wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Magazyn

Prawy do lewego

Dodano: 20 września 2001, 19:59

Kilka dni przed wyborami odwiedziliśmy wsie Ruda Huta i Wąwolnica.
W pierwszej sympatie ludzi zawsze były lewicowe i większość w niedzielę zagłosuje na SLD lub PSL. W drugiej najwięcej mieszkańców odda głos na prawicę, a kto spróbuje zagłosować na SLD, zostanie czarną owcą...

Wyprawę do obu miejscowości zacząłem od podróży w historię. W obu przeważają starsi mieszkańcy, którzy chętnie wspominali przeszłość. Podczas spotkań niebo było mocno deszczowe i o wspominki było łatwiej. We wsi Ruda Huta więcej w nich było radości, w Wąwolnicy na wspomnienia kładł się czerwony cień.
Czerwone i czarne
• Jak we wsi Ruda Huta było
z wyzwoleniem?
- Panie, myśmy tego wyglądali - wspomina Feliks Król, który w tej gminie się urodził, a dziś szefuje kapeli "Rudniacy”. - To chyba był czwartek. Niemcy uciekali z bronią, wozami, nawet krowy pędzili. Kiedy weszli Rosjanie, to naród wiwatował. Miał dosyć niewoli. Jacy byli Rosjanie? Ludzie są ludźmi, a biedny z biednym zawsze się dogada. A, że się góra z górą nie może dogadać, to trudno. Radości było dużo. Rosjanie lubili samogon. Tego było pod dostatkiem. Więc cieszyliśmy się. Potem radości było mniej...
• Panie Feliksie. Na kogo będzie pan głosował w niedzielę?
- Na SLD. Albo na PSL. Zobaczę w niedzielę... - śmieje się mój rozmówca, który oprócz tego, że gra, to także układa słowa piosenek. Oto jedna z nich:
A nasza kapela to słynie
wokoło
Bo gramy, śpiewamy,
bo gramy, śpiewamy
Raźno i wesoło
A w naszej kapeli chłopcy
już niemłodzi
Przydałby się kielich,
przydałby się kielich
I oto nam chodzi...
W Wąwolnicy ze wspomnieniami jest gorzej. Wiesława Dybała, miejscowa nauczycielka, która opiekuje się muzeum, w wąwolnickiej gazetce drukuje protokół ze spalenia wsi, sporządzony w 1946 r. przez Stanisława Wójcika, który w trzy dni po spaleniu rozmawiał z mieszkańcami. Ubecy przyjechali tu 2 maja 1946 r. "Około godz. 15 funkcjonariusze UB rozbiegłszy się po miasteczku palili zabudowania bądź to przy pomocy pocisków zapalających, bądź też przy pomocy granatów, albo też używając do podpalenia zapałek. Pastwą płomieni padło 101 domów mieszkalnych, 106 stodół, 121 obór, 120 chlewów i innych budynków, 255 świń, dwie krowy, 5 kóz, 145 kur i 60 królików. Ponadto spaleniu uległy dwie osoby, a szereg odniosło ciężkie lub lżejsze oparzenia. Jedna osoba zmarła na skutek udaru serca, jedna na skutek wstrząsu doznała pomieszania zmysłów”.
• Pani Wiesławo, na kogo odda pani swój głos w niedzielę?
- Na prawicę.
• Czy oddałaby pani głos na SLD?
- Nigdy w życiu.
W Wąwolnicy ludzie śpiewają tak:
Maj to piękny miesiąc
lecz dla Wąwolnicy smutna
w nim rocznica
starsi pamiętają tę
straszną tragedię
jak w ogniu stanęła
cała Wąwolnica.
I dzwony na trwogę
nie biły w kościele
i syrena też się nie
odezwała
tylko płacz i krzyki
słychać było wszędzie
a grupa ubowców
bezkarnie szalała.
Pod twoją obronę
Na polskiej wsi najważniejszy jest ksiądz i wójt, potem lekarz, nauczyciel, weterynarz i aptekarz, kupiec. Kiedy zadzwoniłem na plebanię w Rudzie Hucie, ksiądz proboszcz Marian Chmielowski wyraźnie nie chciał rozmawiać z Dziennikiem. Kiedy na miejscu stanąłem pod drzwiami plebanii, te były zamknięte. Dlaczego chciałem rozmawiać z tutejszym księdzem? Bo kościół wystawiono tu w najcięższych, stalinowskich czasach.
