czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

PZL-Świdnik wychodzi na prostą: "Przed nami nowe perspektywy"

Dodano: 20 stycznia 2012, 13:26

 (Jacek Świerczyński)
(Jacek Świerczyński)

Wygląda na to, że po latach chudych, przyszła pora na lata tłuste. PZL-Świdnik podpisuje rządowe kontrakty na setki milionów złotych i nie ukrywa, że ma chrapkę na dużo więcej. Włosi, którzy dwa lata temu kupili zakład, nie kryją zadowolenia: Przed nami nowe perspektywy.

Zaczęło się od współpracy. W 1996 roku AgustaWestland, największy producent helikopterów w Europie, zaczęła kupować w Świdniku kadłuby do 3 typów śmigłowców. Z czasem aż 35 proc. całej sprzedaży zakładu kierowana była właśnie do włoskiego partnera, a portfel zamówień przekroczył pół miliarda złotych. Nikt nie był więc zdziwiony, gdy okazało się, że Włosi przymierzają się do kupna świdnickiego zakładu.

W 2008 Włosi rozpoczęli skupowanie akcji od indywidualnych akcjonariuszy, skupili też od gminy Świdnik 335 000 akcji PZL (3, 9 proc. kapitału). W tym samym roku zgodę na prywatyzację świdnickiego zakładu wyraził minister skarbu. Agencja Rozwoju Przemysłu, w której rękach było 87,6 proc. akcji PZL- Świdnik, rozpoczęła wycenę zakładu. Do przetargu stanęła AgustaWestland oraz Aero Vodochody, największy czeski producent lotniczy.

Zwiększyli cenę

Wiosną 2009 roku okazało się, że lepszą ofertę cenową na zakup akcji PZL złożyli Czesi. I to oni, a nie Włosi zostali zaproszeni przez Agencję Rozwoju Przemysłu do drugiej tury rozmów. Postawieni pod ścianą Włosi musieli złożyć zmodyfikowaną ofertę i zaproponować wyższą cenę za akcje świdnickiego zakładu. Dopiero wtedy zostali zaproszeni do rozmów.

W sierpniu 2009 roku Agencja Rozwoju Przemysłu ogłosiła, że najlepszą ofertę cenową zaproponowała AgustaWestland. Podpisano przedwstępną umowę na zakup PZL-Świdnik. Włosi zobowiązali się zapłacić za akcje PZL 339 mln zł (45 zł za jedną akcję). Podpisano też pakiet inwestycyjny i socjalny. Związkowcy z PZL-Świdnik wynegocjowali 6-letnie gwarancje zatrudnienia, 5 proc. podwyżki, premię świąteczną, bony prywatyzacyjne na kwotę 12 tys. zł oraz roczne premie uzależnione od wykonania planu sprzedaży. – To jeden z najlepszych pakietów socjalnych, jaki udało się kiedykolwiek wynegocjować w polskim przemyśle lotniczym – nie krył zadowolenia Ryszard Kość, przewodniczący "Solidarności” w PZL-Świdnik i szef zespołu, który negocjował pakiet z AgustąWestland.

Nie do poznania

29 stycznia 2010 podpisano ostateczną umowę sprzedaży. Parę dni później do Świdnika przyjechali przedstawiciele AgustyWestland, by spotkać się z załogą. Na Włochów w hali produkcyjnej czekało prawie 4 tys. pracowników. – Do tej pory byliście naszym sojusznikiem biznesowym. Teraz jesteście częścią firmy – mówił do pracowników Giuseppe Orsi, dyrektor naczelny AgustyWestland. I potwierdził wcześniejsze zapewnienia: Świdnik będzie trzecią europejską odnogą AgustyWestland, obok Włoch i Wielkiej Brytanii. Chcemy stać się światowym liderem w dziedzinie struktur lotniczych. Za rok zakład będzie nie do poznania.

Zwolnienia grupowe

Tymczasem, już dwa miesiące później zarząd PZL złożył związkowcom ofertę: Osoby, które wcześniej pójdą na emeryturę, dostaną nawet trzyletnią pensję. Program dobrowolnych odejść przygotowano dla 300 osób, a ostatecznie skorzystało z niego 285 pracowników.

Kierownictwo PZL nie kryło, że fabrykę mocno dotknął kryzys, a redukcje to jeden ze sposobów na zmniejszenie kosztów. – Zamówienia dla zakładu z Ministerstwa Obrony Narodowej spadły o 30 proc. Z 3,2 mln godzin produkcji zeszliśmy w tym roku do 2,3 mln godzin – wyliczał prezes Mieczysław Majewski. I podkreślał: Prywatyzacja zawsze wiąże się z racjonalizacją kosztów.

