środa, 18 października 2017 r.

Magazyn

Pokazać księdza

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 lutego 2009, 13:02

Rozmowa z Rafałem Wieczyńskim, reżyserem filmu "Popiełuszko. Wolność jest w nas”

• Dlaczego postanowił pan zrobić film o ks. Jerzym Popiełuszce?

- To oczywiste. Taki film już dawno powinien powstać. Ksiądz Jerzy zasługuje na to, by mieć film o sobie zrobiony z rozmachem, rzetelnie, w ówczesnym kontekście historycznym. Myśleliśmy o takim filmie z małżonką od dawna. Sam pomysł pojawił w 1997 roku, kiedy rozpoczął się proces beatyfikacyjny księdza Jerzego. Musieliśmy jednak dojrzeć do tematu, żeby zacząć pracę nad scenariuszem, a teraz z różnych przyczyn biegnie już siódmy rok pracy nad filmem. Z perspektywy czasu widzę jednak, że wszelkie trudności służyły temu projektowi, formowały go i przygotowywały nas. I oto premiera filmu rozpoczyna obchody 25 rocznicy śmierci ks. Jerzego.

• Postać ks. Jerzego była dla pana wyzwaniem?

- Wyzwaniem było wniknięcie w tę postać, jej zrozumienie, jak również decyzja o tym, z jakiej perspektywy przedstawimy jego historię. Jaki zastosujemy klucz. Dlatego dużo jeździliśmy po Polsce, rozmawialiśmy z ludźmi, czytaliśmy wiele dokumentów, oglądaliśmy zdjęcia z tamtych czasów.

• A czy w ubeckich aktach znalazł pan jeszcze coś zaskakującego?

- Stopień inwigilacji osoby księdza Jerzego. Byłem pod wrażeniem, że w tym ogromie zła, które go otaczało, on nigdy nigdzie nie zgubił się jako człowiek. Zawsze był naturalny, zawsze wierny sobie i Bogu. Nie udawał. Jednocześnie uderzyło mnie, że w relacjach osobistych ksiądz Jerzy starał się chronić innych. Młodzież, studenci niewiele wiedzieli o niebezpieczeństwach, które mu groziły. Jeszcze mniej wiedziała jego rodzina. Dla artystów, aktorów, osób z laickiego świata nie narzucał się ze swoją duchowością. A tak naprawdę on swoją siłę czerpał z modlitwy, ze wszystkim zwracał się do Ducha Świętego, czego nie widać było na pierwszy rzut oka.

• To jego słynne hasło \"Zło dobrem zwyciężaj”.

- Tak, ale to jest piekielnie trudne, jak się weźmie dosłownie i przełoży na konkretne sytuacje. Bo on się różnił od wielu innych tym, że to nie było tylko hasło. On nie tylko to mówił, ale i z uporem realizował, co nie zawsze spotykało się ze zrozumieniem nawet wśród przyjaciół. Jest to naprawdę heroiczna postać, ale zwycięska. Dzięki niemu wielu ludzi przestało się bać, wielu się nawróciło, dostało nadzieje, a cały system zła ostatecznie się skompromitował.

• Ksiądz Jerzy przyciągał swoją autentycznością?

- Ludzie garnęli się do niego, bo wiedzieli, że sam postępuje według tego, co głosi. Widziano w nim człowieka wyjątkowego. Lubił słuchać. Aktorów, inteligencję. Uczył się od nich, a zarazem oni uczyli się od niego. Dlatego, że miał mądrość życiową, którą wyniósł z domu rodzinnego na Podlasiu, z Okopów pod Suchowolą.

• Aktor Adam Woronowicz opowiadał, że przygotowując się do roli spotkał się z matką ks. Jerzego, Marianną. Że spędził tydzień w seminarium. Pan też był w domu ks. Popiełuszki?

- Oczywiście. To było bardzo wzruszające spotkanie i silne przeżycie, ale dodające siły. Pani Marianna jest wyjątkową osobowością, zasługuje na olbrzymi szacunek i również upamiętnienie. Poznając ją i całą rodzinę, zrozumiałem lepiej księdza Jerzego i jego powołanie.

• Które ze scen w filmie były najtrudniejsze do nakręcenia?