- W naszej wsi był maleńki, drewniany kościółek, postawiony na placu, darowanym przez Żyda Sygała, właściciela huty. W latach pięćdziesiątych ksiądz Jan Dudek postawił nowy kościół. Rodzice wspominali, że potrafił pojechać gdzie trzeba, upić kogo trzeba, a w dodatku miał tak ogromny autorytet, że zrobił coś niewyobrażalnego: komuniści dali zgodę na postawienie świątyni. Coś takiego mogło się zdarzyć tylko we wsi Ruda Huta - opowiada inż. Kazimierz Smal.
Nie miałem okazji spytać księdza proboszcza, na kogo odda swój głos w niedzielnych wyborach. Jeden z mieszkańców szepnął mi, że na SLD.
W Wąwolnicy ksiądz infułat Jan Pęzioł, który cieszy się tu ogromnym szacunkiem, żadnego problemu nie robił i przyjął mnie z życzliwością, a nawet podjął smakowitym ciasteczkiem. Z dumą opowiadał o tym, że zgoda buduje, że udało się pokryć dachem świątynię i kaplicę, położyć w kaplicy posadzkę, odnowić barokowy ołtarz, zbudować ołtarz na wzgórzu. I że Wąwolnicy strzegą dwie Madonny - jedna w kościele, druga w kaplicy zamkowej. Jak jest dziś? Rozmawiamy o niedzielnym głosowaniu.
- Społeczeństwo zbaraniało i wynik głosowania będzie taki, jaki będzie.
• Jaki?
- Płakać się chce...
Kiedy rozmawiałem z Wiesławą Dybałą o wąwolnickich Madonnach, powiedziała:
- Naszą Matkę Boską uratowali: ks. Józef Gorajek, ks. Jan Pęzioł i minister Zdzisław Podkański, co dał pieniądze na renowację.
Czy w Wąwolnicy ludzie zagłosują na PSL?
Dać pracę
W Wąwolnicy dziesięć lat temu ksiądz Jan Pęzioł chciał zrobić piekarnię.
- Zebrałem ludzi i powiedziałem: zrobimy piekarnię. Będziecie dawali zboże albo mąkę, a zabierzcie sobie chleb, który będzie tańszy o trzydzieści procent niż w sklepie. W porządku - odpowiedzieli. Na drugie zebranie przyszło bardzo mało ludzi. Czy przestraszyli się spółdzielczości? Nie wiem. A przecież powinni mi wierzyć, bo siedziałem tu już kilkanaście lat.
Po piekarni chciałem tym sposobem zrobić mleczarnię. Chodziło mi o wychowanie ludzi do uczciwości społecznej. Ale nie poderwali się. Nic z tego nie wyszło... - zamyśla się ksiądz Pęzioł i sam sobie wyjaśnia przyczynę owej bierności:
- Bo dziś jeden drugiemu nie wierzy. Każdy tylko chce się obłowić, jak się dorwie do jakiegoś korytka. Patrzą na górę...
W gminie Ruda Huta nie ma przemysłu. Jedynym zakładem, w którym można pracować, jest nowoczesny Zakład Przetwórstwa Mięsnego "Kompleks” w Leśniczówce.
Mówi Ewa Panasiuk, współwłaścicielka:
- Ponad połowa załogi to mieszkańcy naszej gminy. Staramy się spełniać sanitarne standardy, odpowiadające normom unijnym i chcemy zapewnić naszym pracownikom dobre warunki. Jesteśmy firmą rodzinną, do wszystkiego doszliśmy ciężką pracą, ale cieszymy się, że ludzie mają gdzie pracować.
Krowi rozum?
W gminnej gazetce, wydanej we wsi Ruda Huta w 1998 roku, widnieje rysunek krowy z napisem: "Na mój krowi rozum, to w tej gminie może wszystko tylko weterynarz”. A pod krową uśmiecha się świnka i mówi: "Nawet moje prosię zrozumiało, że rycie nie popłaca”. Sens rysunków zrozumiałem, kiedy wójt Krzysztof Gołębiowski wspomniał, że jest weterynarzem.
- Co się udało zrobić? Wodociągi, kanalizację, stację uzdatniania wody, ekologiczne wysypisko śmieci, zajezdnię autobusową. Co się nie udało? Nie udało się zrobić więcej.
• Na kogo będzie pan głosował w niedzielę?
- Tak, jak cztery lata temu - na PSL. Choć zdaję sobie sprawę z tego, kto wygra wybory.
O to, czym może się pochwalić się Wąwolnica poza bazyliką i sanktuarium, pytam Waldemara Pietraka, wójta tutejszej gminy.
- Mamy bardzo ładny zespół "Bystrzacy”, w którym tańczą dzieciaki. Ale, poważnie, miasteczko jest pod ochroną konserwatora zabytków, w dodatku leży na terenie Kazimierskiego Parku Krajobrazowego, co bardzo przeszkadza jakimkolwiek inwestycjom. Zaplanowano sobie, że będzie tu skansen. Najchętniej ubrano by nas w sukmany i łapcie. Opracowywanie dokumentacji i uzyskiwanie pozwoleń na każdą inwestycję jest długotrwałe i kosztowne.
