sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Proletariat walczy o godność

Dodano: 22 stycznia 2004, 11:24
Autor: Ewa Dziadosz

Wielotysięczna armia lekarzy i pielęgniarek nie otrzymuje ustawowo należnych podwyżek, a ustawodawca już pospieszył z kolejnym dobrodziejstwem: pod groźbą kar pieniężnych zakazał patrzeć na podwładnych pogardliwie, pożądliwie i potwornie. Nowi kapitaliści nie mogą więc już dyskryminować, molestować, ani mobbować swoich pracowników.



Za czasów słusznie minionego systemu, nawet w piosenkach sławiono chłopsko-robotniczy trud. Bezrobocie nie miało prawa bytu, do paki trafiały „błękitne ptaki”. W święto pracy barwne korowody sunęły przed trybunami, aby okazać władzy wdzięczność. Żarliwa manifestacja przywiązania do ideologii wystarczyła, aby pracę utrzymać, awansować i żyć z różnych „lewizn”.
Transformacja ustrojowa zburzyła złudne bezpieczeństwo socjalne. Państwo przestało być jedynym pracodawcą i instytucją opiekuńczą, ale za odradzającym się kapitalizmem nie przyszło odrodzenie etosu pracy. Dotychczasowe bumelanctwo, nepotyzm i arogancja uzupełnione zostały o nowe elementy modelu pracy najemnej. I to akurat te najgorsze. Nowe firmy zażądały bezwzględnej lojalności, wydajności i dyspozycyjności. Tak rozpoczął się
wyścig szczurów.
Nie dla każdego oznacza on „ciężką pracę zwieńczoną sukcesem”. Dla pani Jadwigi oznacza jedynie pracę pełną upokorzeń. Firma oszczędza, toteż jej przyszło wykonywać pracę, którą kiedyś zajmował się cały wydział, od sprzątaczki po księgową. Płaca marna, a w oficjalnych dokumentach jeszcze zaniżona, aż strach myśleć o wysokości emerytury.
Jednak dla kobiety w średnim wieku, wymówienie równałaby się samobójstwu. Ale chociaż upokorzenie ciśnie jej czasem na usta słowa: Tak dalej żyć nie mogę!, to żyje tak dalej, mimo że nie lubi swojej pracy, swojej firmy i swojego szefa. I w ogóle słowa „swój” wolałaby w tej sytuacji nie używać. To jedynie miejsce zarobku, do którego nie czuje się przywiązana. Lubi mówić o sobie, że jest najemnikiem – wprawdzie nie Legii Cudzoziemskiej, ale cudzoziemskiej korporacji.
Czasami myśli, że związek zawodowy byłby oparciem w dochodzeniu praw pracowniczych, ale zaraz przychodzi opamiętanie. Po pierwsze, musiałaby się przyznać do upokorzenia i niezadowolenia, a niezadowolenie jest niemodne. A po drugie w firmie jest tylko jedno prawo: prawo szefa. Mówi się o wynikach finansowych i budżecie, a nie o godności.
Bo i cóż to jest godność?
Na to pytanie będą już niebawem musiały odpowiedzieć sądy pracy, gdy przyjdzie rozpatrywać im sprawy o mobbing. Za wybitnym socjologiem moralności, Marią Ossowską, można jedynie powtórzyć listę zachowań do niedawna uznawanych za niegodne:
· schlebianie komuś z nadzieją na osobiste korzyści
· okazywanie ślepego posłuszeństwa
· narzucanie się komuś
· działanie niezgodne z przekonaniami dla awansu lub „świętego spokoju”
· przesadne i kłamliwe wynoszenie własnej osoby
· przyzwalanie innym na taksowanie swego ciała
· wyzyskiwanie innych dla osiągnięcia swoich celów
· przeliczanie przysług na pieniądze
Można do tego dorzucić również kilka innych kwestii, które wyszły spod pręgierza moralności i trafiły pod paragrafy kodeksu pracy. Niegodne i prawnie zakazane jest niepłacenie za wykonaną pracę, poniżanie i erotyczne narzucanie się innym. O ile jednak kwestia płacy jest oczywista, o tyle naganne kontakty międzyludzkie trudno zdefiniować. To, co jednym wydaje się chamstwem, inni określają agresywnym marketingiem, a matactwa finansowe – kreatywną księgowością. Ale nawet kreatywni ludzie sukcesu czują czasem
