sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Jest srebrna i nieduża. W środku resztki pudru i zatarta dedykacja: Od J.M. 5 III 1939.

Henryka dostała ją od Hajki, kiedy sołtys Sadowski z Głuska prowadził żydowską dziewczynę do kozy. Wyszeptała: Henia, proszę, przechowaj to. Rano do aresztu przyszedł granatowy policjant; Polak. Zaprowadził Hajkę, jej siostrę Hankę i ich matkę na kirkut. Wyjął pistolet i zastrzelił. Srebrna puderniczka leżała w szafie Henryki Grochowskiej 55 lat. Teraz zaniesie ją do Jesziwy.

Zaniesie, bo przeczytała w Dzienniku, że na ulicy Lubartowskiej w Lublinie znów będzie synagoga. A w podziemiach Jesziwy, największej przedwojennej wyższej szkoły talmudycznej na świecie, będzie muzeum.
- Zaraz przypomniała mi się srebrna puderniczka od Hajki. Trzymałam ją jak skarb - mówi Henryka Grochowska i podchodzi do biblioteczki. Wyciąga zawiniątko: kilka srebrnych widelców i malutka puderniczka.

Hajka od cebularzy

- Widelce dostałam w '42 od Żydów w Głusku. Tych, co uciekli do lasu przed wywózką na lubelskie getto. Za chleb - opowiada. - Ile ja wtedy miałam lat? Może 13. Z Hajką Furtak chodziłam do szkoły powszechnej. To była moja kochana przyjaciółka - ciągnie Grochowska.
Rodzice Hajki mieli w Głusku piekarnię i sklep.
- Najlepsze były gorące cebularze. Z białego ciasta. Na placek kładli plasterki cebuli, sypali makiem i układali w chlebowym piecu. Na skraju. Zajadałyśmy się z Hajką. Te cebularze, to proszę pana pamiętam do dziś. minęło pół wieku, a zapach został.
Listopad '42: Niemcy wyłapali Żydów z Głuska i zawieźli do getta w Lublinie. Rodzinie Hajki udało się uciec do lasu.
- Coś podkusiło ojca Hajki, żeby podejść do domu. Zajrzał do piekarni. Serce nie wytrzymało. Umarł. Hajka czekał na ojca. Nie wracał. Wyrwała się z siostrą Hanką i matką do domu. Przez drzwi zobaczyły martwego ojca. Z szoku wybiegły na ulicę. Wtedy zobaczył je sołtys Sadowski i zabrał do kozy - Grochowska pobiegła za nimi. Hajka wyciągnęła puderniczkę i wyszeptała: Przechowaj to, proszę, bo nie wiem, co będzie jutro.

Nie ma Żydów, jest Jesziwa

Nazajutrz sołtys Sadowski zadzwonił po granatowego policjanta; też Polaka. Ten wyprowadził Hajkę, Hankę i jej matkę z aresztu. Może rzucił szorstkim głosem: Idziemy!
- Wziął biedną Hajkę, Hanię, matkę ich i wyprowadził na kirkut. Wyjął pistolet. Zastrzelił po kolei - mówi Grochowska. - Jak bezpańskie psy. Taki to koniec historii - dodaje wzruszona Henryka. - Jak przeczytałam, że Jesziwę na Lubartowskiej otwierają, że tam niby muzeum Żydów ma być, to sobie pomyślałam, że pamiątkę po Hajerce oddam na dar.
Nie ma już w Lublinie synagogi "Maharszal szul" z 1567 roku.
Nie ma stojącej obok niej małej bożnicy, ani uczelni talmudycznej, domu gminy, rzeźni i cechowych bożniczek.
Nie ma synagogi Abrahama Heilperna, ani synagogi Saula Wahla.
Nie ma klojz cadyka Jakuba Icchoka Horowitza, zwanego Widzącym z Lublina.
Nie ma klojz cadyka Lejba Eigera, zwanego Płaczącym cadykiem.
Jest tylko malutka bożniczka Bractwa Tragarzy Zwłok przy Lubartowskiej 10 zbudowana w 1889 r. Od 20 lat pełni ona funkcję Izby Pamięci Żydów z Lublina. Są dawne fotografie, przedmioty historyczne oraz tablica pamięci Polaków, którzy nieśli pomoc Żydom w czasie okupacji niemieckiej. Ale nie ma w niej modłów, bo nie ma 10 Żydów, żeby się modlić.