• Na kogo będzie pan głosował
w niedzielę?
- Tak, jak cztery lata temu - na PSL.
Głos ludu
Kiedy podjechałem pod Urząd Gminy we wsi Ruda Huta, samochód obstąpili miejscowi i z dość dużą determinacją domagali się osiemdziesięciu groszy, których brakowało im do wina. Na pytanie o niedzielne wybory machnęli ręką.
- Jak się wypije, to się zobaczy. Jak się zobaczy, to się zagłosuje. Na kogo? Jak to na kogo? Na SLD! - uśmiechnął się jeden z nich.
Do kolejnej grupy, która posilała się winem obok ośrodka zdrowia, już nie podchodziłem.
W Wąwolnicy, mimo ulewnego deszczu, też spożywano alkohol na świeżym powietrzu - w samym centrum rozsypującego się placyku, który mieni się rynkiem.
Próbowałem nawiązać dialog z mieszkańcem, który właśnie pod pachą triumfalnie niósł owocowy cymes. Ale jego zamglony wzrok nie wróżył nic dobrego.
Jeden do przodu, drugi przed ścianą
- Musimy się rozwijać - mówi wójt Gołębiowski. - Dostaliśmy pieniądze z Banku Światowego i będziemy budować gimnazjum. Będę się starał o kolejne pieniądze. I choć czasem rzucam się jak ryba w sieci, to jakoś sobie poradzę. Chciałbym jeszcze trochę uwagi poświęcić estetyzacji, bo z tym jest nie najlepiej. Uważam, że kiedy wymienimy chodniki i krawężniki, to Ruda Huta będzie ładniejsza. Chcemy porwać się na remont świetlicy szkolnej. Musimy wyzwolić w sobie iskrę i przez kolejne cztery lata coś dla ludzi zrobić. Przecież jak iść, to tylko do przodu - uśmiecha się wójt.
- Jest ciężko. Bardzo ciężko - mówi wójt Waldemar Pietrak. - Gmina znalazła się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. W tym roku rozpoczniemy budowę oczyszczalni ścieków. Będziemy modernizować ulice. W opracowaniu jest plan zagospodarowania przestrzennego gminy. Chcielibyśmy zrobić zalew. Ale generalnie objęcie gminy ochroną konserwatorską wpływa negatywnie na mieszkańców. Trudno o lokalizacje dla warsztatów usługowych i dla firm produkcyjnych, co skutkuje tym, że inwestorzy odchodzą z kwitkiem...
Prawy do lewego
Z tych kilku obrazków nie można wyciągać uniwersalnych wniosków. Podczas pobytu w obu miejscowościach pytałem mieszkańców o ich wyborcze preferencje. I choć wszystko wskazuje na to, że we wsi Ruda Huta zwycięży lewica, a w Wąwolnicy prawica, to w obu mieszkańcy powtarzają, że będą głosować na ludzi, którzy się sprawdzili.
- Na pewno zagłosuję na człowieka uczciwego i kompetentnego. Tak się składa, że jest z SLD - mówi Anna Bąk, dyrektor gimnazjum we wsi Ruda Huta.
Ale Elżbieta Gołębiowska, wicedyrektor tutejszej podstawówki, zagłosuje na prawicę:
- Takie są moje przekonania. Ale to nie przeszkadza mi współpracować z Anną Bąk.
A jak jest w Wąwolnicy?
- Będę głosować na prawicę. Jak wszyscy. Nie wyobrażam sobie, jak można inaczej - mówi dr Marta Żuchniarz, kierownik niepublicznego ośrodka "Nasze zdrowie”.
- Zagłosuję na prawicę - mówi Wiesława Dybała
- Na prawicę. Jak prawy człowiek pójdzie głosować na lewicę? W życiu na nich nie zagłosuję! Nie ma mowy. Tak, jak i moja rodzina. Jak my tu wszyscy - mówi Anna Górniak, co już dziesięć lat opiekuje się kapliczką w Kęble. - Choć są tu tacy, co będą za SLD - dodaje. - Nawet swoimi ulotkami płot przy kapliczce obklejali.
- Tak, będę w Wąwolnicy głosował na SLD - mówi Krzysztof Świątek, były wójt gminy. - Mimo że skończyłem KUL. I nie boję się tego powiedzieć. A wie pan dlaczego? Bo Pan Bóg pomaga tym, którzy chcą sobie pomóc i chcą ciężko dla Polski pracować. A nie tym, którzy są po prawej, czy po lewej stronie...

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO