wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Magazyn

Przyjaciela się nie zostawia

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 marca 2008, 13:11

Jak mówią o nas "pasjonaci”, to w podtekście jest, że nie wszystko mamy po kolei - śmieją się obydwaj.

Ale swoje wiedzą i uważają, że kumpla w biedzie nigdy nie można zostawiać.
Co tam kumpla: prawdziwego przyjaciela i partnera

- Jak były patrole jednoosobowe to był taki wspólnik, jak drugi policjant - wyjaśnia sierżant sztabowy Andrzej Kloc z Referatu Patrolowo-Interwencyjnego KPP w Świdniku.

- Tak, to przywiązanie jest obustronne. Przekazujemy sobie nawzajem cechy - dodaje aspirant sztabowy Waldemar Kamiński z Zespołu Przewodników Psów Służbowych KMP w Lublinie.

Obydwaj wzięli do swoich domów psich emerytów.

\"Psiarczyki”

Właśnie skończyli pracę z psami "etatowymi”. Ubrudzeni, zgrzani po wielu kilometrach codziennego treningu przysiedli na chwilę i opowiadają. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Ale też nikt nie wie, że to aż tak brudna i ciężka robota. Przychodzi się do domu po przejściu toru przeszkód i pachnie się psem. Koledzy z "elitarnych” wydziałów mówią na nich lekceważąco "psiarczyki”. Ale wiedzą - na całym świecie takie formacje, jak ich, należą do elity. Może i tu się kiedyś zmieni?
Obydwaj z psami pracują już 17 lat. - Może to śmieszne, ale my lubimy tę pracę - zgadzają się obydwaj.

9 lat

Waldemar Kamiński wyjaśnia, że pies powinien odejść ze służby po 9 latach. - Nikt sobie nie zdaje sprawy, jaki morderczy jest trening takiego psa.

- Tak, nieraz biegnie kilkanaście kilometrów, musi pokonywać różne przeszkody, czasem trzeba go przerzucić np. przez ścianę wysokości 3 metrów. Ile lat tak można? - dorzuca Andrzej Kloc.

Co po tych 9 latach? Nie wyobrażają sobie, żeby później przyjaciela można było zostawić. Aspirant wziął do domu Rokiego, sierżant Magnusa.

I kto tu rządzi

- Mój przeszedł na emeryturę jesienią ubiegłego roku - opowiada o Magnusie Andrzej Kloc. - Ma kłopoty z nogami, już jest trochę głuchy. Ale ma u mnie ustaloną pozycję. Kiedyś pojechałem do domu z nowym, 2,5-rocznym Ajaksem. Ma piękny garnitur zębów - wtrąca ze śmiechem. - Ale Magnus od razu mu wytłumaczył warunki pobytu na podwórku. One sobie to jakoś przekazują i respektują tę zależność.

- Rocky pracował w policji 11 lat - opowiada Kamiński. - Obiecałem mu, że jak przejdzie na emeryturę, to nigdy nie założę mu tego stalowego kagańca. Okropnie go nie lubił. Dotrzymuję słowa - aspirant prowadzi na smyczy swojego emeryta.

Pies posłusznie wykonuje komendy. - Jest 50 klatek, jak dawałem komendę do "klatki”, nigdy nie pomylił swojej z inną.

Mój jest wyjątkowy

O swoich psach mogą opowiadać godzinami. Tyle lat wspólnej pracy wiąże i pozwala się poznać. A każdy z nich uważa, że jego pies jest wyjątkowy.

- Magnus zawsze miał niesamowity zapał do pracy. Agresywny, silny, ale bardzo zrównoważony.

- Węchem wyczuwa stan emocjonalny człowieka, czy jest się w dobrym, czy w złym nastroju - dodaje aspirant o Rokim. - Przez jakiś czas był chory i dobrze czuł się w domu. Najlepiej na łóżku...

- Mój idealnie odróżnia dzieci od dorosłych - chwali sierżant sztabowy. - Dzieciaki mogą wejść w każdej chwili na podwórze. Dorosły nawet nie może dotknąć furtki.

- Ludzie mają o psach policyjnych takie wyobrażenie, że to maszyna do wszystkiego. Nie znają specyfiki ich zachowań. To są pewne stereotypy - starają się złagodzić opinię obydwaj, ale przecież potwierdzają, że zdjęcie psu kagańca w akcji to tyle, co użycie broni.

- Dlatego psa emeryta nie powinien dostać nikt inny, jak tylko jego opiekun - co do tego są zgodni. - Wystarczy nieopatrzny gest, podniesienie ręki czy źle wydana komenda i może być dramat.

Żeby mu nie było smutno

Psy zachowują się, jak prawdziwi emeryci zbyt wcześnie odsunięci na bok: jeszcze sprawni, złaknieni adrenaliny i pracy.

- Mój "emeryt” na początek zjadł pilota do telewizora - nie ukrywa Kamiński. - Jak odjeżdżam czasem spod domu służbowym autem to on stoi przy ogrodzeniu i długo patrzy za mną. Wożę go czasem samochodem. Niech też ma frajdę. Jest wtedy szczęśliwy.

- Pamiętam, jak na jednym z meczów zostałem raptem sam na stadionie, osaczony przez może 40 kiboli - wspomina Andrzj Kloc. - Postanowili mnie zaatakować.

Podpiegli, a ja zdjąłem Magnusowi kaganiec. Tamci się tak wypychali, jeden przed drugiego, który pierwszy nadzieje się na psa. Nie byli dla Magnusa żadnym problemem. Zdecydowali się na odwrót, a wtedy ja z Magnusem za nimi.

Zagoniliśmy ich do sektora. Gdyby nie mój czworonożny przyjaciel, byłoby kiepsko.

Dług wdzięczności

- Tropiłem przestępcę i pies doprowadził mnie do skarpy - wspomina Kamiński. - Raptem Rocky skoczył w dół. Myślę sobie "już po psie”. Skarpa miała z 15 metrów w dół. Wychylam się i widzę, że na wystającej półce w połowie ściany pies trzyma za pasek od spodni człowieka, który balansuje, żeby nie spaść w dół. Gdyby nie Rocky z pewnością facet by się zabił, bo był podpity. Z pomocą kolegów wyciągnęliśmy ich na górę.

Mogą o nich opowiadać długo. I zawsze się okazuje, że coś im zawdzięczają. Dlatego czasem Andrzej Kloc nie zauważa Magnusa na kanapie, a Waldemar Kamiński powozi Rokiego samochodem.

Maria Kolesiewicz
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
xxxxx
jajko
MARKUS-46
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

xxxxx
xxxxx (25 marca 2008 o 09:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dla Was - Wielki szacunek.
Rozwiń
jajko
jajko (22 marca 2008 o 21:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To miłe, że nadal pozostajecie razem. Wszak przyjaciela się nie opuszcza, a na nich zawsze mogliście liczyć.
Wielki szacunek dla Was ! Czy pies policyjny dostaje emeryturę ? Moim zdaniem powinien
Rozwiń
MARKUS-46
MARKUS-46 (22 marca 2008 o 14:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
JESTEM SYMPATYKIEM PSÓW RASY OWCZAREK NIEMIECKI I UWAŻAM ŻE SĄ ONE BARDZO INTYLIGENTNE I BARDZO DOBRYMI PRZYJAĆIÓŁMI CZŁOWIEKA.MAM WIELKI SZACUNEK DLA TYCH PANÓW POLICJANTÓW ,KTÓRZY NIMI SIĘ ZAJMÓJA I DOBRZE DBAJĄ O NIE.POZDRAWIAM I ŻYCZĘ WESOŁYCH SWIĄT.
Rozwiń
wilkstepowy
wilkstepowy (22 marca 2008 o 08:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zapewniam Panów, że Wy właśnie jesteście normalni. I zachowujecie się jak LUDZIE. Cóż, jeśli to ma jakieś znaczenie - macie mój ogromny szacunek.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!