- Najtrudniejsza była scena zbiorowa z udziałem setek statystów na placu Zamkowym w Warszawie, kiedy nasza ekipa zablokowała pół Starego Miasta albo nocna pacyfikacja huty z udziałem czołgów, realizowana w przejmującym chłodzie. Jednak również sceny męczeństwa księdza Jerzego, trudne emocjonalnie i fizycznie były dla nas dużym wyzwaniem.

• Gdzie kręcono film?
- Zdjęcia realizowaliśmy w wielu miejscach: w Krakowie, Zakopanem, Bartoszycach, Gdańsku, Dębkach, na Jasnej Górze, we Włocławku, w Bydgoszczy, Bytomiu, Katowicach, Suchowoli; i każda scena w nowym miejscu była na swój sposób trudna. Ale były też i zabawne momenty. Kiedy kręciliśmy w miejscu zamieszkania księdza Jerzego, na ulicy Chłodnej w Warszawie, gdzie nadal mieszkają jego dawni sąsiedzi. Gdy Adam Woronowicz, który jest do niego bardzo podobny, czekał na ujęcie, do budynku wchodziła jedna z mieszkanek. Ujrzała Adama i zamarła. Przez moment była przekonana, że stoi przed nią prawdziwy ksiądz Jerzy. Dopiero po chwili dostrzegła kamery wokół i zrozumiała, co się dzieje.
• Dla pokolenia współczesnej młodzieży, PRL i lata 80. to historia. Mało znają ks. Jerzego. Czego się dowiedzą o nim z filmu?
- Tego, jakim był naprawdę. Zależało nam na tym, by sprowadzić ks. Jerzego na ziemię, żeby był tu i teraz, stał się nam bliski. Bo, rzeczywiście, na hasło "Ksiądz Jerzy Popiełuszko” młodzi prawie nie reagują. Kojarzy się on z martyrologią, z tematem lekcji, którą trzeba odrobić.
• Jakiego księdza zobaczą w filmie?
- Księdza, który miał swoją pasję i odwagę, którą pociągał innych, ale miał słabości. Lubił samochody. Palił papierosy, choć nigdy nie w sutannie, bo bardzo szanował swój kapłański stan. To wszystko składa się na obraz człowieka normalnego, a jednocześnie posiadającego świadomość znaczenia tego, co robił i poczucie odpowiedzialności. W pewnym momencie zdał on sobie sprawę ze swego oddziaływania. I stało się to dla niego olbrzymim ciężarem. To wszystko chcieliśmy pokazać, oczywiście, w sposób syntetyczny. Film trwa niecałe 2,5 godziny, a opowiada o kawale życia wielkiego człowieka.
• Plakat zapowiadający film o ks. Popiełuszce jest podobny do reklamy "Cassino Royale” z Jamesem Bondem. Internauci już skomentowali, że ks. Popiełuszko wygląda jak agent 007. O to chodziło?
- Plakat miał na celu zainteresowanie filmem i ściągnięcie uwagi młodych. Ale jest kolosalna różnica między tymi dwoma bohaterami. Nawet biorąc pod uwagę poczucie humoru i zbieżne elementy artystyczne filmów. Przyznam, że ta dyskusja mnie trochę zaskoczyła i zdziwiła. Plakat to hasło. Ten podobny do Bonda mówi, że w filmie jest dużo akcji, drugi, plakat z portretem księdza Jerzego wskazuje, że można spodziewać się w tym filmie głębi. Dystrybutor chciał wskazać różne walory tego filmu. Mam wrażenie, że ta forma swoistej prowokacji spełniła swoje zadanie.
Alicja Zielińska

W poniedziałek, 16 lutego, w Teatrze Wielkim w Warszawie odbędzie się premiera filmu "Popiełuszko”. Od 27 lutego film będzie wyświetlany w kinach w całej Polsce.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
missJonasz
BET ANKA
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

missJonasz
missJonasz (1 marca 2009 o 12:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
KUL-ejny PAT-ologiczny EPILOG:

uzupełniając powyższy/poniższy wpis KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW i ASC przedstawiają jeszcze jedną święta metodę represji Związkowców przez kler:

Proboszczowie w zamian za rezygnację z działalności związkowej remontowali mieszkania organistom. Kto dał się na to nabrać - niczym na studia KUL-awej MuzyKUL-ogii - długo miejsca nie zagrzał, bo mieszkania były parafialne, a po remoncie w każdej chwili można było kopnąć w d... organistę z KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW i przyjąc innego. Korzysć była obopólna: zostawało mieszkanie i to luksusowe jak na owe czasy i nawet był nowy organista - czyż i to nie było cudowne?
Tak funkcjonowała ekipa JP 2, e-PiS-kopatu, biskupów z całą resztą duchowieństwa płci obojga.

