poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Powódź ma drugie dno (wideo)

Dodano: 2 czerwca 2010, 15:08

Organizacyjny chaos, zamieszanie, wzajemne pretensje. Oblegane przez dziennikarzy centra powodziowe w gminie Wilków to miejsca, gdzie coraz częściej górę biorą negatywne emocje. Ale w telewizyjnych relacjach nikt o tym nie wspomina.

WIDEO

Czasem wolontariusze chodzą od domu do domu informując, że w szkole można zjeść ciepły posiłek, dostać chleb, ubrania i środki czystości. – Myślisz, że ludzie przyszli? – pyta retorycznie Kuba. – Większość jest zbyt dumna, by prosić o pomoc. Przy szkole kręcą się w większości te same twarze.

Największym powodzeniem wśród powodzian cieszą się gumowce i wodery. Ten towar rozchodzi się na pniu. Inny czeka na chętnych w podziemiach szkoły, tymczasowo przerobionych na magazyn. Lub na trawie, pod krzakiem, jak palety czerwonych jabłek, dar jednej z parafii z Otwocka. Miejscowi wcale się na ich widok nie ucieszyli: wręcz przeciwnie.

– Tony naszych jabłek zgniły w chłodniach, a ci nam holenderskie przywożą – denerwowali się niektórzy na widok wyładowywanych z tira skrzynek.

Gmina Wilków to hektary pól chmielowych i sadów. Z ich uprawy żyje większość tutejszych gospodarzy.

Gdzie są dary?

W jednym są zgodni. Na brak organizacji narzekają i mieszkańcy, i kierujący zbiórką darów wolontariusze. Im dłużej to trwa, tym częściej puszczają nerwy. Ludzie robią sobie awanturę nawet o butelkę domestosa ("Bo po co mu trzy? Jedna nie wystarczy?!”), a wolontariusze coraz częściej podnoszą głos.

Jedni czują się upokorzeni, że muszą prosić, inni liczą siatki, z którymi wychodzą sąsiedzi. Są pretensje, złość, czasem łzy.

– Kazali stanąć w kolejce, to stanąłem. W końcu zapisali mnie na listę, ale nadal nic. Potem podpisać, to podpisałem. I nadal nic. Aż zapytałem: mam jeszcze stolik pocałować? Wtedy dopiero dostałem ten ręcznik – starszy człowiek pokazuje mi pomarańczowy materiał. Przyznaje, że jest głodny, ale do kuchni nie wejdzie. – A bo ja wiem? Może to tylko dla strażaków i weterynarzy? – macha ręką i odchodzi. A pod boczne drzwi do szkoły podjeżdża kolejny samochód. Tym razem dary z pobliskiego Wojciechowa.

– Kto pozwolił otworzyć samochód?! – Kuba jest dziś wyjątkowo nerwowy. – Mówiłem, żeby czekać, aż wpiszę na listę – dodaje już spokojniej i wyciąga zeszyt. Ludzi pracujących przy przyjmowaniu i wydawaniu darów dziwi coraz mniej. Poznają samochody i twarze tych, co przychodzą tu codziennie. I nigdy nie wychodzą z pustymi rękami. – Nie wiem, po co im to. Zapasy na zimę robią? Sklep otworzą? – zastanawia się jeden z wolontariuszy.

– Wczoraj przypomniałem jednej pani, że nie jest tu sama. Obiecała, że więcej nie przyjdzie. A dziś znów ją widziałem – opowiada inny.

Hieny już pojechały

Pani Leokadia jest tu każdego dnia. I zawsze trafi na jakiegoś dziennikarza. Mnie popłakuje do kamery grzebiąc w stercie ubrań. – Tyle lat żyję i jeszcze takiego nieszczęścia nie widziałam – wyciera rękawem łzy.

Ale nie wszyscy tutaj chcą znaleźć się w telewizji czy gazecie. Są tacy, co robią dziennikarzom awantury ("Po co filmujecie? Ludzi upokarzacie!”), komentują pod nosem ("Wreszcie spokój, hieny już pojechały”). Wiele takich opowieści można posłuchać w szkole przy kawie. Kawie, bo piwa od tygodnia w okolicy kupić nie można. Podobno na czas powodzi wójt zarządził w czterech, jedynych ocalałych z powodzi sklepach prohibicję.