Największa na świecie Jesziwa

Jest Jesziwa - wyższa szkoła talmudyczna dla nieżonatych studentów - przy Lubartowskiej 58. Po skończeniu chederu umożliwiała chłopcom w wieku 13 lat kontynuację nauki. Po ukończeniu Jesziwy niektórzy otrzymywali smichę, która uprawniała do objęcia stanowiska rabina.
Lubelska Szkoła Mędrców była największą przedwojenną Jesziwą na świecie.
Rabin Majer Szapiro, założyciel, nie doczekał dnia opuszczenia uczelni przez pierwszych absolwentów. 23 października 1933 r. wieczorem poczuł się źle. Wezwany lekarz postawił diagnozę: angina, a stan zdrowia chorego pogarszał się z każdym dniem.
"O godz. 2 w nocy - napisał we wspomnieniach z 27 października Hilel Seidman - rabin każe się przenieść do wielkiej sali przyjęć Uczelni. Zauważywszy płaczącą małżonkę pyta się: Czemu płaczesz, wszak teraz rozpoczyna się prawdziwa radość! Następnie każe uczniom wypić "Lechajim" (Na zdrowie) i tańczyć. Ostatnimi wysiłkami woli uczniowie starają się spełnić życzenie rabina, a on porusza w takt martwiejącą ręką. Pojedynczo uczniowie usuwają się i wybiegają do bożnicy odmawiać psalmy i błagać Boga o ratunek dla ukochanego Nauczyciela. Odgłosy płaczu i zawodzeń dotarły do pokoju konającego rabina. Przywołuje jednego z uczniów i nakazuje: Tylko radośnie...
Takie były ostatnie słowa twórcy Jesziwy.

Jedna karta Talmudu

W 1923 r. Meir Szapiro zapoczątkował codzienne studiowanie jednej karty Talmudu.
Takie studiowanie trwało 2711 dni; ponad 7 lat.
Pierwsze zakończenie cyklu odbyło się w Jeszywas Chachmej Lublin w 1930 r.
Nikt wtedy nie przypuszczał, że w 75 lat później, w tym samym miejscu, na zakończenie 11 cyklu czytania Talmudu, do Lublina zjadą się chasydzi z całego świata. W tym David Singer, kultywujący w nowojorskim Brooklynie tradycje chasydów z Bobowej i główny rabin w Polsce, Michael Schudrich.
Po roku od tamtego zdarzenia dziś w budynku Jesziwy trwa gorączkowy remont.
- Musimy zdążyć na 11 lutego, kiedy do Lublina przyjadą rodziny tych, co tu studiowali. W tym prof. Enker, rektor uniwersytetu Bar Ilan w Tel-Awiwie, kuzyn rabina Yehudy Meir Szapiro, założyciela lubelskiej Jesziwy - wylicza Jan Gebert ze Związku Gmin Wyznaniowych Żydów RP.

Pamiątka po Hajce
11 lutego synagoga, znajdująca się w budynku Jesziwy, zostanie otwarta. Zaśpiewa Joseph Malowany, jeden z najsłynniejszych kantorów na świecie. Będą spotkania, wykłady i dyskusja co dalej z Jesziwą.
- W jej podziemiach chcemy otworzyć muzeum. Będzie izba Widzącego z Lublina. Będziemy zbierali okruchy po świecie, którego nie ma - mówi Gebert, który wczoraj przyjechał do Lublina, żeby za pośrednictwem Dziennika Wschodniego spotkać się z Henryką Grochowską. Żeby dotknąć pamiątki po Hajce.
Pani Henryka przekazała ją do muzeum.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!