Kto nie wierzy zawsze może zweryfikowac podane informacje i po zapoznaniu się z nimi szybko się nawrócić - z tym, że prosto do domu.
Celowo KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW i ASC nie podaje nazwisk organistów aby chronić ludzi...

Zostańcie z B(L)OGIEM...

(PODPISANO: KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW)
Rozwiń
BET ANKA
BET ANKA (17 lutego 2009 o 11:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
SOLIDARNOŚĆ, A SOLIDARNOŚĆ czyli KULejna PATologiczna WPADKA ALBO ŚWIĘTY SPOKÓJ:

Szum robiony w kolejną rocznicę śmierci ks. Popiełuszki stara sie przypomnieć Polakom wydarzenia sprzed lat. Nawet KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW stwierdza, iż ta śmierć była zupełnie niepotrzebna - tak jak wiele innych z okresu stanu wojennego wraz z wydarzeniami lat 1980-tych.
Powstaje zasadnicze pytanie zadane wszystkim świętym: CZYM RÓZNIŁA SIĘ SOLIDARNOŚĆ od KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW?
SOLIDARNOŚĆ była uwielbiana przez kler, a na wieść o KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW kler dostawał drgawek od samego początku i trzepie nimi do dziś!
Minęło kilkadziesiąt lat, z perspektywy czasu dochodzi do prób zmiany historycznych wydarzeń izolujących Lecha Wałęsę, co zresztą jest cechą współną wszystkich SOLIDARNOŚCIOWCÓW, bo do tej pory nikt nie zrozumiał, iż przywódca może być tylko jeden - i tak też było.
Filmowanie bohatera lat 1980-tych ks. Jerzego Popiełuszki to tylko jeden mały wycinek losów SOLIDARNOŚCI na terenie kościoła. Sam Reżyser filmu może nie posiada pełnej wiedzy, tak samo jak IPN o SOLIDARNOŚCI - oto ona w ramach uzupełnienia:

1. Od roku 1980 na terenie koscioła powstawał KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW, którego założycielem był nie grający już wówczas w żadnym
kościele ORGANISTA WROCŁAWIA o nazwisku CHOBOT. Od początku skarżył sie, że "czarni" w odwecie i "świętej bezsilnosci" w stosunku do
Niego zrobili "coś" Jemu Synowi - nie pamietam, albo nie ujawnił szczegółów co.

2. Po wydarzeniach lat 1980-tych szybko zmarł Założyciel KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW o nazwisku CHOBOT, równie szybko zmarł
ówczesny Organista z katedry w Lublinie - nazwisko miał na literę J..... - mimo wielu podejść w internecie do dziś na ten temat panuje święty
spokój, czyli nikt nie poruszał na żadnym forum tego tematu.

3. Od roku 1980 KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW określany był przez duchowieństwo jako "WRZÓD NA DU---PIE PAPIEŻA".
Po jednym z zebrań ks. Edward Pudełko kazał pisac LOJALKI o treści: "ZAWSZE BĘDE POPIERAŁ WŁADZĘ DUCHOWNĄ', dla opornych w pisaniu
serwował osobisty komentarz: "BO JAK NIE TO MY WAM DAMY".

4. Od początku duchowieństwo kradło listy wysyłane do Organistów uniemozliwiając funkcjonowanie Związku mającego na celu sprawy socjalno-
- emerytalne.

5. KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW od roku 1980 podlegał pod "opiekę" państwowego SB oraz kościelnego. róznice były widoczne gołym
okiem, bo SB-cy wyglądali jak ludzie (inteligentni, zadbani) w skórzanych płaszczach, a koscielni "apostołowie" - to zwykłe przygłupy, którym
wystawala słoma z butów. Jedno z zebrań odbyło się nawet w remontowanej wówczas restauracji "CZARCIA ŁAPA" na lubelskiej starówce, bo tak
nas ganiali.

6. Wszystkich członków KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW praktycznie zwolniono z pracy, każdy kto zufał papieżowi i studiował na KUL-u
był wykańczany w ciągu jednego semestru i to z przedmiotów najmniej się liczących, kto zaś wybrał uczelnie państwowe- wyszedł na ludzi.
Działania takie doprowadziły do pozornego rozbicia Związku w roku 1982. Część Zwiazkowców znalazł pracę w innych diecezjach, część
zrezygnowała z organów. Cały czas akcja rozgrywa się pod wodzą: JP 2; Prymasa Glempa Józefa (2x na Liście Wildsteina!), Kard. Dziwisza
Stanisława, b-pa Bolesława Pylaka, kalnclerza Kurii - ks. Stanisława Rojka i wszystkich czynnych duchownych płci obojga.
Stosowanym represjom duchowieństwa w odniesieniu do Związkowców nic nie pomogła nawet interwencja przedstawiciela KZ NSZZ
SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW w Radzie Prymasowskiej (Warszawa, ul. Miodowa) w maju 1982 r. gdzie jakis du---pek glempowski określił
delegata jako "SZPIEG"!

7. Duchowieństwo było tolerancyjne do 1994 roku - czyli roku podpisania KONKORDATU. W 1994 roku przypomnieli sobie proroctwa ks. Pudełko
i ziścili obietnice - dali nam: nocne napady znajomych księży na mieszkania i rodziny, zakaz opalania budynków zimą dzięki czemu wymrozili
małe dzieci. Taka jak w czasie mszy za Ojczyznę leciały łkania z ambon i od ołtarzy, tak w roku 1994 spełnając święte groźby żadnemu
nie kapnęła nawet jedna łza! Jest to epoka JP 2; Prymasa Józefa Glempa (2x na liscie Wildsteina), kard. Stanisława Dziwisza, Nuncjusza
Apostolskiego Józefa Kowalczyka (15 x na Liście Wildsteina!!!), b-pa Kazimierza Ryczana. Osobiscie napadł ks. Jacek Wójcicki pod czujnym
okiem ks. Kazimierza Dzierzy (zginął w wypdaku samochodowym, który sam spowodował) i ks. Marka Podymy. Trudno pokusić się o stwierdzenie
że decyzje takie zapadały na szczeblach kancelarii parafialnej czy też e-PiS-kopatu, a nie na samej gorze - czyli w Watykanie.

8. Lasa leciały, stworzony został w cudowny sposób internet, zaistniał w nim kosciół, ale KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW również.
I w tej materii (ale już nie metafizycznej ale realnej) leciały wulgaryzmy pod adresem Związku.
Na forum netSUPEREXPRESS-u w roku 2002 lub 03 (w każdym razie była to środa popielcowa) do dyskusji właczyło sie dwóch watykańczyków
"RUDY' i "SK", a jeden z nich napisał stworzona przez siebie modlitwę za Związek: "JE---BA---NE---MU ORGANIŚCIE nie POMOŻE NAWET
CZYŚCIEC".

9. Wielu członków KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW zmieniło wyznanie lub przyjęło opcję NIEZALEŻNYCH WYZNANIOWO nie raz motywując
na różnych forach w necie, iż bóg jest równoważnikiem PERPETUUM MOBILE i istnieje tylko w teorii, z tą różnicą, że PERPETUUM MOBILE
powstało w umysle naukowca, a bóg niestety nie!
Więcej info na ten temat ukaże sie po wpisaniu w GOOGLE haseł:
KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW
KZ NSZZ SOLIDARNOSĆ ORGANISTÓW
KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANI100ów.

