sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Przystań w objęciach Melpomeny

Dodano: 4 stycznia 2007, 14:13

ROZMOWA z Leszkiem Mądzikiem, jednym z najbardziej znanych polskich reżyserów, który chce w Starym Teatrze otworzyć Międzynarodowe Centrum Sztuki

40 lat temu przyjechał do Lublina. Zdał na historię sztuki, założył teatr na KUL. W kinie Staromiejskim zobaczył film "Kobieta diabeł” z niezwykłą muzyką. Za taśmą pojechał do Radomia. Muzyka z filmu pojawiła się w spektaklu "Ecce homo”. Dziś mówi, że jego teatr narodził się kinie; dokładnie w budynku Starego Teatru. Właśnie dlatego chce resztę swojego życia poświęcić świątyni Melpomeny przy Jezuickiej, w czym pomagać mu będą m.in. Jan Englert, Mikołaj Górecki i Andrzej Wajda.

• Co stało się 40 lat temu?
- Po skończeniu Liceum Plastycznego w Kielcach przyjechałem do Lublina, żeby zdawać na historię sztuki. Wziąłem pod pachę obrazy, które wtedy malowałem. Komisja otworzyła przed mną album i poleciła mi zanalizować jakiś obraz. Spojrzałem i wybiegłem z sali. Za chwilę na stole położyłem moją interpretację średniowiecznego malowidła. Oni oniemieli, ja zdałem.
• Tak zaczęła się era Mądzika w Lublinie?
- Zacząłem robić teatr.
• Spodziewał się Pan, że 40 lat później nazwisko Mądzik znajdzie się w najpoważniejszych encyklopediach, wymienione obok Grotowskiego, Kantora czy Wajdy?
- Tak się szczęśliwe ułożyło. Ale trudno mi siebie chwalić.
• Wróćmy do początków teatru i niezwykłego seansu, który zdarzył się w Kinie Staromiejskim w zabytkowym budynku teatru przy Jezuickiej.
- Bardzo lubiłem tam chodzić. Bo niby to było kino, a w środku były loże, kolumny, balkony i żyrandol. No i zobaczyłem film "Kobieta diabeł”. Urzekła mnie muzyka. Tak bardzo, że za człowiekiem, który przywiózł taśmę, pojechałem do Radomia. Zdobyłem nagranie, a muzyka ze Staromiejskiego kina pojawiła się w moim pierwszym spektaklu "Ecce homo”.
• Teatr Mądzika zaczął się na Jezuickiej?
- Coś w tym jest...
• Co jeszcze pamięta pan ze Staromiejskiego?
- Nieuchwytny klimat przedwojennego teatrzyku. Wówczas żyli jeszcze jego właściele, któryś z nich siedział w kasie. Ja zawsze siadałem w loży, chowałem się za kolumną, gdzie było tam pełno zakamarków. Wieczorem kino wyglądało jak z bajki. I jeszcze te tajemnicze maski na frontonie.

• Ten teatr ma wiele tajemnic. Ale ma też pecha. Zabrano go właścicielom w 1944 roku, wywłaszczono, potem dano kino w ajencję, podczas remontu skuto zabytkowe freski, pamiątki po teatrze wywrotkami wywieziono na śmieci. Stał opuszczony, podpalony. Dopiero teraz doczekał nadziei na remont. Nie boi się pan złej passy?
- Wierzę, że szczęśliwie ją przerwę. Przy pomocy Opatrzności, która nade mną czuwa udało mi się stworzyć teatr rozponawalny w świecie. Galeria Sztuki Sceny Plastycznej KUL na Złotej w zabytkowych wnętrzach ma się dobrze. Udało mi się założyć w Kielcach Muzeum Sztuki Sakralnej. Teraz przyszedł czas, żeby spłacić dług Lublinowi.
• Złożył pan projekt otwarcia w zabytkowym budynku Starego Teatru Międzynarodowego Centrum Sztuki. A co ze Sceną Plastyczną na KUL-u?
- Jedno nie wyklucza drugiego. Nigdy nie zostawię mojego teatru na uniwersytecie. Z drugiej strony nie zamierzam w Starym Teatrze eksponować siebie.

• To co tam chce pan robić?
- Pokazywać szeroko rozumiany teatr. Znajdą tu miejsce klasyczne formy teatru, monodramy, teatr tańca, pantomima i kameralne formy operowe. Nie zabraknie spotkań z ludźmi teatru, literatury, poezji i plastyki. Zabiegałbym o najbardziej znaczące nazwiska, autorytety i osobowości. W centrum organizowane byłyby również kameralne wystawy prezentujące twórczość indywidualnych artystów bądź teatrów (ekspozycje makiet scenograficznych, projektów kostiumów). Zadbałbym również o gromadzenie taśmoteki umożliwiającej projekcje filmów z zapisami spektakli, prób i biografii artystów.
• A co z gwiazdami?
- Mam dla swojego pomysłu życzliwość Jana Englerta i wielu znakomitych aktorów, którzy z chęcią przyjmą moje zaproszenie. Rozmawiałem też z Mikołajem Góreckim. Przyjedzie.
• Robi pan nowoczesny teatr, teraz chce wejść do zabytkowej perełki?
- Która musi zostać perełką. Wysmakowanym miejscem, do którego trzeba przyjść w czarnym garniturze czy eleganckiej sukni. Na teatralny wieczór. I zostać na dłużej. Na spotkaniu, rozmowie, wystawie.

• Jak udało się panu zdobyć dla swojego pomysłu życzliwość artystów z Polski i Europy?
- Mam 62 lata. I swoje autorytety. Ludzi, którym wierzę i ufam. Powiedziałem im o tym, że chcę resztę swojego życia oddać dla Starego Teatru. Może to brzmi patetycznie, ale tak to czuję.
• Komu najpierw pan powiedział?
- Krystynie Zachwatowicz i Andrzejowi Wajdzie. W liście poparcia napisali, że daję pewność odbudowy i właściwego zagospodarowania tego teatru.
• Kto jeszcze jest za?
- W przygotowaniu projektu Międzynarodowego Centrum Sztuki konsultowałem się z Eugenio Barbą, który prowadzi podobny ośrodek w Danii. Napisał mi, że moja osoba daje nadzieję, że program na Stary Teatr daje nadzieję, że będą się tam działy rzeczy ważne dla Lublina i sztuki europejskiej. Mam życzliwość Ośrodka Badań Twórczości Jerzego Grotowskiego we Wrocławiu. Ale najbardziej cieszę się z tego co napisała mi Jana Pilatova z Akademii Teatralnej w Pradze.
• A co napisała?
- "Czasy są trudne, uwodziciele najróżniejszego gatunku kuszą konsumpcyjnymi atrakcjami, że aż strach. Trzeba stwarzać przeciwwagę tym przynętom”.
• No właśnie: jest już pomysł na teatr impresaryjny zgłoszony przez artystów z Centrum Kultury w Lublinie?
- Wydaje mi się, że Stary Teatr zasługuję na coś więcej niż impresariat. W każdym mieście w Polsce działa jakiś impresariat. Lepszy lub gorszy. A Stary Teatr jest tylko jeden.
• Ma pan 62 lata. Nie za późno na kolejną przygodę?
- Tadeusz Kantor zrobił najlepsze spektakle po sześćdziesiątce. Józef Szajna ma dużo więcej i pokazuje wystawy. Ale na poważnie: Jestem w taki punkcie swojego życia, że zaczyna mi najbardziej smakować. Trochę zwalniam, żyję uważniej, mniej się spieszę. Stary Teatr może być dla mnie dobrą, szczęśliwą przystanią.
Fot. Dorota Awiorko
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!