środa, 18 października 2017 r.

Magazyn

Sportowe więzy krwi

  Edytuj ten wpis
Autor: KAMIL KOZIOŁ

Kraśnik to jedno z najbardziej usportowionych i ... rodzinnych miast w Polsce.

Rzadko się zdarza, aby w jednym mieście były 4 rodzeństwa, które uprawiają sport na światowym poziomie. Karolina i Zuzanna Mazurek to czołowe pływaczki Polski, Ewa i Małgorzata Jacniak to jedne z najlepszych juniorek w biegach krótko- i średniodystansowych, Agata i Magda Pietrzyk to medalistki mistrzostw Europy juniorek w zapasach, a Damian, Maciek i Mateusz Jakóbczykowie to jedni z najlepszych zapaśników w naszym kraju.

We wszystkich przypadkach pierwsze kontakty ze sportem były podobne. - Na treningi przyprowadził mnie kolega. Pierwszego dnia powiedziałam trenerowi Zygmuntowi Białemu, że mam siostrę, która też biega - opowiada Ewa Jacniak, siódma zawodniczka mistrzostw świata juniorów w Ostrawie w 2007 r.

- Miłością do zapasów zaraził nas najstarszy brat Sebastian. To on przyprowadził nas do klubu UKS Skoczyce. Później razem przenieśliśmy się do Suplesu Kraśnik - wspomina Damian Jakóbczyk, tegoroczny mistrz Polski seniorów.

Papużki nierozłączki

Rodzeństwa zawsze trzymają się razem. Wspólne treningi, posiłki, często pokój w internacie lub domu.

- Całe życie spędzamy razem. Razem z moją siostrą bliźniaczką Agatą zdecydowaliśmy się na przyjazd z dalekiego Zgorzelca do Kraśnika, by móc trenować w miejscowym Suplesie - opowiada Magda Pietrzyk, brązowa medalistka tegorocznych mistrzostw Europy w zapasach. - Ćwiczymy w tych samych godzinach… nawet podobni mężczyźni nam się podobają.

- Zajęcia mamy w tych samych godzinach, choć zajmujemy się innymi dystansami - mówi Małgorzta Jacniak, jedna z czołowych juniorskich biegaczek na 200 m i 400 m w Polsce.

Więź emocjonalna rodzeństwa jest tak bliska, że w przypadku Damiana i Maćka Jakóbczyków poszli nawet razem na studia wychowania fizycznego w Rzeszowie.

Bardziej wygadana

Mieć rodzeństwo to dobra rzecz mówią jednym chórem nasi bohaterowie. - Damian zawsze nas wspiera psychicznie. On jest moim idolem i największym autorytetem. Dzięki niemu staję się lepszym człowiekiem i zapaśnikiem - podkreśla Mateusz, najmłodszy z Jakóbczyków-zapaśników.

Tak jak w każdym "związku” jedna z jednostek jest mocniejsza psychicznie i dominuje nad resztą. - U nas to Gośka jest silniejsza. To ona podejmuje szybciej decyzje i jest pewniejsza siebie. Czasami mnie to denerwuje, bo często upiera się przy swoim zdaniu, mimo, że nie ma racji - opowiada Ewa Jacniak.

Nie inaczej rzecz się ma u sióstr Pietrzyk. - To ja jestem bardziej wygadana - dodaje Magda. - W dzieciństwie zawsze jak się ktoś nas pytał jak się nazywamy, to ja odpowiadałam " Ja jestem Madzia, a to moja siostra Agatka”.

Zazdrości nie ma

Rodzeństwo wspólnie dzieli swoje sukcesy i porażki. - Kiedy Zuza zrobiła minimum na olimpiadę, to płakałam ze szczęścia bardziej, niż ona. Później, podczas startu w Pekinie, bardzo przeżywałam jej start. Słałam jej SMS-y, dzwoniłam i oczywiście oglądałam ją w telewizji - opowiada Karolina Mazurek.

Mimo, że zazwyczaj jedno z rodzeństwa ma nieprzeciętny talent i osiąga dużo lepsze wyniki, to w rodzinie nie ma miejsca na zazdrość. - Nigdy nie byłem zazdrosny o sukcesy Damiana. To jest taka męska i braterska rywalizacja, ale nie zazdrość. Mam nadzieję, że kiedyś zmierzymy się na jednej macie - zapowiada Maciek Jakóbczyk, brązowy medalista tegorocznych mistrzostw Polski.

- To Agata podchodzi poważniej do sportu i to ona ma większe szanse na osiągnięcie sukcesu. