piątek, 23 czerwca 2017 r.

Magazyn

Poruszający list do Baracka Obamy

Dodano: 12 listopada 2008, 17:49

Tragedia mordu na polskim sierżancie US Marines Janie Pietrzaku i jego afroamerykańskiej żonie Quianie poruszyła całą Polskę i USA.

Matka bestialsko zabitego Polaka, Henryka Pietrzak napisała list do prezydenta-elekta Stanów Zjednoczonych Bracka Obamy, w którym opisuje swoje cierpienia.

Nowy Jork, 11 listopada 2008 rok.

Szanowny Pan
BARACK OBAMA
Prezydent-Elekt
Stanów Zjednoczonych
Ameryki

Szanowny Panie Prezydencie,

Zabili mi syna. Miał 24 lata. Był sierżantem US Marines. Nazywał się Jan Paweł Pietrzak. Jan Paweł to polskie imiona odpowiadające angielskim John Paul. Syn dostał je dla uczczenia Jana Pawła II, polskiego papieża Kościoła Rzymskokatolickiego, który odmienił oblicze świata i zmienił bieg jego historii
doprowadzając do upadku komunizmu.

W 1994 roku, wraz z mężem, synem i córką wyemigrowaliśmy do Stanów Zjednoczonych. Zamieszkaliśmy na Brooklynie w Nowym Jorku. Oboje z mężem ciężko pracowaliśmy, aby wychować nasze dzieci na dobrych Amerykanów i patriotów ich nowej ojczyzny. Po zbrodniczym ataku terrorystycznym 11 września 2001 roku, kiedy syn miał 17 lat, zdecydował, że pójdzie do US Marines. Chciał bronić Ameryki. Chciał to robić w legendarnej formacji amerykańskich sił zbrojnych, znanej z waleczności, wierności i poświęcenia. Strzegącej prezydentów Stanów Zjednoczonych i najważniejszych osób w państwie. Chciał iść drogą ciężkiej, ale zaszczytnej służby.

Wstąpił do Marines w 2003 roku. Walczył w Iraku. Po powrocie służył w bazie Camp Pendleton w Kalifornii. Awansował i robil karierę w jednostce helikopterowej, jako sierżant dowódca zespołu obsługi technicznej maszyn bojowych. W maju tego roku kupił dom w Winchester. 8 sierpnia br. poślubił Quianę Jenkins, amerykańską Afroamerykankę z Kalifornii. Zaczęli budować swoje własne życie.

To życie odebrane im zostało w bestialski sposób 15 października tego roku.
Oboje zostali napadnięci we własnym domu. Zostali związani i zakneblowani.
Następnie poddani nieludzkim torturom. Żonę syna w bestialski sposób gwałcono. Najprawdopodobniej na jego oczach. Potem, z zimną krwią dokonano egzekucji.

Sprawcami okazali się... czterej żołnierze US Marines, tacy jak mój syn. Jego bracia w służbie. Z tej samej jednostki, co syn. Dwóch z nich było jego podkomendnymi.

Sprawcami okazali się czterej Afroamerykanie, tak jak moja synowa. Jej bracia z tej samej grupy etnicznej.

Bracia zabili brata i siostrę.

Pytam: Dlaczego się tak stało? Skąd znaleźli w sobie tyle dzikiej, bezwzględnej siły i okrucieństwa? Co ich motywowało? Co sprawiało, że mój syn i moja synowa stali się dla nich nie do zniesienia? Czy tylko chęć okradzenia ich domu? Jeżeli tak, to dlaczego nie przyszli, kiedy nikogo w nim nie było, a w środku nocy, po zęby uzbrojeni?

Pytam: Jak to się stało? Jak w US Marines mogli się znaleźć ludzie o skłonnościach morderców, z których co najmniej jeden - jak czytam w prasie - był członkiem gangu? Czy to prawda, że w ostatnich latach kryteria naboru do sił zbrojnych zostały tak obniżone, że mogą w nich służyć ludzie z przeszłością kryminalną i wyrokami, bowiem brakuje chętnych do wojennej służby? Czy, gdyby nie mogli, mój syn i moja synowa, żyliby dziś?

Śmierć na wojnie z ręki wroga jest dla żołnierza honorem patriotycznym. Ten fakt pozwala przezwyciężyć rodzinie tragedię rozstania. Śmierć żołnierza we własnej ojczyźnie z ręki drugiego żołnierza odbiera sens służbie wojskowej. Dla rodziny staje się wiecznym cierpieniem. Moje cierpienie nie ustanie póki żyję.

Chcę jednak, aby nigdy, żadna matka żołnierza nie musiała cierpieć z tego samego powodu, co ja. Dlatego chcę, aby sprawa śmierci mego syna została wyjaśniona do samego końca. Należy się to wszystkim matkom wszystkich żołnierzy pozostających w służbie.

