wtorek, 25 lipca 2017 r.

Magazyn

Rowerem po zdrowie

Dodano: 23 maja 2002, 12:06
Autor: Ewa Dziadosz

Nasi Czytelnicy i Przyjaciele nigdy nas nie zawodzą! Otrzymaliśmy kolejne zaproszenie i to nie na zwykłą wycieczkę rowerową, ale na „Majówkę z panem Prusem w Nałęczowie”. Impreza w plenerach parku zdrojowego organizowana jest z okazji 120. rocznicy pierwszego przyjazdu Bolesława Prusa do Nałęczowa

Lecznicze właściwości niektórych wód znane były już w starożytności. Starożytni odkryli także uzdrawiającą moc miejscowości odległych od miejskiego zgiełku. Bogata oferta sanatoriów wciąż cieszy się powodzeniem, dla zabieganego człowieka sukcesu stworzono zaś „farmy zdrowia i urody”, gdzie może szybko i skutecznie odzyskać siły witalne. Warto jednak pamiętać o odkrytych przed wiekiem zaletach rowerowego relaksu.
– Cykliści! Nie wierzę w to, ażeby mógł być złym człowiek, który przynajmniej raz na tydzień wymyka się o kilkanaście wiorst za miasto i cały dzień spędza wśród natury w towarzystwie roweru – pisał Prus, ale każdy powinien podpisać się pod takim stwierdzeniem. Inne spostrzeżenia są równie interesujące i nawet nie straciły wiele na aktualności.
„Od 20. lat patrzę na Warszawę i widzę w niej bardzo smutny objaw. Oto młodzież – mężczyźni i kobiety z klas zamożnych i inteligentnych wyglądają bardzo... niewyraźni. Są to ludzie mizerni, źle trawiący, z wiotkimi muskułami i mocno rozigranymi nerwami. Życie upływa im w murach niezdrowego miasta, bez ruchu, to zaś odrobina sił, jaką mają jeszcze do dyspozycji, zużywa się przy spirytualiach, kartach i rozpuście”.
Czyż te obserwacje nie są nadal aktualne? Podobnie jak i inne uwagi. Lekarstwem na te choroby był i będzie ruch fizyczny na świeżym powietrzu, a pod tym względem welocyped jest nieoceniony. Kto raz dotknął tej maszyny, roznamiętni się do niej jak karciarz do kart, a pijak do wódki. Kto raz na nią wsiadł, musi wyjechać za miasto, pracować nogami i rękoma, silnie oddychać, a nade wszystko – obcować z naturą, która najlepiej koi nerwy rozdrażnione i orzeźwia więdnące dusze.
Rower ma duszę kobiecą: jest w najwyższym stopniu wyłącznym, jest monopolistą do zazdrości, nawet do zemsty. Niesie cię jak koń arabski, prawie jak lokomotywa; przeprowadzi cię przez ścieżkę nierówną i nie szersza od wstęgi, słowem oddaje ci się jak najwierniej, ale pod warunkiem, ażebyś się tylko nim zajmował. Lecz spróbuj myśleć o czym innym albo niech on zmiarkuje, że niedbale naciskasz na pedały i nie dość tkliwie pieścisz jego ramiona...
Tę koncepcję można przedyskutować podczas rodzinnych wycieczek, ja zaś czekam na kolejne propozycje tras rowerowych.

Rowerem wokół Nałęczowa

Tak jak pan Prus w wieku XIX, tak i dziś skołatane nerwy i nadwerężone serca można uzdrawiać nie tylko korzystając z dobrodziejstwa zabiegów oferowanych w uzdrowiskach i leczniczych walorów wód zdrojowych. Można wyznaczyć sobie trasę rowerową wokół Nałęczowa lub kierować się na krótkie wycieczki do pobliskich interesujących miejscowości.
• Antopol – zespół pałacowo-parkowy i liczne stawy
• Celejów – położony wśród lessowych wzgórz, z wodami porównywalnymi do nałęczowskich źródeł, godnym obejrzenia zespołem pałacowo-parkowym oraz dawną papiernią.
• Rąblów – zimą odwiedzany głównie przez amatorów sportów zimowych, korzystających
z funkcjonującego tam wyciągu, latem można przemierzać lesiste wąwozy lub zatrzymać się przy pomniku walk partyzanckich
• Wąwolnica – zabytkowy kościół i kaplica
• Kębło – kaplica z cudowną figurą Matki Boskiej
• Wojciechów – wieś agroturystyczna, wieża ariańska, zabytkowa kuźnia, muzeum kowalstwa, kościółek modrzewiowy, a w nim kurdynbany.

Halina Bukowska - kierownik Muzeum Bolesława Prusa w Nałęczowie

Jedną z wakacyjnych rozrywek Bolesława Prusa były przejażdżki na bicyklu po parkowych alejkach Nałęczowa. Później opisywał swoje wycieczki, a nasze muzeum opublikowało w 1986 jego zapiski z wycieczek,
w zbiorku zatytułowanym „Autorowi, który poznał się na welocypedzie i opiewał jego zalety”. Wybrane fragmenty jego wspomnień uzupełnione zostały współczesnymi i XIX-wiecznymi rycinami ilustrującymi tę nową wówczas rozrywkę.
Natomiast na naszej majówce,
na którą w niedzielę 26 maja wszystkich serdecznie zapraszamy, pojawi się sam pisarz, jak żywy. O godz. 10 wysiądzie
z pociągu w Sadurkach wraz
z Oktawią Żeromską. Staramy się przynajmniej ożywić
w ten sposób wspomnienia wieków minionych. Obydwoje ubrani będą w stroje z epoki, przesiądą się z warszawskiego pociągu do bryczki i jak przed laty skierują się do swego ukochanego Nałęczowa.
Tym razem jednak na gości zmierzających do uzdrowiska czekać będą wraz z rowerami dzieci z miejscowej szkoły, której Prus jest patronem. Korowód jednośladów towarzyszyć im będzie aż do Domu Kultury w Nałęczowie, gdzie powinni dotrzeć ok. godz. 10. Tam powita wszystkich orkiestra, która niegdyś założyła pani Żeromska. Po koncercie, który zakończy się około południa całe towarzystwo ubrane w stroje sprzed wieku, spacerem lub bicyklem uda się do pijalni, gdzie rozpocznie się festyn.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!