Na emeryturach się nie skończyło. Związkowcy dostali od zarządu informację o zwolennikach grupowych, które miały objąć 450 osób. Negocjacje przyniosły tylko tyle, że w ramach tej grupy 20 osób miało przejść na emerytury, a 70 skorzystać z programu dobrowolnych odejść.

W zakładzie zaczęło narastać niezadowolenie. – Miało być lepiej, a jest coraz gorzej. Boimy się o przyszłość. Czy za rok, dwa będzie jeszcze praca – mówili pracownicy.

Minister w fabryce

Wrzesień 2011 uspokoił nieco nastroje. Do fabryki przyjechał minister obrony narodowej. – To nie jest kurtuazyjna wizyta – mówił minister Tomasz Siemoniak. – Jestem tutaj w związku z przetargiem na dostawę 26 śmigłowców dla wojsk lądowych. Ważne byłoby, żeby zakupić je w Polsce, tym bardziej że mamy dwie światowe firmy, które produkują śmigłowce: "Świdnik” i "Mielec”.

Również we wrześniu PZL przekazał pierwsze kadłuby do Pilatusa PC-12. Dowiedzieliśmy się, że umowa ze szwajcarskim producentem samolotów przewiduje 10 lat współpracy przy produkcji samolotu Pilatus PC-12, z możliwością jej przedłużenia oraz zwiększania jej zakresu. Docelowo w Świdniku miało być produkowanych 50 kadłubów ze skrzydłami rocznie. Pełną zdolność produkcyjną świdnicka firma miała osiągnąć w 2014 roku.

Idziemy na ulice

Nowe perspektywy rozwoju rozbudziły apetyty załogi. W październiku 2011 roku związkowcy z "Sierpnia 80” zażądali 15-procentowych podwyżek. Przeprowadzili referendum strajkowe, które pokazało, że większość załogi jest za strajkiem płacowym. Gdy rozmowy z zarządem nie przyniosły efektów, "Sierpień 80” zapowiedział: strajkujemy. 26 października część załogi odeszła od maszyn. Z każdym dniem do protestu dołączali kolejni pracownicy – mimo że strajku nie poparły cztery pozostałe związki działające w zakładzie. Sytuacja wyglądała coraz groźniej: żadna ze stron nie chciała ustąpić, rosły straty zakładu.

W końcu załoga wyszła na ulice Świdnika. Demonstracja pod hasłami "Dobra praca, godna płaca”, "Chodźcie z nami, wspólna sprawa” "Świdnik z tego znany, my się nie poddamy!” przyciągnęła setki mieszkańców miasta. Do negocjacji z zarządem włączyły się władze miasta.

Dogadali się

8 listopada, po kolejnej turze rozmów, podpisano porozumienie. Najważniejsze, co udało się uzyskać związkom, to podwyżki płac dla pracowników. – Od 1 grudnia tego roku każdy pracownik do swojej podstawowej stawki dostanie dodatkowo 280 zł. Oprócz tego każdy, kto przepracuje w miesiącu 150 godzin, otrzyma dodatkowo 120 zł premii. To oznacza w praktyce 400 zł więcej dla każdego pracownika – wyliczał Mariusz Trześniewski, wiceprzewodniczący WZZ "Sierpień 80”. – Wywalczyliśmy naprawdę dużo dla załogi, większość naszych postulatów została spełniona. Choć nie było łatwo, rozmowy były bardzo trudne. Ale najważniejsze, że się udało i mogliśmy zakończyć strajk.

Milionowe kontrakty

Zła passa została przerwana. Pod koniec grudnia PZL-Świdnik podpisał z MON kontrakty na łączną kwotę ok. 380 000 000 zł. Fabryka dostarczy dla polskiego wojska pięć nowych śmigłowców W-3WA Sokół do przewozu VIP-ów i zmodernizuje 14 kolejnych śmigłowców na potrzeby armii. – Jesteśmy dumni, że W-3WA Sokół został wybrany do pełnienia ważnych i wymagających zadań transportu VIP-ów – mówi Nicola Bianco, dyrektor zarządzający PZL-Świdnik.

Pięć nowych śmigłowców W-3WA Sokół w konfiguracji VIP będzie służyć Siłom Powietrznym RP do transportu personelu wojskowego i rządowego wyższego szczebla. Dostawy zostaną zrealizowane do końca 2013 roku. Oddzielne umowy podpisano na modernizację 14 kolejnych śmigłowców, które już są w dyspozycji MON. Cztery z nich to śmigłowce W-3 Sokół, które zostaną skonfigurowane do standardu W-3PL Głuszec. Kolejne umowy obejmują remont i modernizację ośmiu śmigłowców Mi-2 oraz modernizację dwóch śmigłowców W-3VIP, które też są już w polskiej armii. – Czekaliśmy na te znakomite wiadomości. Wiadomo że jak są zamówienia, to będzie i praca – komentował Zdzisław Łachmański, przewodniczący Związku Zawodowego "Metalowcy” w PZL-Świdnik.