Ta sama wiedza należy się także rodzicom mojej synowej. Muszą wiedzieć, dlaczego zginęła, jako żona żołnierza. Dlaczego została wybrana na cel wrogiego i bestialskiego ataku we własnej ojczyźnie i w czasie pokoju. Należy się to także wszystkim rodzicom wszystkich żołnierskich żon.

Poprzez śmierć Quiany i Jana Pawła dokonało się zło śmiertelne. Zginęli z rąk braci. Najwyższa pora, aby w Ameryce nikt więcej już nigdy tak nie ginął.
Time for Change.

Zwracam się do Pana, aby pomógł mi Pan w możliwość tej Zmiany uwierzyć.

Niech Bóg ma Pana w swej opiece.

Z wyrazami szacunku i nadziei,
Henryka Pietrzak-Varga


Zabili przełożonego, bo był biały?

Czarnoskórzy Marines przez kilka godzin torturowali i zabili swego dowódcę i jego żonę. Szczegóły zbrodni prasa ujawniła w dzień po wyborach prezydenckich.

Mordercy wdarli się do domu dwojga młodych ludzi, obezwładnili ich, torturowali, ją okrutnie gwałcili, a następnie zabili strzałami w głowę.

Oficjalnie, śledczy podają motyw "rabunkowy”. Obie rodziny w to nie wierzą. Podobnie Polonia, która mówi raczej o motywie rasowym czy wręcz rasistowskim. Być może dla czarnoskórych podwładnych Pietrzaka, fakt że poślubił afroamerykańską piękność, robił karierę wojskową, a ich miał "pod sobą” był nie do zniesienia. Ten motyw zasugerował zresztą konserwatywny dziennik "New York Post”.
Czytaj więcej o:
Ks.Mateusz
Mirek Nowicki
Baraniak
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Ks.Mateusz
Ks.Mateusz (9 października 2012 o 17:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pani Henryko,
Czy przez te lata wywalczyła Pani to, czego chciała?
Czy tragiczna śmierć Syna została rozliczona przez sąd, a zbrodniarze ukarani?
Niech Bóg będzie z Panią. Zawsze i wszędzie.
Rozwiń
Mirek Nowicki
Mirek Nowicki (31 stycznia 2009 o 20:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bardzo tej Pani wspolczuje ale..
Teraz trzeba patrzec na swiat realistycznie. Przede wszystkim Barack i jego zona to urodzeni rasisci. Oczywiscie ze odpisza na list ale bez zadnych szczegolow aby przypadkiem nie narazic sie czarnej opini publicznej. Poza kulisami beda wywierac naciski aby sedzia byl czarny i lawa przysieglych tez, bo wszyscy wiemy jak morderca OJ Simpson zostal uniewinnioy. A gdy to zawiedzie to lobuz z Chicago za cztery lata "znajdzie" okolicznosci do ulaskawienia swoich braci i prawdopodobnie wypusci ich na wolnosc uzywajac prezydenckiego pardonu. Wiem ze wielu ludzi mysli innymi kategoriami ale ja mialem "przyjemnosc" pracowac wsrod czarnych i miec Afrikanina za kierownika przez 9 lat.
Wspolczuje bardzo Pani Pietrzak.
Mirek Nowicki
Rozwiń
Baraniak
Baraniak (16 listopada 2008 o 13:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jestem z Kłodzka, skąd pochodzi rodzina Pietrzaków. Myślę, że w naszym mieście powinna się odbyć specjalna Msza św. za duszę tego dzielnego chłopca, a poprzez męczeńską śmierć bohatera naszego miasta. Z tego co wiem, w dniu pogrzebu Mszę św. za jego duszę odprawiał w Nowym Jorku
Ks.Bp. Ignacy Dec, ordynariusz naszej Diecezji Świdnickiej.
Rozwiń
Krystyna
Krystyna (16 listopada 2008 o 12:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
List Pani Henryki Pietrzak porusza do łez i jest przykładem Jej wielkiej godności w nieszcęściu. 15 listopada mija miesiąc od starsznego ciosu, jakiego doznała. W tę niedzielę poproszę mego Księdza Proboszcza, aby modlił się za duszę Jana Pawła Pietrzaka, za Jego Matkę i całą Rodzinę podczas mszy. Je będę to również robiła.
Rozwiń
Ewa
Ewa (13 listopada 2008 o 17:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Piękny, godny list. Wspaniała kobieta wychowała wspaniałego syna. Jestem matką 23latka. Wiem jak cudownie jest patrzeć jak rozwija skrzydła, jak rusza w świat, robi to o czym marzył. Nie wyobrażam sobie co to za tragedia widzieć przerwany taki lot. W sposób tak bestialski i bezsensowny. Nie mogę powiedzieć, że łączę się z Panią w bólu bo nawet jeśli teraz płaczę to tego bólu nie podzielę. Mogę się tylko pomodlić za te piękne dzieci.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!