wtorek, 21 listopada 2017 r.

Magazyn

Posły na zieloną trawkę

  Edytuj ten wpis
Autor: RAFAŁ PANAS

W sejmie nie zobaczymy już Andrzeja Leppera, Romana Giertycha, Renaty Beger i innych barwnych postaci.

Razem z nimi odejdzie dziewięciu posłów z Lubelszczyzny. Jak sobie poradzą w "cywilu”?

Roman Giertych pewnie już przed wyborami przeczuwał zbliżającą się klęskę. Na dwa dni przed głosowaniem, goszcząc w naszej redakcji przypomniał, że jest prawnikiem.
- Otworzę w Warszawie kancelarię - zapowiedział. I już w środę zrzekł się funkcji szefa Ligi Polskich Rodzin.
Tymczasem Andrzej Lepper, drugi z byłych wicepremierów, nie zamierza rezygnować z przewodzenia Samoobronie.
- Nasza partia będzie działać, nie jest prawdą, że mamy jakieś tam długi, że jesteśmy słabi finansowo. To wszystko kompletne bzdury. Mieliśmy już cięższe chwile w historii naszej partii. Pozostanę szefem Samoobrony - stwierdził Lepper i... już szykuje partię do wyborów do europarlamentu za półtora roku.

Długi

Jak trudno pogodzić się z porażką, pokazała Renata Beger z Samoobrony. Tysiące telewidzów w wyborczy wieczór mogło zobaczyć jak była już posłanka Samoobrony rzuciła druzgocące przypuszczenie: - Wybory mogły być sfałszowane.
Z większą godnością żegnają się z sejmem lubelscy posłowie.
- Chyba miałem wyczucie polityczne nie startując w wyborach - mówi nam poseł Andrzej Mańka, lider LPR na Lubelszczyźnie, który ustąpił miejsca na liście Romanowi Giertychowi. Jest przekonany, że nie zmarnował dwóch lat w parlamencie i wylicza osiągnięcia swoje i partii. M. in. wprowadzenie becikowego, zakaz pracy w święta i walkę o chroniące życie zmiany w konstytucji.

Co teraz?

- Jeszcze nie mam sprecyzowanych pomysłów na przyszłość. Chciałbym znaleźć pracę w szeroko rozumianej polityce społecznej, w tej dziedzinie mam spore doświadczenie - mówi oględnie polityk. Potrzebuje dobrej posady, bo ma do spłacenia 46 tys. zł kredytu i pożyczki na zakup działki budowlanej oraz 20 tys. zł kredytu samochodowego (za oświadczeniem majątkowym z końca kadencji).

Czas rozliczeń

Mańka chętnie opowiada o planach politycznych. Zacznie od rozliczenia Giertycha. Za sromotną klęskę Ligi w wyborach.
- Jeśli Roman sam się nie poda do dymisji to ja będę wnioskował o jego odwołanie - zapowiadał Mańka przed dymisja Giertycha. - Liga została zniszczona przez kierownictwo i trzeba teraz pomyśleć o jej przyszłości na zasadzie podniesienia masy upadłościowej. Należy znaleźć nową formułę działania, współpracować ze środowiskiem Marka Jurka, Łopuszańskiego, PSL Piast. I może, mimo różnic programowych, z Unią Polityki Realnej.
Z polityką nie zrywa Bolesław Borysiuk z Samoobrony. Zmieni partyjne sztandary? - To zależy od tego jak wypadną rozmowy we władzach Samoobrony o gorzkim doświadczeniu, jakim były ostatnie wybory. Jeśli partia powita nowych wartościowych ludzi, a pozbędzie tych co tylko ją konsumowali, to zostanę - tłumaczy Borysiuk.

Plany rezerwowe

Borysiuk nadal chce lobbować na rzecz Lubelszczyzny.
- Trzeba zrobić wszystko żeby nasz region rozwijał się w oparciu o pieniądze z budżetu państwa. Trzeba zająć się sprawą linii kolejowej Warszawa-Lublin-Dorohusk. Inna rzecz to budowa przy kopalni Bogdanka elektrowni. To jest mój sen i zrobię wszystko żeby go spełnić - mówi poseł. Borysiuk ma też plan rezerwowy: - Nigdy nie byłem zawodowym posłem. Żyłem z doradztwa gospodarczego, mam różne propozycje i jeszcze je rozważam.
Oprócz Mańki i Borysiuka w sejmie nie zobaczymy: Aliny Gut, Zofii Grabczan, Wojciecha Romaniuka (cała trójka z Samoobrony), Wojciecha Wierzejskiego, Przemysława Andrejuka (LPR), Henryka Młynarczyka (PiS), Szczepana Skomrę i Grzegorza Kurczuka (LiD).

Nie tędy droga

Byli posłowie nie zawsze mają drogę usłaną różami.
Stanisław Głębocki w latach 2001-2005 był posłem Samoobrony. Po wypadnięciu z sejmu musiał zarejestrować się w jako bezrobotny, ale nie to było najgorsze. Prokuratura oskarżyła go o sfałszowanie podpisu brata Teofila na dokumentach złożonych w Państwowej Komisji Wyborczej, a jeszcze wcześniej sąd wlepił mu pół roku wiezienia w zawieszeniu za niepłacenie alimentów.
W opałach znalazł się były Robert Luśnia; poseł LPR w latach 2001-2005. Sąd lustracyjny stwierdził, że był on kłamca lustracyjnym, bo brał pieniądze za donoszenie do SB na kolegów.
Mówiąc słowami klasyka: byli posłowie nie idźcie ta drogą!
Korzystniej wziąć przykład z np. Jana Krzysztofa Bieleckiego, byłego posła i premiera. Wziął rozbrat z polityką i od października 2003 roku jest prezesem Banku Pekao S.A.
Mimo wszystko byli posłowie nie mają tak źle - na otarcie łez dostana odprawę po ok. 30 tys. zł na głowę. To trzymiesięczne poselskie uposażenie.
(pap)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!