poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Radny gra na liściu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 maja 2005, 18:05

Dowódca pułku zachował się jak niewierny Tomasz. Kazał mu stanąć na baczność i na rozkaz otworzyć usta. Jak laryngolog zajrzał do gardła, obejrzał je dokładnie, po czym oznajmił oficerom, że szeregowy Kaspruk nie robi go w bambuko. Bez żadnego wspomagania gra na zwykłym liściu.

To było prawie pół wieku temu w Modlinie, gdzie ojczyzna ludowa wezwała go do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Szeregowy Kaspruk, choć nie znał nut, trafił do wojskowej orkiestry, gdzie grał na liściu i śpiewał. Odtąd miał w wojsku życie jak w Madrycie. - Urlopów miałem do licha i chyba pod tym względem pobiłem rekord pułku - wspomina 69-letni dziś Kazimierz Kaspruk, który drugą kadencję z rzędu zasiada w Radzie Miasta Hrubieszów.
Z radnym umówiliśmy się na spotkanie pod Hrubieszowskim Domem Kultury. - Tu nie ma dobrych warunków do grania - powiedział na dzień dobry, sondując wzrokiem drzewa w parku vis-á-vis domu kultury. - Jedziemy na działkę.
W poszukiwaniu liścia
Parę minut później jesteśmy już na terenie Pracowniczych Ogrodów Działkowych "Wąskotorowiec” na osiedlu Jagiellońskim. 54 działkowiczów, związanych kiedyś z PKP, uprawia na 3,5 ha ogórki, pomidory i ziemniaki. - Zabiegamy o wydanie księgi wieczystej - tłumaczy Kaspruk, który na działce spędza każdą wolną chwilę. - Z wagonu, który kilkanaście lat temu ściągnęliśmy z Werbkowic, zrobiliśmy świetlicę. Jest tam i światło, i woda. Napijemy się kawy - zaprasza radny.
Kawa kawą, ale my z niecierpliwością czekamy na koncert. Wychodzimy w poszukiwaniu odpowiedniego instrumentu. - Najlepszy jest listek z wiśni, bzu pachnącego albo orzecha włoskiego, ale w tej chwili nie są one jeszcze dobrze wykształcone. Trzeba poczekać do czerwca, lipca - wyjaśnia Kaspruk, szukając czegoś zastępczego. - Listek powinien być odpowiednio twardy. Może babka, może łubin? - zastanawia się radny.
Jest konwalia
W końcu decyduje się na liść konwalii. Wracamy do wagonu-świetlicy. Kaspruk bierze listek do ręki i zaczyna grać... Równo, miarowo i głośno wykonał popowo-biesiadny standard "Graj skrzypku, graj”. Fajnie się tego słucha...
Po "Pamelo żegnaj” Tercetu Egzotycznego instrument się zużył i trzeba było znaleźć nowy. Później był "El condor pasa”. Czwarty utwór, zapamiętany jeszcze z wojska, Kaspruk okrasza śpiewem. Leci to mniej więcej tak: "Trzy rzeczy na świecie to najgorsza nędza: kochać wojskowego, sztubaka i księdza. Ksiądz się nie ożeni, wojskowy porzuci, sztubak za maturą w cholerę poleci”.
Najważniejsza technika
W międzyczasie zdradza technikę gry na tym specyficznym instrumencie. O czym powinien pamiętać adept sztuki grania na liściu? - Najpierw musi wydobyć dźwięk. Niech ten dźwięk powtarza potem dotąd, aż sobie odpowiednio ukształtuje język i wargi. Wtedy może trochę melodii złapie. Dalej będzie się udoskonalał, ale to długo trwa. Ja w wieku 16 lat już trochę grałem. Z początku nieudolnie, ale później szło mi coraz lepiej.
Znowu bierze liść do ust i wkrótce po całej świetlicy płynie melodia z filmu "Nad Niemnem”. - Tego jeszcze nie słyszałem - bije brawo Henryk Sucharski, przewodniczący POD "Wąskotorowiec”, który z nami przysłuchuje się koncertowi. - Jestem samoukiem, nie znam nut - wyznaje radny.
We mnie coś gra
To skąd te piękne tematy muzyczne? - We mnie coś gra - tłumaczy.
Jakie melodie lub grać? - O wolniejszych taktach, sentymentalne takie. - Wykonanie "Pamelo żegnaj” przez pana radnego co najmniej dorównuje poziomowi artystycznemu Tercetu Egzotycznego - wyrokuje Piotr Pieniak, wiolonczelista i nauczyciel Państwowej Szkoły Muzycznej w Zamościu, któremu odtworzyliśmy z taśmy występ Kaspruka. - Nie znam nikogo, kto z taką brawurą i wirtuozerią grałby na liściu. - A ja znam - przypomina sobie Grzegorz Obst, prezes Stowarzyszenia Zamojski Klub Jazzowy im. Mieczysława Kosza. - Zawsze podziwiałem kunszt, z jakim na liściu grał profesor Jan Tokarzewski, były nauczyciel Zespołu Szkół Ekonomicznych w Zamościu.
• Może pan Kaspruk powinien spróbować swoich sił w show biznesie, np. na festiwalach jazzowych?
- Musiałby nauczyć się grać standardy jazzowe. W tej chwili widziałbym go raczej na jakiejś imprezie folkowej - mówi prezes Obst.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!