poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Rzeczpospolita Babska

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 sierpnia 2007, 12:56

Usmażyć 500 placków ziemniaczanych na obiad, ulepić 6 tysięcy pierogów w dwa dni - dla pań z Koła Gospodyń Wiejskich to pestka.

Żeby zrobić coś więcej, sięgają z powodzeniem po unijne pieniądze.

Koło Gospodyń Wiejskich w Świerszczowie (gmina Cyców) to 25 pań. Najbardziej aktywne: Barbara Uzarek, Leokadia Budzyńska, Violetta Tobiasz, Stanisława Dyszewska, Halina Zuzaniuk, Marzena Bartosiak, Halina Krzyszczak, Lilla Tuchtiej, Lucyna Tarnas i Krystyna Sosnowska.
Wznowiły działalność koła w marcu tego roku po prawie 20-letniej przerwie i już zdołały zorganizować 50 dzieciom wakacje za unijne pieniądze.

Stare koło

KGW działało w Świerszczowie od lat 60. ubiegłego wieku. - Ze starego koła zostały tylko cztery kiecki i my cztery - śmieje się Halina Zuzaniuk. Ona i jej koleżanki - Halina Krzyszczak, Leokadia Budzyńska i Krystyna Sosnowska - przekazały swoje stroje młodszym koleżankom.
- Miałyśmy zespół i jeździłyśmy śpiewać do Chełma, występowałyśmy też w gminie Cyców, na wszystkich PRL-owskich 1 majach, Dniach Kobiet, dożynkach - wspomina Halina Krzyszczak.
Skąd brały pieniądze na działalność? - Organizowałyśmy zabawy taneczne przy orkiestrze dla miejscowej młodzieży. Za zarobione pieniądze kupiłyśmy naczynia, które potem wypożyczałyśmy odpłatnie ludziom na wesela - mówi Leokadia Budzyńska.
- Było wesoło. Hodowałyśmy kurczaki w jednym miejscu i robiłyśmy przy nich dyżury. To była babska samopomoc. A teraz jest całkiem inaczej, bardziej po europejsku i my też nastawiłyśmy się na Europę - mówi Halina Zuzaniuk.

Stukają do Europy

Koło ma siedzibę w remizie, dzieli ją do spółki ze strażakami. - To wójt nas zdopingował do reaktywowania działalności. Otworzył wiejską świetlicę w remizie i zrobił dla nas miejsce. Dał farby, a my same pomalowałyśmy pomieszczenia. Wzięłyśmy sprawy w swoje ręce - nie kryje radości Barbara Uzarek, szefowa KGW w Świerszczowie.
Kobiety potrzebowały jednak pieniędzy. - Składamy się po 5 zł miesięcznie, organizujemy zabawy. Ale to było dla nas za mało, chciałyśmy zrobić coś dla wsi, dla ludzi. Pomyślałyśmy, że trzeba iść z postępem i napisałyśmy z Basią projekt - mówi Lilla Tuchtiej, wiceprzewodnicząca koła.
Projekt napisany do Fundacji Wspomagania Wsi na program "Pożyteczne Wakacje” bardzo się spodobał i panie dostały grant w wysokości 2865 zł.
- Młode wiedzą, do których drzwi stukać - śmieje się pani Halina.

Pół setki szczęśliwych kolonistów

Za unijne pieniądze urządziły dzieciom dwutygodniowe wakacje pełne atrakcji. - Kupiłyśmy gry planszowe, rakietki do badmintona, modelinę, plastelinę, bloki, bibułę. A także aparat cyfrowy, żeby robić im zdjęcia - mówi Barbara Uzarek. Od 6 do 20 sierpnia opiekowały się dziećmi i młodzieżą. Jeździli na wycieczki, urządzili wyprawę rowerową do Poleskiego Parku Narodowego.
- Ludzie ze Świerszczowa dawali nam jajka, mleko, mąkę, ziemniaki, warzywa, żebyśmy mogły taniej przygotować posiłki naszym kolonistom. Bo projekt był napisany na 30 dzieci, a przyszło 50, nawet dzieci z miasta, które akurat były na wakacjach u dziadków. Nie mogłyśmy przecież nikomu odmówić - mówi Violetta Tobiasz. Gospodynie same przygotowały posiłki, usmażyły 500 placków ziemniaczanych, robiły spaghetti dla 50 osób, kanapki z kilku bochenków chleba.
- Piszemy już kolejny projekt do unii, ale to na razie tajemnica - mówi pani Lilla. - Jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć i B.

Pączki Haliny, smalec Stasi

Choć gospodynie są nowoczesne, nie zapominają o działalności tradycyjnej. - Robimy nalewki, pieczemy ciasta i przygotowujmy regionalne potrawy, np. pierogi bałachowce z kapustą i grzybami, pyzy z soczewicą z sosem grzybowym. I jeździmy z tym na różne festyny - mówi pani Halina.
W maju były w Cycowie na festynie europejskim, w lipcu na Dniach Urszulina, a w sierpniu na Dniach Cycowa. - Pączki pani Haliny, które robi na gotowanych ziemniakach, są hitem każdej imprezy. Podobnie jak smalec pani Stasi i cytrynówka Violi - chwali pani Basia. - Każda z nas coś przygotuje, a sprzedaje się dobrze, bo jest świeże i smaczne - dodaje pani Viola.
W najbliższą niedzielę panie jadą na dożynki do Puchaczowa.
- One mają tyle werwy, że wykorzystujemy je do promowania naszej gminy - mówi wójt Jan Baczyński vel Mróz. - Jako jedyne koło w gminie złożyły projekt na unijne pieniądze. To co zrobiły, to jest naprawdę coś!
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!