wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Magazyn

Polska Szwajcaria nad Bystrzycą

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 czerwca 2004, 17:41

O siódmej rano Anna Chrząstowska bierze na ręce figurkę św. Jana Nepomucena, wynosi z domu i wędruje do podworskiej kapliczki. Ustawia Nepomuka, który do wieczora będzie strzegł mieszkańców gminy Strzyżewice. Około dwudziestej pierwszej znów zaniesie
go do domu. Po co? - Żeby go w nocy ktoś nie ukradł.
Tak się wymieniamy: on pilnuje nas w dzień, ja jego w nocy
- śmieje się Chrząstowska

Bystrzyca płynie przez malownicze zakątki. Jak przed laty, od Osmolic po Kiełczewice stoją poczerniałe ze starości młyny. W czystej wodzie pływają pstrągi, w stawach buszują karpie. W podworskich parkach odkryć można ruiny altanki, pomniczki, kurhany i krzyże. Czas zatarł napisy z podziękowaniami za łaski, ocalenie z wojny i prośby o opiekę. Pejzaż tu tak piękny, że kraina nad Bystrzycą nazywana jest Polską Szwajcarią. Jednego dnia nie starczy, żeby przewędrować jej najpiękniejsze miejsca. Bo w każdym z nich warto pobyć kilka godzin. Jak choćby w pałacyku Koźmiana i w parku, w którym modrzew zasadził młodziutki Cyprian Norwid.

W Rzymie i w Kiełczewicach

Najpiękniejsza panorama Bystrzycy rozciąga się z charakterystycznych, szerokich schodów kościoła pw. św. Trójcy w Kiełczewicach Maryjskich, gdzie znajduje się tablica nagrobna rodziny Koźmianów.
Podobno równie piękne schody znajdują się w Rzymie. W środku cudowny obraz Matki Boskiej wysłuchuje ludzkich westchnień.
- Miał być gdzie indziej, ale wóz z końmi nie mógł pokonać wzgórza i został nad Bystrzycą - opowiada Adam Pidek, prezes Strzyżewickiego Towarzystwa Regionalnego.
Na dziedzińcu kościoła czas zatarł napisy na nagrobku Piotra Klamborowskiego, dziedzica Strzyżewic. Podobnie na cmentarzu, na nagrobkach dziedziców: Daniszewskich i Kozarynów. Czy tego Kozaryna, co po zdradzie żony powiesił się w śliwkowym sadzie? Kto to wie...
Los nie sprzyjał Kiełczewskim. Fundator kościoła, co kazał skopiować rzymskie schody, w gniewie uderzył księdza niosącego monstrancję. Podobno uzyskał przebaczenie w Rzymie, ale ostatni z rodu żyli na żebraczym chlebie.

Spółka ze św. Nepomucenem

W Kiełczewicach Dolnych po dworze nie ma śladu. W podworskim parku zachował się dawny czworak i kapliczka z figurką św. Nepomucena, co przez wieki chronił ludzi od powodzi.
Codziennie rano Zofia Chrząstowska bierze Nepomuka na ręce, wynosi z domu i wędruje w kierunku kapliczki. Często pomaga jej w tym listonosz.
- Przez cały dzień Nepomucen pilnuje ludzi od zła i chorób. Wieczór znów biorę go na ręce i chowam do domu. Żeby go... nie ukradli. Taką mamy spółkę: on pilnuje nas w dzień, ja jego w nocy - śmieje się Chrząstowska.

Przy starym młynie

Niegdyś co parę kilometrów pracował na Bystrzycy młyn wodny. Choć do dziś zachowało się w gminie tylko siedem, to podróż ich szlakiem robi wrażenie.
Turbinowy młyn wodny w Osmolicach, zbudowany ponad półtora wieku temu dla Juliusza Stadnickiego, dziadka ostatniego właściciela majątku w Osmolicach, wygląda najpiękniej. Jeszcze czasem stoi przed nim furka.
Dużo gorzej jest z zabytkowym młynem w Kiełczewicach Dolnych.
- Skończyliśmy remont domu młynarza, gdzie mieszkamy. Teraz kolej na młyn. W lecie chcemy zabezpieczyć dach. Marzy nam się łowisko, ryba z grilla. W tamtym roku Bystrzyca wyrwała się z koryta, rozwaliła drogę, porwała ryby ze stawu - mówi Halina Iwanicka.
Czterokondygnacyjny młyn w Strzyżewicach kupił właśnie od gminy Arkadiusz Kańczugowski z Niedrzwicy Kościelnej, który już ma tu stawy.
- Jest młody, może zrobi tu malowniczy zajazd - zastanawia się Jan Andrzej Dąbrowski, wójt Strzyżewic.
Ale z młynami trudna sprawa. Miał żyć turbinowy młyn z 1901 r. zakupiony przez prof. Zbigniewa Borzęckiego z Lublina. Na elewacji pojawił się nawet sympatyczny niedźwiadek. Ale wciąż stoi zamknięty na kłódkę. Dlaczego? Nikt w okolicy nie wie.

