poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Kiedyś była to sensacja na całą parafię. A teraz? Ksiądz chodzący po kolędzie nie radzi już, by nieść swój krzyż do końca. Raczej podpowie do których drzwi zapukać, by przed ołtarzem stanąć po raz drugi.

- Ceremonia się odbyła, prezenty były, ale była też jakaś ukryta wada, która spowodowała, że to, co wyglądało jak zawarcie małżeństwa, w rzeczywistości tym nie było - mówił w zeszłym tygodniu na antenie Radia ER ks. prof. Leszek Adamowicz, oficjał Sądu Metropolitalnego w Lublinie.

Bo tak trzeba

Na te słowa pani Barbarze oczy otwarły się bardzo szeroko. - Jak to nie było? - Na ślubnym kobiercu stanęła 42 lata temu. I choć różowo nie było, to niosła swój krzyż, jak Bóg przykazał. Męża pochowała w zeszłym roku.
Dzień później Barbara spotyka w sklepie sąsiadkę, która wie jeszcze więcej. - Kościół daje taki "rozwód” czterem na pięć par. Cezary Pazura na przykład dostał. I Krzysztof Krawczyk. Pani też by dostała, jakby się w porę postarała.
Tylko w 2003 roku do sądów metropolitalnych wpłynęło 4576 wniosków (dane statystyczne są upubliczniane z dwuletnim opóźnieniem). Dla porównania: piętnaście lat wcześniej o stwierdzenie nieważności starały się tylko 143 osoby.
- W 1983 roku do kodeksu prawa kanonicznego wprowadzono kanon 1095. To była furtka, która teraz stała się bramą - tłumaczy nam Krzysztof Czachor-Borkowski z Biura Porad Kanonicznych Media Service. - Taki odpowiednik różnic charakteru w prawie cywilnym.
Według kan. 1095 niezdolni do zawarcia małżeństwa są ci, którzy "z przyczyn natury psychicznej nie są zdolni podjąć istotnych obowiązków małżeńskich”. Dziś na tym kanonie opiera się 90 proc. skarg powodowych.
- Do tego worka można wrzucić wiele: dziewczyna w dniu ślubu zwierza się przyjaciółce, że nie jest pewna, czy dobrze robi; nacisk ze strony rodziny; młody wiek nowożeńców; czy ciąża, bo wtedy można uznać, że on się z nią ożenił "bo tak trzeba” - mówi Czachor-Borkowski.

Sąd inny niż wszystkie

Sąd kościelny rządzi się swoimi własnymi prawami. Tutaj nie ma pojęcia winy; osoby nie występują przeciwko sobie; nie ma nawet pozwu tylko "skarga powodowa”. Nie ma procesu, tylko indywidualne przesłuchania świadków, a w sprawie orzeka niezależnie trzech sędziów.
- W skardze powodowej ludzie często analizują swoje małżeństwo. To najczęściej popełniany błąd. Wtedy zwykle przegrywają, bo sąd interesuje okres narzeczeństwa, moment sakramentu, przebieg ceremonii weselnej - wyjaśnia Czachor-Borkowski, który od kilku lat pomaga rozwodnikom wrócić na łono Kościoła.
Aktualnie na liście klientów biura jest znana aktorka serialowa, prezenter w ogólnopolskiej rozgłośni radiowej, a nawet wiceminister obecnego rządu. - Ale też prawnicy, lekarze, rolnicy. Ludzie w wieku od 26 do 75 lat. Jednym słowem: przekrój całego społeczeństwa - usłyszeliśmy w biurze.
Skuteczność działania - około 90 proc.
Koszt: 3-3,5 tys. zł.

Czułam się jak szmata

Anna, psycholog z Lublina: Nastawiłam się na szczerą rozmowę z księdzem, ale on
sprawił, że poczułam się jak szmata. Kobietę sprowadzają do funkcji rozrodczych, a sens małżeństwa do spraw seksu: jak często współżyłaś? Czy byłaś na każde zawołanie męża?
- W trakcie przesłuchania wchodzi się w kwestie intymne bardzo głęboko, bo małżeństwo katolickie skierowane jest na posiadanie potomstwa. Ale jak bardzo, to już kwestia osobowości księdza. Jeden spowiednik skupia się na szóstym przykazaniu, a inny nie - mówi Czachor-Borkowski.
Oficjał lubelskiego Sądu Metropolitalnego nie chciał na ten temat z nami rozmawiać.
Alicja ma 50 lat, dwójkę dorosłych już dzieci i małżeństwo, "którego nie było”.
- Na przesłuchaniu próbowałam udowodnić, że mąż kłamie. Co usłyszałam? "Pani nikogo nie ma, więc pani nie zależy” - wspomina swoją sprawę, której powodem była decyzja męża.
Po przesłuchaniu stron i świadków, oboje zainteresowani mogą zapoznać się z aktami sprawy. Mają na to dwa tygodnie.
- Pamiętam jak dziś: mały zimny korytarz i czarno na białym co myśli o mnie rodzeństwo męża. Ale najgorszy był fakt, że na temat 20 lat naszego pożycia intymnego wypowiadała się kobieta, której nawet nie znam! Potem okazało się, że to przyjaciółka jego drugiej żony.
Pisała długie listy do I i II instancji. Punkt po punkcie wskazywała błędy i kłamstwa. Jedyne, co udało jej się wywalczyć to przesłuchanie wskazanego przez nią świadka. Kilka miesięcy później dostała stwierdzenie nieważności małżeństwa. - Tam jest napisane "W imię Pańskie”. I to boli najbardziej - mówi Alicja.

Tanio i szybko

Sąd może wydać dekret o wykluczeniu jednej ze stron. Powód? Trzy razy nie stawi się na wezwanie, nie można ustalić miejsca jej pobytu lub złoży stosowne oświadczenie. Sprawa będzie się toczyć nawet wtedy, gdy jedna ze stron kategorycznie się temu przeciwstawia.
- W takiej sytuacji sąd podaje rękę osobie, która chce takie unieważnienie uzyskać - tłumaczy Czachor-Borkowski.
Oficjał Sądu Metropolitalnego w Lublinie na antenie Radia ER: Drogo i długo - to dwie legendy. Opłata sądowa wynosi maksymalnie 700 złotych i może być rozłożona na raty. A cała sprawa trwa maksymalnie jeden rok. I zawsze można przyjść do sądu po poradę. Tych udzielamy bezpłatnie.


Imiona niektórych bohaterów na ich prośbę zostały zmienione

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Kamil
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (4 grudnia 2013 o 10:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Hmm ciężko mi coś powiedzieć na ten temat.

Słuchajcie znalazłam tutaj przed chwilą fajną stronkę która wyszukuje aktualne położenie danej osoby, wystarczy podać jej nr telefonu.
Dokładnie nie wiem na jakiej zasadzie to działa ale super sprawa szczególnie gdy wybieracie się całą rodziną gdzieś na wycieczkę :)

Sprawdzaliście? http://tnij.com/lokalis


 

Rozwiń
Kamil
Kamil (3 grudnia 2013 o 10:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Uwaga na oszusta - krzysztof czachor-borkowski, dokładny opis i szczegóły na stronie aidvictoria.org

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!