czwartek, 19 października 2017 r.

Magazyn

Samotność po zmierzchu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 kwietnia 2004, 10:59

Rozmowa z Anią Dąbrowską z Chełma, uczestniczką programu „Idol”, autorką najchętniej kupowanego albumu w Polsce


• Warto było startować w „Idolu”?
– Tak, bo dzięki temu programowi przestałam być w środowisku osobą anonimową. Kiedy da-łam do wydawnictwa BMG demo, nie musiałam tłumaczyć, kim jestem, skąd przychodzę i tak dalej.
• I nie żal ci było, że odpadłaś?
– To, że odpadłam, właściwie nie oznaczało nic.
• Nie uroniłaś łzy?
– Nie, od początku miałam do programu dystans. Wiedziałam, że nie mogę udawać kogoś, kim nie jestem. Niczego wielkiego nie oczekiwałam.
• Wszyscy tak mówią. Ale w głębi duszy chyba każdy chciałby wygrać?
– Pewnie, że lepiej wygrać niż odpaść. Jednak w trakcie występów nie myślałam o tym. Stając za każdym razem na scenie, chciałam po prostu dobrze zaśpiewać, dobrze wypaść Nie miałam takiego poczucia, że dążę do zwycięstwa.
• W końcu podbiłaś publiczność swoim albumem. Spodziewałaś, że odniesie taki sukces, że przez kilka tygodni będzie najlepiej rozchodzącą się płytą w Polsce?
– Skąd! Nawet przez myśl mi to nie przeszło. Ja po prostu zaśpiewałam i nagrałam takie pio-senki, jakie mi się podobają i jakich sama chciałabym słuchać.
• Nic a nic nie rachowałaś, czy to się spodoba, czy ludzie to kupią?
– Jeśli już, to miałam taką nadzieję, że zdobędę, niekoniecznie liczne, grono wiernych fanów. Takich, którzy potem z zainteresowaniem sięgną po mój kolejny album. Żadnych innych rachun-ków nie robiłam.
• Czułaś ciężar odpowiedzialności?
– Starałam się dobrze bawić. Zdaję sobie sprawę, że dla kogoś, kto chce związać swoje życie z muzyką na dłużej, debiut fonograficzny jest bardzo ważny. Od niego zależy, czy potem artysta tylko rozwija swój styl i poszerza grono fanów, czy też musi naprawiać wizerunek od podstaw i dobijać się o szacunek od zera.
• A jak reagują na twoje poczynania przyjaciele z Chełma?
– Mam taką grupkę przyjaciół, z którymi trzymam się blisko od dawna. Ponieważ ja się nie zmieniłam, serdeczne kontakty między nami pozostały po „Idolu”. I są takie teraz, po wydaniu albumu i tym niespodziewanym sukcesie. Kibicowali mi wcześniej, i kibicują mi teraz. Odczu-wam ich przychylność i wsparcie duchowe.
• Pojawiasz się jeszcze w rodzinnych stronach, czy już połknęła cię stolica?
– Rzeczywiście dużo czasu teraz spędzam w Warszawie, ale Chełm wciąż jest tym moim miej-scem na ziemi. Często bywam także w Lublinie, bo tu mieszka moja siostra z mężem i moja chrześnica.
• Czyli najczęściej poruszasz się w trójkącie Warszawa-Chełm-Lublin.
Tak. Ale w ogóle dużo teraz jeżdżę po kraju, bywam w rozmaitych miejsca i odkrywam miej-scowości, w których nigdy wcześniej nie byłam. To taka pozytywna strona tego zawodu, który wybrałam.
• Wróćmy do twojego longplaya. Zdumiewa mnie wysmakowanie tej bądź co bądź popowej muzyki. Rzecz zaskakująca tym bardziej, że jesteś przecież nagraniową debiutantką.
– Cieszę się, że tak to postrzegasz. Starałam się bardzo, żeby taki był odbiór tej muzyki. Dużo serca i pracy włożyli w te nagrania także producenci i instrumentaliści. Bez nich nie byłoby „Sa-motności po zmierzchu”.
• Jak udało ci się pozyskać do współpracy Andrzeja Smolika, chyba najbardziej zapracowanego obecnie producenta?
– Ja i Bogdan Kondracki, główny producent mojego albumu, znamy się ze Smolikiem już od jakiegoś czasu. On odwiedzał nas w studiu, więc słyszał, co z Bogdanem kombinujemy. No i pewnego razu wpadła mu w ucho piosenka „Nie mogę cię zapomnieć”. Tak bardzo mu się spodobała, że zapytał, czy mógłby dołożyć do niej coś od siebie. Zgodziliśmy się od razu i nie żałujemy. Powstał cudowny numer.
• Skąd wzięła się na twoim longplayu piosenka „Charlie, Charlie”, podpisana przez ludzi o obco brzmiących nazwiskach Frisk i Mattson?
– Usłyszałam jakiś czas temu ten utwór i bardzo mi się spodobał. Zawsze marzyłam, żeby go zaśpiewać na swoją płytę.
• Bardzo piękny kawałek. Aż się dziwię, że wcześniej go nie słyszałem.
– Bo nagrał go mało znany zespół „A Camp”.
• Twój album jest zatytułowany „Samotność po zmierzchu”. Jaki związek z twoim życiem ma ten tytuł?
– Samotność jest takim stanem, który towarzyszy każdemu, nawet jeśli posiada się przyjaciół. Każdy człowiek jest jakoś tam samotny. Rozumiem dobrze ten stan i on mnie inspiruje. Kiedy patrzę w oczy ludziom, szczególnie singlom, natychmiast rozpoznaję tę samotność.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!