Osmolice pod młotek

W zespole pałacowo-parkowym w Osmolicach zamieszkiwali Jakub i Jan Osmólscy. Jan zrobił z rodowej siedziby wspaniałą rezydencję magnacką. Kolejni właściciele rozbudowali pałac i założyli rozległy park. Dziś opuszczony, ale zabezpieczony, został przez gminę wystawiony na sprzedaż. Kolejny przetarg nie przyniósł rozstrzygnięcia. Teraz o sprzedaży zadecyduje Rada Gminy. Nie ma pałac szczęścia. Czy to sprawka Białej Damy, zamurowanej w jednym ze skrzydeł?
Więcej szczęścia miał dworek Rohlandów w Pszczelej Woli, o który dba Zespół Szkół Rolniczych w Pszczelej Woli. Na szczególną uwagę zasługuje stara aleja lipowa, zwana aleją Rohlandów i bardzo tajemniczy kurhan. Nie wiadomo, czy to grobowiec jakiegoś starożytnego bohatera. Gdy w latach sześcdziesiątych rozkopano kurhan, odkryto szkielety zwrócone czaszkami na wschód. Do dziś nikt nie odgadł tajemnicy kurhanu.
Modrzew Norwida, buk lorda Byrona
Szczęśliwie z napaści rosyjskiej, rabunków miejscowych partyzantów i chłopskiej pazerności ocalał dworek w Piotrowicach, w którym pędził dojrzałe lata wódz polskich klasyków Kajetan Koźmian, zaciekły przeciwnik Adama Mickiewicza. Tak pisał o swoim dworku:
"Na zielonym pagórku chata moja stoi
u stóp krynica miękką trawę poi
czysta rzeka przez groblę śluza się przeciska
i wąskim nurtem wąskie odwilża pastwiska”
Słynął Koźmian ze staropolskiej gościnności. Bywali tu politycy i artyści. Dbał o to, by każdy z gości posadził drzewo. Dziś w parku rosną buki, zasadzone w dniu dotarcia do Piotrowic wieści o śmierci Byrona.
Gdzieś rośnie także modrzew, zasadzony ręką Cypriana Kamila Norwida, który gościł w Piotrowicach w 1842 r.

\"Wiertarka” z małą ojczyzną w tle

O godzinie szesnastej w centrum Piotrowic życie ledwo się kręci. Z jednej strony straszy zardzewiały POM, którego syndyk nie może sprzedać. Z drugiej strony z szamba położonego niepodal pałacyku Koźmiana leniwie sączą się ścieki. Pośrodku Centrum Promocji i Kultury z salą kina, co już dawno przestało wyświetlać filmy. Za to w chłodnych pracowniach powstają rzeźby, a stałe łącza internetowe i komputery służą mieszkańcom całej gminy.
W jednym ze sklepów spożywczych mężczyzna w średnim wieku kupuje kilogram zwyczajnej, czarny i pasztetową.
- I wiertarkę pani da... - kończy zamówienie.
Do torby wędruje... butelka spirytusowego napoju.
- Teraz już "Patyk” tak nie schodzi, odkąd wprowadzili koktaile. Mówią na nie "Wiertarka”. Że jak wypijesz, to zakręci... - śmieje się zza lady sklepowa.

Idziemy pod pałacyk Koźmiana.

- Tu jest mała ojczyzna Strzyżewic. Za dwa, trzy lata będzie tu małe muzeum Koźmiana, będą wystawy i koncerty - zapowiada wójt.
Elżbieta Budzyńska, sekretarz gminy:
- Oddamy to młodzieży. Pałacyk będzie tętnił życiem.
Joanna Kawałek, dyrektor Centrum Kultury i Promocji:
- Tam, gdzie mamy dzikiego lokatora, są piękne sklepienia. W sam raz na kawiarnię z galerią.
Co o małej ojczyźnie sądzą mieszkańcy Piotrowic?
- To chyba byłby jakiś cud? Ale niech im tam Pan Bóg dopomoże. Panie kochany - ja pamiętam ostatniego hrabiego Łosia. Oranżerie z kwiatami po sam dach. A jak w parku cudownie było! Ścieżeczki pod sznurek. Może to wróci? - cieszy się Stefania Woszczek.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!