pewien moralny dyskomfort.
– Człowiek potrzebuje i zawsze będzie potrzebować uznania ze strony innych, i to przede wszystkim uznania rozumianego jako szacunek, a nie sława, czy popularność – przypomina psychoterapeuta Krzysztof Jedliński. – Dziś jednak inżynierowie dusz nie są tak ambitni. Wystarczy, jeśli kupujemy ich produkty lub głosujemy na nich w wyborach. Problemu sumienia nie stawiają w ogóle, podobnie jest z godnością.
Gdyby ustawodawcy mieli sumienia, to nie tworzyliby prawa, które istnieje tylko na papierze, jak owe osławione 203 zł pracowników służby zdrowia. Wydział pracy lubelskiego Sądu Rejonowego ma kilka tysięcy takich spraw, w których cała mądrość Temidy sprowadza się do potwierdzenia słusznych roszczeń.
– Większość wnoszonych spraw dotyczy niewypłacania należnych pracownikom wynagrodzeń – mówi przewodnicząca wydziału, sędzia Ewa Gulska. – Ewentualne sprawy o mobbing, będą trudne dla sądu, ponieważ nie jest to kwestia jednoznaczna.
Rzadko do tej pory pojawiali się w sądzie pracownicy, którzy zarzucali swoim pracodawcom złe traktowanie, w tym niechciane „awanse erotyczne”. Np. pracownik pewnej firmy skarżył się, że na skutek szykan szefa trapią go liczne dolegliwości psychosomatyczne.
A ten szef po prostu wrzeszczał...
Tymczasem wielu szefów wrzeszczy, ordynarnie przeklina, odzywa się po chamsku – i nikt nie robi z tego problemów. Po części dlatego, że chamstwo i wulgarne odzywki stały się normą, a po części dlatego, że szefowi lepiej się nie narażać. Pracę stracić łatwo, znaleźć trudno.
– Ludzie zgadzają się teraz na liczne niedogodności, aby nie stracić zatrudnienia – mówi Marian Król, przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ Solidarność w Lublinie. – Idą na kompromisy z przełożonymi, bo nieomal wszyscy czują się zagrożeni bezrobociem.
Ten lęk sprawia, że współuczestniczą w łamaniu prawa pracy. Z jednej strony prosty człowiek nie śmie nawet spytać kierownictwa, jakie prawa mu przysługują, z drugiej jeśli nawet je zna, nie śmie ich wyegzekwować. Na pokrętne układy zgadzają się nawet wykształceni profesjonaliści, którzy, dla zysku, godzą się na obejście przepisów. Często dopiero zwolnienie z pracy lub prywatna kłótnia z szefem wyzwala lawinę pretensji, które kończą się pozwem.
Zjawisko mobbingu szczególnie jest nasilone w środowiskach pedagogów i medyków, którzy w programie swojej edukacji mają elementy psychologii i nauki o moralności, którzy wykonują zawody społecznego zaufania. A jednak i oni nie radzą sobie z utratą godności – jak przed wiekiem prości robotnicy. Różnica jest taka, że tamci szli na krwawe barykady rewolucji, a dziś idzie się po odszkodowanie do sądu.

Mobbing


...to bezzasadne, długotrwałe i powtarzające się dręczenie pracownika oraz wywieranie na niego psychicznej, społecznej i ekonomicznej przemocy. Mobbing jest stosowany zwykle wobec jednostki, rzadko wobec grupy pracowników, co powoduje u osoby prześladowanej poczucie osamotnienia, bezsilności i odrzucenia przez grupę.
(ze strony Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego: www.mobbing.most.org.pl)

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!