Bezpańskie watahy

Z kolejnej wyprawy na zalane tereny na wał w Kolonii Szczekarków strażacy wracają z psem. Widząc brzeg kundel wyskakuje z łodzi i do celu dociera już wpław. – Na płocie siedział – tłumaczy strażak. – Już wiele takich z płotów ściągnęliśmy.

Nieduży brązowy kundel z kawałkiem łańcucha na szyi rzuca się na leżącą na trawie kromkę suchego chleba. Jest głodny; do brzegu dotarł dopiero po tygodniu. Ile z nich nie zdążyło uciec przed falą? To okaże się dopiero, gdy woda opadnie. A koty?

– Uciekły na drzewa, dachy. Ale ciężko je zbierać, bo drapią – tłumaczą ratownicy.

Nie ma tu chyba strażaka, który na swoim koncie nie miałby przynajmniej jednego uratowanego zwierzaka. Część psów trafiła do domów swoich wybawicieli, sąsiadów czy rodzin. Inne kręcą się po okolicy. Najwięcej podobno w Karczmiskach.

– Nocuję tam czasem u siostry, ale po nocach spać się nie da, jedno wielkie ujadanie – opowiada jedna z powodzianek.

Kilka psów trafiło do schroniska dla zwierząt w Lublinie, a ich zdjęcia na tablicę ogłoszeń w szkole w Rogowie. Na jednej z fotografii udało się utrwalić tylko pół psa, bo głowa już się nie załapała. Ale właściciel pewnie rozpozna.


Czytaj więcej o:
~gość~
Gość
nikt ważny
(28) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~gość~
~gość~ (30 czerwca 2010 o 19:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nikt ważny napisał:
od razu przepraszam ze tu pisze ale nie mam czasu na zakladanie konta i zakladanie nowego tematu.

sprawa wyglada tak - moj wujek z kepy gosteckiej ma z podptopien zalane ok. 3h pola i 2h sadów. w zasadzie to zalało mu wiekszosc pól(ma jeszcze 1,5h ale dalej od wisły) no i to bylo jego glowym zrodlem dochodow. no i wyobrazcie sobie ze poszedl zglosic sie jako powodzianin i nie dostal zadnej pomocy. poweidzieli ze jak mu domu nie zalalo to nie jest "powodzianinem " . LUDZIE GDZIE TU LOGIKA? Z CZEGO TACY LUDZIE MAJĄ ŻYĆ? WODA ZNISZCZYŁA WIĘKSZOŚĆ PÓL I SADÓW A NIKT NIE CHCE POMÓC. LUDZIE TO JEST CHORE> ROZUMIEM ZE CI KTORYM ZALALO MIESZKANIA(Z GM. WILKÓW) SĄ NAJWAZNIEJSI ALE NIECH NIE ZAPOMMINAJĄ O INNYCH LUDZIACH KTORZY STRACILI SWÓJ DOBYTE.

Święte słowa
o takich ludziach Komorowski i Tusk zapomnieli
Rozwiń
Gość
Gość (30 czerwca 2010 o 19:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kochani!
Powodzianie nadal potrzebują pomocy wiele ludzi dopiero teraz zaczyna wracać do domów, nie pomaga im wójt ani OPS, wiem od nich samych
ci, którzy szerzyli propagandę, że potrzebne są tylko nowe rzeczy po prostu kłamali
osoby najbardziej dotknięte powodzią są rozbite i nie dają sobie rady z bieganiem po dary.
Pracownicy urzędu gminy zostli przyłapani na handlu darami, a nie są powodzianami, którzy sobie dorabiają. Mają suche domy.
Radna z Wilkowa dzieli darami tylko swoich zaufanych i nie patrzy czy wszyscy są zaopatrzeni. A osoby samotne pozostają bez opieki i nikt się nimi nie zainteresuje.
Zalani w piwnicach powymieniali już lodówki, kuchenki, meble itp. Okazało się, że najbardziej zalaną wsią jest Kępa Chotecka.
Prawdziwi powodzianie nadal mają problem z żywnością, odzieżą, kuchenkami, lodówkami, porządkowaniem domu, rzeczoznawcami
zatem dobrzy ludzie pomagajcie nadal ale mądzrze, dotrzyjcie do powodziowych rodzin i im pomórzcie swoją pracą albo jakimś prezentem
nie działajcie przez urząd gminy!!!
Rozwiń
nikt ważny
nikt ważny (29 czerwca 2010 o 17:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
od razu przepraszam ze tu pisze ale nie mam czasu na zakladanie konta i zakladanie nowego tematu.

sprawa wyglada tak - moj wujek z kepy gosteckiej ma z podptopien zalane ok. 3h pola i 2h sadów. w zasadzie to zalało mu wiekszosc pól(ma jeszcze 1,5h ale dalej od wisły) no i to bylo jego glowym zrodlem dochodow. no i wyobrazcie sobie ze poszedl zglosic sie jako powodzianin i nie dostal zadnej pomocy. poweidzieli ze jak mu domu nie zalalo to nie jest "powodzianinem " . LUDZIE GDZIE TU LOGIKA? Z CZEGO TACY LUDZIE MAJĄ ŻYĆ? WODA ZNISZCZYŁA WIĘKSZOŚĆ PÓL I SADÓW A NIKT NIE CHCE POMÓC. LUDZIE TO JEST CHORE> ROZUMIEM ZE CI KTORYM ZALALO MIESZKANIA(Z GM. WILKÓW) SĄ NAJWAZNIEJSI ALE NIECH NIE ZAPOMMINAJĄ O INNYCH LUDZIACH KTORZY STRACILI SWÓJ DOBYTE.
Rozwiń
krenes
krenes (27 czerwca 2010 o 22:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
obserwator napisał:
Ciekawe czy przynosisz ciuchy ze szmat-landu i ubierasz się w nie? Może wspaniałomyślni darczyńcy dołaczycie do kazdego busa szmat pralkę i kilkanaście kilogramów proszku do prania? A z drugiej strony ciekawe ile wziął za wierszówke autor tekstu. Zastanówcie sie Ci ludzie są w szoku i jak widać dla Nich jutro jest niepewne, żyli normalnie tak jak wy a od miesiaca nie maja nawet swojego łózka i nie wiadomo czy je będą mieli za miesiąc, oprócz domu stracili też miejsce pracy i narzędzia (rolnicy sadownicy) jak myslicie ile czasu i jakich nakładów pracy i pieniedzy potrzeba aby ziemia zamulona zanieczyszczona została przywrócona do normalnego uzytkowania. Za nim coś napiszecie zarówno droga redakcjo jak i internauci przemyślcie sobie to dokładnie, postawcie sie w ich sytuacji a potem oceniajcie

Popieram w całej rozciągłości!!! :" POSTAWCIE SIĘ (Wy - chyba w większości - chrześcijanie?!! - przypis mój) W I C H S Y T U A C J I " !!!
Myślę, że dla nich, gdyby ten bus ze starymi ciuchami (jest przecież pytanie : "z jak starymi?", pewnie zdarzają się po prostu - i zwykłe, niechlujności, brudy?...) zjechał na wieś w "normalnej " sytuacji, to reakcja tych ludzi byłaby inna.
Ale teraz, po- czy nawet - w trakcie powodzi - takie, obdarowanie rzeczami - gdy się zdarzy - "szmato-podobnymi" jest dla tych ludzi, tak to czuję, "dodatkową powodzią". jest niedelikatnym "przytupem ", manifestacją ich biedy, katastrofy, "poniżenia przez los" (?) (jasne, że niezamierzonym, ale wynikającym po prostu z braku zastanowienia, wyobraźni czy tzw. empatii).
Pomoc dla Powodzian to też - delikatność, to są Hiobowie czasu dzisiejszego.
Przeciez zapłacili najwyższą cenę za nieswoje zaniedbania, a także, kto wie, może za luksus "suchej stópki" w dużych miastach, ich willowych dzielnicach, w ich nadrzecznych terenach inwestycyjnych etc. Wiadomo, "by ktoś (Ktoś ) był suchutki...zmoknąć , a nawet...niestety...cóż... utonąć musi ktoś inny".
Rozwiń
Gość
Gość (7 czerwca 2010 o 22:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
hola wodzu, nie chodzi o wybrzydzanie i krytykowanie. Mam rodziców w gminie Wilków i wiem, że część darów to faktycznie stare, brudne ubrania. Tylko, że ludzie tam nie mają teraz niczego a co za tym idzie nie mają gdzie prać tych ubrań. Wielkie dzięki za dary i przy okazji prośba o nie dawanie starych rzeczy. Pozdrawiam



Kolego masz rodzicow, nie odpowiada taka pomoc innych?! wiec sam im pomoz w tak sposob by zadowolic ich wygorowane oczekiwania a nie zwracaj sie z głupim apelem do innych poniewaz do niczego dobrego on nie doprowadzi i na zakonczenie zanim cos napiszesz pomyśl logicznie
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (28)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!