niedziela, 22 października 2017 r.

Magazyn

Samobójstwo bez listu pożegnalnego

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 sierpnia 2009, 21:44

Nie mają czasu albo świadomie z niego rezygnują. Zabierając zagadkę swojej śmierci do grobu, nie ułatwiają zadania najbliższym, przyjaciołom, znajomym...

Mieszkańcy Tomaszowa Lubelskiego wciąż żyją tragedią, do której doszło w połowie lipca w okolicach pomnika Józefa Piłsudskiego. Młody mężczyzna oblał się olejem napędowym i podpalił. Na ratunek było za późno.

Samospalenie to rodzaj demonstracyjnego samobójstwa. Nie wiadomo, przeciwko czemu lub komu protestował 26-letni tomaszowianin. Wiadomo, że leczył się psychiatrycznie.
To nie jedyna czarna historia, która zmroziła krew mieszkańców 20-tysięcznego miasta.
Ojciec i syn na jednym sznurku

Wisieli twarzą w twarz na jednej gałęzi. Choć minęło właśnie 5 lat od tamtej tragedii w Tomaszowie Lubelskim mało kto wierzy w samobójczą śmierć 58-latka i jego 24-letniego syna. – Mogli trafić w lesie na coś, czego nie powinni widzieć – snuje domysły jeden ze znajomych. – Ktoś musiał im pomóc zabrać się z tego świata. Innej możliwości nie widzę – dopowiada jego żona.

Na zwłoki natknął się pod Narolem jeden z pracowników leśnych. Mężczyźni wisieli na jednej gałęzi, twarzą w twarz, na przerzuconym przez nią sznurku. Mężczyźni trzymali się za prawe ręce, jakby w pożegnalnym uścisku. Na ciele zmarłych nie stwierdzono podczas sekcji zwłok żadnych obrażeń świadczących o tym, że padli ofiarą morderstwa bądź siłą zmuszeni byli do popełnienia podwójnego samobójstwa.

Prokuratura Rejonowa w Lubaczowie doszła po kilku miesiącach do wniosku, że do ich śmierci nikt nie przyłożył ręki. Badania wykazały, że w chwili śmierci byli trzeźwi. Nie zostawili listu pożegnalnego.

Śmierć mistrza noża

Zwłoki 72-letniego mieszkańca podzamojskiej wioski znalazł na początku ub. roku sąsiad. Kazimierz G. leżał na podłodze. Na szyi miał dwie rany cięte zadane należącym do niego nożem. Przyczyną śmierci było wykrwawienie. Zarządzono sekcję zwłok, zatrzymano do wyjaśnienia pięciu mężczyzn, którzy pili z denatem alkohol.

Na odzieży dwóch z nich zabezpieczono nawet ślady krwi, ale szybko ustalono, że nie należała do denata. Jeden z mężczyzn zababrał sobie ubranie własną krwią, drugi poplamił się podczas świniobicia. W mieszkaniu nie znaleziono śladów walki czy plądrowania, za to w budynku gospodarczym ujawniono pętlę. – To mogłoby świadczyć o tym, że mężczyzna nosił się z zamiarem zamachu na własne życie – przypuszcza jeden ze śledczych.

Coś sobie zrobię

Starszy pan był samotnikiem. Mieszkał na końcu wsi. W okolicy słynął z oprawiania zwierząt. – Był mistrzem noża – powiedział podczas śledztwa jeden ze świadków.

Na kilka tygodni przed śmiercią podupadł na zdrowiu. Nie mógł jeść, miał trudności w poruszaniu się. Po zakupy sam nie chodził, wyręczał się sąsiadami. Ale alkoholu pić nie przestał. Nie chciał słyszeć o zamieszkaniu w domu opieki społecznej. – Prędzej coś sobie zrobię, niż pójdę do domu starców – mówił.

Prokuratura Rejonowa w Zamościu ustaliła, że nikt nie pomógł mu zejść z tego świata, a do zgonu doszło w wyniku zamachu samobójczego: Kazimierz G. sam zadał sobie ciosy nożem i zmarł w wyniku wykrwawienia. Śledztwo w sprawie zabójstwa trzeba było umorzyć.

Zabił gospodarza, sam się powiesił

Takie są wstępne wyniki sekcji zwłok, które dotarły do zamojskiej prokuratury. Na ich podstawie wersja o krwawej kłótni pomiędzy kompanami od kieliszka wydaje się najbardziej prawdopodobna. – Nie wykluczamy, że mógł być ktoś trzeci, dlatego badamy m.in. zabezpieczone na miejscu zdarzenia ślady krwi – zaznacza Romuald Sitarz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu.

Na wiszące na drzewie zwłoki 58-letniego Stanisława M. natknął się na początku kwietnia jeden z mieszkańców pokrasnostawskiej wioski. Denat miał rozbitą głowę. W mieszkaniu odkryto zwłoki 67-letniego właściciela. – Józef B. zginął na skutek obrażeń głowy zadanych ostrym narzędziem – opowiada Sitarz.

Józef B. mieszkał sam. Lubił wypić. Stanisław M., który również nie wylewał za kołnierz, nie miał stałego miejsca zamieszkania. Dachu nad głową nie pożałował mu 67-latek.
Wszystko wskazuje na to, że feralnej nocy pomiędzy kompanami od kieliszka doszło do kłótni, która szybko zamieniła się w bójkę. Po zadaniu śmiertelnych ciosów gospodarzowi, Stanisław M. wpadł w panikę i postanowił popełnić samobójstwo. Na wyniki śledztwa trzeba jednak jeszcze poczekać.

Samobójstwo na raty

Trzy lata temu do zamojskiego szpitala "papieskiego” trafił w nocy 23-latek z Radecznicy. Miał liczne rany kłute i cięte, które zadał sobie podczas próby samobójczej.

Mężczyzna został skierowany na siódme piętro, gdzie mieści się oddział laryngologiczny. W pokoju był sam. Lekarz dyżurny stwierdził, że pacjent znajduje się w stanie nadmiernego pobudzenia i podjął decyzję o unieruchomieniu jego rąk.

Rano mężczyzna uwolnił się z krępujących pasów, otworzył okno i wyskoczył. W ciężkim stanie trafił na blok operacyjny. Lekarze stwierdzili liczne obrażenia wewnętrzne. Gdy przygotowywano go do operacji jamy brzusznej, nastąpiło zatrzymanie akcji serca. Podjęta natychmiast akcja reanimacyjna nie przyniosła skutku.

– Jeżeli ktoś jest zdeterminowany, to prędzej później powtórzy próbę samobójczą – analizuje Filip Kościuszko, psychiatra z Centrum Zdrowia Psychicznego w Zamościu. – Miejsce nie ma znaczenia. Może to być ten lub inny szpital, las czy dom rodzinny. To najczęściej wynika z braku sensu życia. Nie wszyscy w przypływie autodestrukcji wybierają pętlę.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
ana
~xyz~
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (30 sierpnia 2009 o 20:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to jest desperacki krok biedy w naszym kraju
Rozwiń
ana
ana (29 sierpnia 2009 o 15:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nieprawda kobiety też popełniają samobójstwo, ale rzadziej. Najpierw myslą o najbliższych co się z nimi stanie, co będzie z dziećmi....Ostatnio popełniła samobójstwo kobieta 28 lat z Lublina.......
Rozwiń
~xyz~
~xyz~ (29 sierpnia 2009 o 14:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zastanawiajace jest dla mnie ze samobojcy to w wiekszosci mezczyzni. W tym artykule wystepuja tylko osoby plci meskiej. Jak myslicie dlaczego tak sie dzieje? Czy dzisiejszy? mezczyzna nie potrafil sie przystosowac do panujacych warunkow w naszym kraju... Nie wiem. Co moze byc przyczyna takiego stanu rzeczy?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!