niedziela, 22 października 2017 r.

Magazyn

Sanepid kontroluje. Lekarze to największe brudasy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 listopada 2011, 11:48

Z danych sanepidu wynika, że zaniedbania zdarzają się w prywatnych i publicznych gabinetach  dentyst
Z danych sanepidu wynika, że zaniedbania zdarzają się w prywatnych i publicznych gabinetach dentyst

Kilkanaście osób dziennie donosi o brudzie w restauracjach, gabinetach lekarskich czy sklepach. Pracownicy sanepidu rocznie przeprowadzają kilka tysięcy kontroli. Widok, jaki zastają na zapleczu, często ich zaskakuje. Zdarza się, że w trakcie kontroli musi asystować policja.

– Kontrole przeprowadzamy o każdej porze dnia i nocy. Nie ma sensu pracować tylko do godziny 15, bo wtedy większość zakładów gastronomicznych czy gabinetów lekarskich dopiero zaczyna pracę, a część jest jeszcze zamknięta – mówi dr Paweł Policzkiewicz, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie.

Sprawdzają całą dobę

Od kilku lat pracownicy sanepidu nie dają wytchnienia właścicielom zakładów gastronomicznych.

– Bywają kontrole po północy, jak np. w piekarniach, które zaczynają wtedy pracę. Kilka miesięcy temu inspektorzy o 3 nad ranem odwiedzili zakład, gdzie przygotowywano sałatki, a przed szóstą rano sprawdzali warunki w dzikiej hurtowni nabiału – wylicza Barbara Sawa-Wojtanowicz, kierownik oddziału żywienia, żywności i przedmiotów użytku powiatowej stacji sanepidu.

Skąd inspektorzy wiedzą, że należy dokładnie sprawdzić ten bar czy gabinet dentystyczny?

– Przede wszystkim mamy swój plan kontroli, który realizujemy. Poza tym, dziennie otrzymujemy kilkanaście donosów. Część jest anonimowa, takich staramy się nie wykorzystywać – odpowiada Policzkiewicz. Donosy piszą zarówno niezadowoleni klienci zakładów, źle traktowani pracownicy, czy osoby zwolnione z danej firmy. – Donosy bywają bardzo szczegółowe, bywa że zawierają informacje dotyczące tego, w której szafce np. szukać nieprawidłowo przechowywanego pożywienia – zaznacza Sawa-Wojtanowicz.

Lekarze to największe brudasy

Jak przyznaje dr Policzkiewicz, jego pracownicy chodzą na kontrolę zawsze parami "uzbrojeni” w dwie duże torby.

– Przynoszą ze sobą laptopa i drukarkę, by od razu na miejscu wydrukować protokół i dać do podpisu przedstawicielowi kontrolowanej instytucji – zaznacza szef powiatowej stacji sanepidu.
Najtrudniejsza sytuacja nie dotyczy jednak lokali gastronomicznych, a placówek ochrony zdrowia.

– Często notujemy przypadki, kiedy lekarze nie sterylizują końcówek stomatologicznych, a preparaty dezynfekcyjne są przeterminowane – tłumaczy Beata Ociesa-Kryj, kierownik oddziału nadzoru przeciwepidemiologicznego sanepidu.

– Oznacza to, że np. tą samą końcówką stomatologiczną przeprowadzane są zabiegi u wielu pacjentów. Wystarczy, że zostanie na niej niewielki ślad krwi, którego nie widzimy i może dojść do zakażenia wirusem np. WZW typu C. Wirusowe zapalenie jest niebezpieczną chorobą, prowadzi do marskości wątroby i raka wątroby.

Uwaga na dentystów!

Z danych sanepidu wynika, że tak niebezpieczne zaniedbania zdarzały się zarówno w prywatnych gabinetach, jak i w państwowych klinikach.

Trzy lata temu sanepid zamknął Poradnię Stomatologii Zachowawczej przy ulicy Karmelickiej i Poradnię Stomatologii Wieku Rozwojowego przy ul. Staszica. Powodem był właśnie brak sterylizacji narzędzi stomatologicznych albo wykonywanie jej w nieodpowiedni sposób. Jak lekarze tłumaczyli się pracownikom sanepidu? Najczęściej twierdzili, że sterylizacja… niszczy sprzęt stomatologiczny, a narzędzia są bardzo drogie. Oczywiście, okazywało się to nieprawdą.

W ciągu pierwszych 10 miesięcy tego roku szef powiatowej stacji sanepidu wydał decyzje zamknięcia 8 gabinetów lekarskich, a w 71 przypadkach nakazano usunąć nieprawidłowości w trybie natychmiastowym. Czyli sumując, w niemal 80 miejscach warunki nie pozwalały bezpiecznie przyjmować pacjentów. – W tym roku pracownicy mojej sekcji nałożyli mandaty na kwotę ponad
11 000 zł – zaznacza Beata Ociesa-Kryj.

Najgorzej latem

– Z roku na rok poprawia się sytuacja lokali gastronomicznych i miejsc, gdzie produkowana jest żywność. Cały czas nie jest jednak idealnie – ocenia dr Policzkiewicz. Z czego wynikają nieprawidłowości? – Właścicielami lokali gastronomicznych są często osoby, które nie prowadziły wcześniej takiej działalności. Z tego powodu zatrudniają przypadkowych ludzi.

– Najgorzej jest w lecie, wtedy do pracy przyjmowani są studenci na krótki okres np. miesiąca, bez aktualnych badań, bez przeszkolenia – mówi Barbara Sawa-Wojtanowicz. Właściciele restauracji i barów skupiają się na zaprojektowaniu wnętrz, a o zapleczu i kuchni zapominają.

– Żeby posiłek został przygotowany w sposób niezagrażający naszemu zdrowiu, musi być spełniony szereg wymagań. Produkty muszą być przechowywane w odpowiedni sposób, przygotowane w odpowiednich warunkach przez osoby, które spełniają wymagania zdrowotne do takiej pracy.

A, niestety, tak często nie jest. W pierwszej połowie tego roku sanepid skontrolował ponad półtora tysiąca obiektów gastronomicznych. Wyniki? Zamknięto 54 placówki, nałożono 368 mandatów na kwotę ponad 98 000 zł. Najczęstszymi powodami zamknięcia lokali była obecność szkodników, używanie wody niespełniającej warunków do spożycia przez ludzi i działanie bez zezwolenia sanepidu.

Skrzydła much i pająki

Gdzie sytuacja była najgorsza? – Bardzo zły stan sanitarny zanotowaliśmy w zakładzie napełniania syfonów z wodą w Lublinie – mówi Barbara Sawa-Wojtanowicz. – Kontrolę wszczęliśmy po interwencji mieszkańca, który przyniósł nam butelkę kupionej tam wody z robakami pływającymi w środku.

Na miejscu pracownicy sanepidu przekonali się, że sytuacja rzeczywiście jest tragiczna.

– W części butelek wypełnionych wodą pływały czarne robaki, skrzydła much czy pająki. Pod sufitem było pełno pajęczyn, z których owady mogły wpadać do butelek – opowiada Joanna Żarczyńska, która kontrolowała nieistniejący już zakład. Kiedy pracownicy przechylali butelkę do góry nogami, szczątki owadów opadały z dna. – Obok kontenerów z butelkami stały śmieci, butelki były brudne, na ścianach była pleśń. Rzadko spotykamy taki widok podczas kontroli.

Kontrole razem z policją

Zdarza się, że właściciele prowadzą lokal gastronomiczny bez zezwolenia. Tak było niedawno pod Lublinem, gdzie jedno z pomieszczeń sklepu spożywczego zamieniono na bar. – Właściciel tłumaczył, że to prywatne pomieszczenie. Dziwne, bo na półkach, przy poszczególnych produktach, m.in. napojach były ceny – relacjonuje Sawa-Wojtanowicz.

Na miejscu był zeszyt, gdzie pracownik zapisywał, co sprzedał. Kontrola została przeprowadzona w asyście policjantów, do czego w określonych przypadkach pracownicy sanepidu mają prawo. – Jeśli kontrola jest po interwencji klienta, a właściciel utrudnia nam pracę, to mamy prawo sprawdzić zakład nawet bez jego obecności, w asyście policji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
B.
xxx
Ance
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

B.
B. (20 stycznia 2012 o 15:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
cyt ,,..w niemal 80 miejscach warunki nie pozwalały bezpiecznie przyjmować pacjentów. – W tym roku pracownicy mojej sekcji nałożyli mandaty na kwotę ponad
11 000 zł – zaznacza Beata Ociesa-Kryj..."
Ale kara!! Po niecałe 150 złotych! Śmiech na sali!
Rozwiń
xxx
xxx (23 listopada 2011 o 22:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To jakiś absurd!!!!! Panie pielęgniarki to bardzo kompetentne osoby. Leżałem niedawno to wiem z jakim zaangażowaniem pracują. Nie zuważyłem tejże sytuacji co opisujesz Vendetto!
Rozwiń
Ance
Ance (22 listopada 2011 o 13:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='V jak Vendetta' timestamp='1321897604' post='560977']
[color="#FF0000"][size="7"]Uwaga! Na Biernackiego pielęgniarki nie używają rękawiczek przy usuwaniu wkłuć!!![/size][/color]
[/quote]
Ale za to jak pięknie ustawiaja miasteczka namiotowe gdy żądają podwyżek. Oczywiście dla dobra pacjenta...
Rozwiń
STYX
STYX (22 listopada 2011 o 13:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Może już czas mówić prawdę o lekarzach bo do tej pory byli traktowani jak święte krowy !
Rozwiń
V jak Vendetta
V jak Vendetta (21 listopada 2011 o 18:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[color="#FF0000"][size="7"]Uwaga! Na Biernackiego pielęgniarki nie używają rękawiczek przy usuwaniu wkłuć!!![/size][/color]
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!