Zatrudniają

Ale na tym aspiracje świdnickiej fabryki się nie kończą. – To będzie dla nas bardzo ważny rok – podkreśla Nicola Blanco. – Od kilku miesięcy szykujemy się do rządowego przetargu na dostawę 26 śmigłowców dla wojsk lądowych. Jesteśmy w stanie od podstaw wyprodukować w Świdniku model śmigłowca, który spełni wszystkie oczekiwania polskiej armii. Nasze motto to "Polska dla Polski”.

– Ostatni tak duży kontrakt podpisaliśmy w 2006 roku na dostawę śmigłowców SW-4 – dodaje prezes Mieczysław Majewski. – Chcemy być firmą, która bardzo dobrze obsługuje MON. Jesteśmy w stanie wykonać każde najbardziej wyszukane zamówienie.

Ubiegłego roku spółka nie zamknęła zyskiem, ale wartość kontraktów wyniosła ok. 1,2 mld zł. Co najważniejsze, po raz pierwszy od kilku lat w zakładach wzrosło zatrudnienie. – W minionym roku przyjęliśmy do pracy ok. 250 osób, a w tym roku chcemy przyjąć kolejne 250 – mówi Nicola Bianco. – Zatrudnienie rośnie i będzie rosło. W tej chwili pracuje u nas 3150 osób. Szacujemy, że na koniec 2012 roku będzie to nawet 3620 osób. To będzie trzeci rok firmy po prywatyzacji. I liczymy, że będzie przełomowy.
Czytaj więcej o:
f
OO
lolek
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

f
f (23 stycznia 2012 o 10:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='OO' timestamp='1327303791' post='586978']
Teraz Włosi zarobią 380 mln zł,czyli tyle ile zapłacili za całą fabrykę - super interes. Co właściwie zrobili włosi? Nic. Tylko Polacy (przez zamówienie) dadzą robotę polskim robolą a Włosi wywiozą czystą gotówkę z kontraktu. Czy zakład nie mógł pozostać polski a zyski z kontraktu trafić do budżetu państwa.
[/quote]

Niestety nie mógł pozostać PL bo jak to zwykle bywa w każdej państwowej firmie zarząd, szefowie i całe kierownictwo to totalne cieniaki - znajomi i rodzina bez kwalifikacji i jakichkolwiek ambicji.. A jak już ktoś ma ambicje to są one tłamszone przez przełożonego bo bezpieczniej się nie wychylać.
Poza tym mentalność Polaków jest taka żeby się tylko nie narobić i wycwanić każdego kto jest wyżej, ma większą władzę lub więcej zarabia.
Rozwiń
OO
OO (23 stycznia 2012 o 08:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Teraz Włosi zarobią 380 mln zł,czyli tyle ile zapłacili za całą fabrykę - super interes. Co właściwie zrobili włosi? Nic. Tylko Polacy (przez zamówienie) dadzą robotę polskim robolą a Włosi wywiozą czystą gotówkę z kontraktu. Czy zakład nie mógł pozostać polski a zyski z kontraktu trafić do budżetu państwa.
Rozwiń
lolek
lolek (22 stycznia 2012 o 22:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zatrudnienie przez agencje za grosze umowy miesięczne bez gwarancji zatrudnienia z tego co słyszałem Pani K..... zapowiedział,że zatrudniani przez agencję nie maja co liczyć na podpisanie umowy o prace z PZL Świdnik. czarnuchów potrzeba jest robota to robić nie ma spier... tylko za jakie pieniadze. tyle w temacie
Rozwiń
Gość
Gość (22 stycznia 2012 o 20:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
robol ok 1700-2000 brutto, no i śmieciowa umowa.
Rozwiń
lbn
lbn (22 stycznia 2012 o 19:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I z czego tu się cieszyć? Zakład został kupiony za grosze tylko i wyłącznie po to aby zgarnąć zyski z rządowych kontraktów i wytransferować je do Włoch i Anglii a gdy te się skończą fabryka zostanie zamknięta a teren przeznaczony pod markety i deweloperkę. OBECNY RZAD DZIAŁA PO TO ABY TRANSFEROWAĆ NASZE PINĄDZE ZA GRANICĘ I LIKWIDOWAĆ JAKĄ KOLWIEK PRODUKCJĘ W POLSCE - SPOD OKUPACJI ZSRR DOSTALIŚMY SIĘ POD OKUPACJĘ UE! Na koniec żydzi wykupią nasze długi za grosze, wygonią nas z domów i zrobią tu Izrael
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!