Obecnie KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW prowadzi w internecie AKADEMIĘ SZTUK CUDOWNYCH z Katedrą SŁOWEM MALOWANE i cyklem Z CZEGO SMIEJĄ SIĘ POLACY. Jest to najtańsza Akademia na świecie - nie wymaga żadnych nakładów finansowych, jedynym zas celem jest rozśmieszenie ludzi do tego stopnia, aby ze śmiechu przestali chodzić do kościoła. I wykorzystując w swej działalności teorie znanych polskich Satyryków rozśmiesza ASC pokazując prawdę, bo jak mawiał Jan Pietrzak "gdyby to nie była prawda, to nie byłoby to śmieszne"

Wracając do sameo filmu o ks.Jjerzym Popiełuszce - widac, że SB-ckie metody przesiąknęły duchowieństwo niczym krew i ciało pańskie.
Nie wahali się prześladowań, gróźb, napadów, znęcania sie nad dziećmi uznajac to za "ŚWIETY GNIEW".

Ciagłe kłótnie o samego boga doprowadziły do podziału koscioła na różne ugrupowania,a to jest cechą charakterystyczną dla pokolenia SOLIDARNOŚCIOWCÓW - bez kłótni żyć nie mogą, bez CUDÓW też, a w efekcie ani kłótnie, ani cuda nie działaja bo:

1. Kłótnie prowadza do rozbicia - co widac na scenie politycznej,
2. CUDÓW nie ma bo istnieją tylko w teorii mówiącej, że CUD TO COŚ Z NICZEGO, a od ponad 2000 lat zamieniają jedno na drugie (wodę na wino; chorych na zdrowych...) twierdząc, iż to CUDA i nawet w watykanie nikt tego nie widzi....

Sprawdza się tez stare powiedzenie dawnych polaków, że "CUDÓW NI MA'; "Z PUSTEGO I SALOMON NIE NALEJE"..., a KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW ma w swoich szeregach SALOMONA, który z powodzeniem leje w próżne - czyż to nie cudowne?
jeśli jiż ukazywac prawdę to tak jak ona wygląda, a IPN zamiast okolicznosciowo odgrzebywać w stosownym czasie nowe dokumenty - w tym przypadku na Kiszczaka - może grzebać dalej, a dogrzebie się do teczki samego Ojca Świętego Karoła Wojtyły czyli JP 2!
Skoro sam Glemp jest 2x, a Nuncjusz Kowalczyk 15x na Liście Wildsteina świadczy to o tym, że każdy duchowny w PRL-u współpracowal z urzędu z SB bo wymagała tego sytuacja bezpieczeństwa kraju. Kto rozliczy najnowsze "teczki" lezące i funkcjonujące w kancelariach parafialnych pod nazwą "KARTOTEKI", w których oprócz prawdy spisywanej w wywiadach o nazwie "kolęda" zawarte sa PLOTKI zajmujące miejsce u tych co nie puszczają księdza! Kto, po kolejnej zmianie opcji politycznej", rozliczy wszystkich współpracujących obecnie z kosciołem? - Od samych teczek mozna dostac pier...dolca. Nie pierwszy tez raz KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW i ASC proponuje dorzucić do koncelebry sądwej samego Prymasa
Józefa Glempa - chyba, że ktos ma inne jeszcze propozycje...
Reasumując zaś całą działalnośc kościoła nie sposób pominąc głośnej sprawy LEFEBRYSTÓW, w której maczal palce JP 2 w morderczej drodze na ołtarze. Tak Jak PIUS XI (dotkniety epilepsją uważaną w owym czasie za przypadłosc psychiczną) otworzył fabrykę dogmatów (z nieomylnością papieża" włacznie) znalazła ona potwierdzenie w XXI wieku!
Sam Umiłowany Następca Umiłowanego Poprzednika Benedykt XVI papież, czyli Josef Ratzinger darował LEFEBRYSTOM przewinienia o holokauście -
kto wie lepiej od obecnego papieża Benka XVI jak wyglądał holokaust i ile ludzi oraz w jaki sposób spalono, czy też zabito. To jedyna cudowna dziedzina, w ktrej obecny papież się nie myli, jako że służył Hitlerowi w Hitlerjugend. I tu nowego wymiaru nabiera znana poweść "Zbrodnia i Kara":

ZBRODNIĄ były cuda wojenne
dokonywane z armią Adolfa Hitlera,
KARĄ zaś za cuda - papiestwo...

... Josefa Ratzingera.

(PODPISANO: KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!