wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Samobójstwo w stodole: Urwany wpis

Dodano: 19 lutego 2009, 13:05

"Wszystkiego najlepszego, 500 lat” - życzył znajomy 17 stycznia Patrykowi w urodziny na naszej- klasie. Potem wpisy się urywają. Do 13.57 w poniedziałek, kiedy pierwszy znajomy pisze: [*].W podlubartowskim Skrobowie życie odebrało sobie dwóch nastolatków.

Takich symboli pamięci jest już kilkadziesiąt. Od kolegów z klasy i znajomych. Nad nimi ze zdjęcia patrzy chłopiec o smutnych oczach. Patryk w rubryce pseudonim wpisał "Ponury”. - Nikt nie potrafił im pomóc, bo nie potrafił ich wysłuchać... módlcie się za nich, tylko tak możemy im pomóc - dodaje przy [*] znajomy Patryka.
"Trudno w to uwierzyć”, "Żal chłopaka” - dodają inni. Na stronie Łukasza ostatnie pozdrowienia są z jesieni. Pierwsze [*] pojawia się w poniedziałek o 13.57. Koledzy pytają "Dlaczego?” i piszą: "Spoczywaj w pokoju”.

"Żegnaj” w esemesie

W niedzielę, 15 lutego, Łukasz miał zaproszenie od znajomych na kulig. - Dzwoniłem do niego, ale powiedział, że nie przyjdzie - wspomina nastolatek z Kamionki, który Łukasza znał od dzieciństwa. - Mówił, że wieczorem jedzie do babci.

Kulig się odbył. Łukasza, zgodnie z zapowiedzią, na nim nie było. Około 21 kolega
odebrał od niego krótkiego esemesa "Żegnaj”. Chłopak zadzwonił do znajomego, który mieszka blisko Łukasza. Okazał się, że też dostał takiego esemesa. Próbował się skontaktować z Łukaszem, ale jego telefon milczał.

Łukasza widział parę dni przed tragedią. - Normalnie pogadaliśmy, mówił, że wszystko jest w porządku - wspomina.
Na naszej-klasie kolega przytacza fragment listu, który dostał od Patryka w niedzielę o 21. Patryk napisał do niego "Nadeszła chwila mojego wyzwolenia…”.

Dlaczego?

Łukasza znalazła matka. O drugiej w nocy zorientowała się, że syna nie ma w domu. Wyszła na podwórko. Zobaczyła niewyraźne światło wydobywające się z drewniej stodoły. W budynku wisiały zwłoki jej syna. Kobieta pobiegła zawiadomić pogotowie. Lekarz zorientował się, że w tym samym budynku samobójstwo popełnił jeszcze Patryk, mieszkaniec pobliskiej Kamionki. W domu Patryka znaleziono list pożegnalny chłopaka. Podobne zapiski były też w pokoju Łukasza. - Słowa złego o nim nie mogę powiedzieć - mówi pani Zofia, sąsiadka Łukasza. - Nie robił jakichś głupot, jak niektóre młode.

I tak jak wszyscy zachodzi w głowę: dlaczego? Najpierw w poniedziałek rano zobaczyła, że zabudowania sąsiadów są rozświetlone i stoją przy nich samochody. Potem okazało się, że stała się tragedia.

Żałoba w szkole

16-latkowie chodzili do jednej klasy szkoły zawodowej w Kamionce. Uczyli się w pierwszej klasie na kucharzy małej gastronomii. Do tego samego budynku szkolnego chodzili od lat dziesięciu; od zerówki. Tylko Łukasz miał kilkumiesięczną przerwę, bo na początku roku chodził do zawodówki w Lubartowie. Potem wrócił do Kamionki. W szkole twierdzą, że w ostatnim czasie nikt nie zauważył w ich zachowaniu czegoś niepokojącego.

W szkole żałoba. Urszula Wałejko, pełniąca obowiązki dyrektor Zespołu Szkół w Kamionce, mówi że z obydwoma uczniami nie było kłopotów wychowawczych. Jeden z nich zakończył półrocze z dwiema ocenami niedostatecznymi, z przedmiotów zawodowych. Drugi miał lepsze oceny. Gdy informacja o tragedii dotarła do szkoły, dyrekcja poprosiła o pomoc psychologów z poradni w Lubartowie. Spotkali się z klasą, do której chodzili uczniowie.

Prokurator

Gdy dochodzi do samobójstwa, zawsze wkracza prokurator. Sprawdza, czy desperat nie był w jakiś sposób namawiany do samobójstwa. To standardowy kierunek prokuratorskich działań. Śledczy zabezpieczyli zeszyty i listy, które zostawili
16-latkowie, wyciągną billingi ich rozmów i esemesów, już zlecili odtworzenie ich
e-maili. W jednym z zapisków pozostawionych przez nastolatka pojawia się motyw nieszczęśliwej miłości. Z innego wynika, że już od dawna nosili się z zamiarem odebrania sobie życia.

W poniedziałek zostały przeprowadzone sekcje zwłok. Badania potwierdziły, że przyczyną śmierci było zadzierzgnięcie pętli. Do obydwu zgonów doszło w tym samym czasie. Prokuratura zleciła też zbadanie, czy nastolatkowie nie byli pod działaniem alkoholu, narkotyków bądź leków.
Czytaj więcej o:
___[*]___
mysz
apa
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

___[*]___
___[*]___ (20 lutego 2009 o 17:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
apa zastanów sie człowieku, co ty napisałeś/aś !!! Ich już nigdy nie zobaczymy na szkolnym korytarzu, nigdzie !! Pomyśl sobie, co myślą teraz ich rodzice, rodzina, przyjaciele, znajomi ??!! Zastanów sie, co byś napisał/a, jakby to zrobił ktoś z twojej rodziny!! jesteś jakiś/aś nienormalny/a !!! Lecz się, bo to nie jest normalne, że cieszysz sie z czyjegoś nieszczęscia!!
Rozwiń
mysz
mysz (20 lutego 2009 o 15:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
sam jestes deb***, ciekawi mnie jaka ty masz psychike i ile w życiu przeżyłeś bo skoro tak mówisz to przypuszczam że same sukcesy i takie prymitywne przemyślenia zostaw sam dla siebie i swojej ograniczonej osobowości, widocznie jestes zwykłym prostakiem bez uczuc wyższysz no coż ale i tacy są
Rozwiń
apa
apa (20 lutego 2009 o 15:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nawet mi ich nie szkoda poprostu slaba psychika i tyle byc moze byli gejami, a tu wielka afera ze z milosci sie do kolezanki zabili przeciez tego kwiatu pol swiatu. deb***e i tyle
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!