do Włoch na zarobek. Grupowe zwolnienia w tomaszowskim PKS pozbawiły go stałej pracy. Nie ma jej do dzisiaj.
Poznali się w mieście bogów
- Mam w Rzymie siostrę. Można powiedzieć, że dzięki niej poznałem swoją żonę, gdyż Concetta pracowała u niej w restauracji. Zauważyłem ją zresztą już podczas pierwszego pobytu we Włoszech, ale bariera językowa nie pozwalała mi jej poznać. Jednak im częściej wyjeżdżałem do pracy, tym lepiej poznawałem włoski. Za czwartym razem pojechałem już po to, żeby namówić Concettę, do zamieszkania ze mną w Polsce - opowiada pan Mariusz.
- Nie tylko on namawiał mnie na wyjazd. Pomagała jego siostra - dodaje świeżo upieczona Polka. Ślub cywilny wzięli w Tomaszowie w 1994 roku. Pani Concetta dostała kartę stałego pobytu. Żeby było sprawiedliwie, przed ołtarzem stanęli w rzymskim kościele.
Pan Mariusz twierdzi, że nie mógłby zamieszkać na stałe we Włoszech. - Ciągnęło mnie tutaj. Do domu, rodziców i przyjaciół - wspomina. Nie ukrywa, że życie w słonecznej Italii nie byłoby dla nich lekkie. Wszystkie zarobione pieniądze poszłyby na czynsz i wysokie podatki. Za to pracują w Rzymie sezonowo. Pierwszą ojczyznę Concetty odwiedzają wraz z sześcioletnią córką Partycją. - Dziecko zawsze dotąd jeździło z nami, ponieważ włoska babcia bardzo tęskni za wnuczką. Teraz będziemy jeździć razem tylko w wakacje, bo Patrycja pójdzie niebawem do szkoły - mówią rodzice.
Gdy są we Włoszech starają się zwiedzić jak najwięcej. Pani Rybak jest świetnym przewodnikiem. Każdy wyjazd to kolejnych kilka albumów ze zdjęciami. Dzięki podróżom sześcioletnia Partycja prawie wszystko rozumie o włosku.
Pani Concetta dzisiaj już bez problemu posługuje się polszczyzną.

Abecadło z pieca spadło

Trudności sprawia jej tylko artykulacja ż, dź, sz i ś. - Języka nauczyła się sama. Zaraz po tym, jak przywiozłem przyszłą żonę do Dąbrowy, musiałem na jakiś czas wyjechać. Została tylko z moimi rodzicami. Musiała jakoś się z nimi dogadywać. Myślę, że to właśnie dzięki temu szybko załapała polski - tłumaczy mąż. Dopilnował zresztą, by Concetta zdała praktyczny egzamin z języka polskiego. - Do sklepu poszłam po raz pierwszy po dwóch miesiącach po przyjeździe. Mąż powiedział, abym po polsku poprosiła sprzedawcę o chleb. Widocznie mnie zrozumiał, bo pierwsze zakupy zrobiłam bezbłędnie - śmieje się pani Concetta. - Kiedy zadzwoni do rodziny, to potem przez jakiś czas mówi po włosku. Jak pojedziemy do Włoch to jakby na przekór rozmawia po polsku - dodaje mąż.

Dobra, bo polska

Concetta przyznaje, że polubiła polską kuchnię. Do smaku przypadły jej zwłaszcza bigos, pierogi i gołąbki. - Ale na polskich stołach jest za mało warzyw. W domu często gotuję także włoskie potrawy, przede wszystkim spaghetti z różnymi sosami. Próbowałam zrobić pizzę ale jeszcze ani razu nie miała takiego smaku jak we Włoszech. Po prostu inny smak mają chociażby polskie sery czy szynka wieprzowa. A pomidory są tutaj zbyt wodniste.
Concetta dodaje, że to co serwuje się w polskich barach w niczym nie przypomina prawdziwej pizzy. Ani w smaku ani wyglądem. - Nasza pizza jest olbrzymia. Ciasto jest cieniutkie, za to dużo dodatków.
Dotąd nikt z rodziny Concetty nie odwiedził jej w polskim domu. Za daleko. A ona przyzwyczaiła się do nowej ojczyzny. - Tak naprawdę, nie widzę jakiejś zasadniczej różnicy między życiem w Polsce a tym we Włoszech. Tu i tam ludzie mają podobne problemy - opowiada. O Polakach mówi, że są spokojni i uśmiechnięci. - Jak dotąd nikt nie sprawił mi przykrości.
Dzień państwa Rybaków rozpoczyna się od odwiezienia dziecka do zerówki w Sabaudii. Po południu zabierają Patrycję z powrotem. Brak stałego zajęcia to dla nich duży problem. - Myślę, ale na razie tak po cichu, o własnym interesie.
Małżonkowie znają także inne polsko-włoskie małżeństwa. - Nasz znajomy, ożenił się z Włoszką. Słyszałem, że chce wrócić do kraju - mówi Concetta. Przyznaje, że Włochom podobają się polskie kobiety. Potrafią być bardzo zazdrośni, zwłaszcza o blondynki. Dlatego zdarza się, że dziewczyny uciekają z powrotem do Polski.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO