środa, 13 grudnia 2017 r.

Magazyn

Sanitariuszka Irena

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 kwietnia 2009, 12:31

Na starej fotografii młoda dziewczyna stoi przy motocyklu. Wysoka. Ładna. Biała sportowa bluzeczka, wygodne spodnie i szeroki pas podkreślający wcięcie w talii. To ma na sobie. Przed sobą kilka tygodni życia

Kto zrobił to zdjęcie? Może ukochany, może któryś ze znajomych. Gdzie? Prawdopodobnie w okolicach Łowicza, a może nawet w rodzinnych Bednarach. Kiedy? Tuż przed wybuchem II wojny światowej.

Ostatni raz

Wiadomo że na fotografii jest 19-letnia Irena Grzywacz z Bednar w gminie Nieborów (województwo łódzkie). W 1939 roku skończyła Gimnazjum im. Józefa Chełmońskiego w Łowiczu, a gdy wybuchła wojna postanowiła nieść pomoc obrońcom ojczyzny. Na nic zdały się protesty rodziców.

Postawiła na swoim i koniec. Pożegnała się czule z ojcem i matką, ucałowała młodsze rodzeństwo - brata Ryszarda i siostrę Danusię - i zaciągnęła się do wojska jako sanitariuszka. Ruszyła na wschód.

Ostatni raz była widziana 23 września 1939 r. w chełmskim szpitalu polowym, skąd z transportem rannych ruszyła w kierunku Hrubieszowa. Tam dopadła ją śmierć.

Egzekucja na ściernisku

W niedzielę, 24 września, w majątku Romualda Świeżawskiego w Miętkiem koło Hrubieszowa kwaterujących we dworze i parku polskich żołnierzy zaatakowali Sowieci. Potyczka trwała pół godziny. Zginęli nasi żołnierze, zabito też kilku czerwonoarmistów. Wobec zdecydowanej przewagi Sowietów dalsza walka nie miała sensu. Polacy musieli się poddać.

Ustawiono ich w szeregu. Szeregowców oddzielono od oficerów i podoficerów. Tych ostatnich wyprowadzono na ściernisko. Stanęli nad rowem melioracyjnym. - Sanitariuszka wykazała się wielką odwagą. Próbowała nie dopuścić do egzekucji, powołując się na konwencję genewską, ale Sowieci jej nie posłuchali - opowiada Lech Szopiński, wójt gminy Mircze, który z wykształcenia jest historykiem, a zamiłowania regionalistą.

Trupy na furmance

Irena Grzywacz zginęła razem z 14 żołnierzami. Czerwonoarmiści prawdopodobnie rozpoznali wśród naszych żołnierzy oficera, który miał wcześniej do nich strzelać. Zabitych miejscowi pogrzebali w zbiorowej mogile w rogu cmentarza prawosławnego.

- Furmanką woziliśmy z bratem trupy - wspominał niedawno 84-letni Józef Szpyrka z Miętkiego. - Wszędzie mieli rany. Leżeli na niwce.

Cudem udało się wyjść cało z egzekucji Szczepanowi Lewandowskiemu z Puszczykowa koło Poznania i Tadeuszowi Sołtysowi spod Rawy Ruskiej.

Pod lasem

Mijały tygodnie, miesiące, a Zofia i Władysław Grzywaczowie nie mieli żadnej wiadomości od swojej najstarszej córki. Żyli jednak nadzieją, że Irena wróci do domu.

- Gdy skończyła się wojna, zaczęli jej szukać przez Czerwony Krzyż na terenie ZSRR i wszędzie, gdzie tylko się dało - wspomina 76-letnia Genowefa Gala z Bednar, siostra stryjeczna Ireny. - Według jedynej informacji, jaka do nich dotarła, ktoś ją widział we wrześniu 1939 roku pod jakimś lasem.

Ale gdzie? Nikt nie wiedział.
W końcu rodzice pogodzili się z jej śmiercią i na cmentarzu w Łowiczu wmurowali pamiątkową tablicę:
"Śp. Irena Grzywacz
Zginęła w obronie ojczyzny we wrześniu 1939 roku w 19-tym roku życia
Cześć Jej Pamięci”.

Gdzie jest nasza córka?

Ale gdzie zginęła ich córka, nigdy się nie dowiedzieli. Jej mogiły nie udało się odnaleźć także bratu i siostrze. Danuta Grzywacz cały czas pamiętała o Irenie. Gdy rodzice zaproponowali jej, by wyszła za mąż za narzeczonego starszej siostry, zaprotestowała: "A co będzie, jak Irena wróci?”.

Irena jednak nie wracała, a jej młodsza o sześć lat siostra do końca życia została panną. Danuta Grzywacz zmarła w 2004 roku. Kilka lat wcześniej w Warszawie zmarł jej brat Ryszard.

Wójt na tropie

Rok temu, podczas ekshumacji na cmentarzu w Mietkiem, spotkaliśmy syna i wnuczkę zastrzelonego przez Sowietów Jana Labrzyckiego z Puszczykowa w Wielkopolsce.

Zebrane w czasie ekshumacji kości złożono do trumien, które spoczęły na mireckim cmentarzu. - Większość z naszych żołnierzy była rozstrzelana, jeden zginął od strzału z broni krótkiej w skroń. To był najprawdopodobniej właśnie kapral Labrzycki - powiedział po ekshumacji wójt gminy Mircze.

Wiadomo, że we wspólnej mogile leżały też kości Ireny Grzywacz. Personaliów pozostałych żołnierzy nie udało się ustalić. Lech Szopiński próbował na własną rękę dotrzeć do rodziny sanitariuszki. I udało się. - Zauważyłem, że w okolicach Łowicza jest dużo takich nazwisk - mówi Lech Szopiński. - To był dobry trop.

Pogrzeb

Wójt skontaktował się z dyrektorką szkoły. Ta powiadomiła najbliższych sanitariuszki. - Pani Genowefa była w szoku, gdy dowiedziała się, co się stało z jej siostrą stryjeczną i gdzie leżą jej szczątki - opowiada Teresa Multan, dyrektor Szkoły Podstawowej w Bednarach k. Łowicza.

- Bo to przecież tyle lat minęło… - mówi pani Genowefa Gala i za każdym razem żałuje, że tej chwili nie doczekała rodzona siostra Ireny. - Danusia pojechałaby na grób siostry, którą do końca życia miała w sercu.

Uroczysty pochówek sanitariuszki i 14 żołnierzy - pod patronatem wojewody lubelskiej - odbędzie się na mireckim cmentarzu 30 kwietnia br. Granitową kwaterę zaprojektował Marek Moderał.

Do Mircza wybiera się ze stolicy bratanek Ireny Grzywacz. - Przyjadę z żoną - zapowiada inż. Andrzej Grzywacz. - Jestem dumny ze swojej cioci. Szkoda, że ojciec nie doczekał tej chwili.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
ziomek
suw
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ziomek
ziomek (5 kwietnia 2009 o 19:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Nie zdoła was zawieść
Polska pamięć i długie pokoleń wspomnienia
Bo cokolwiek się stanie
jak świat się pozmienia
Niezmienna wasza przemoc
i gwałt i nienawiść."
Rozwiń
suw
suw (5 kwietnia 2009 o 16:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wiwat nasi "odwieczni" przyjaciele sowieci i ich poplecznicy...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!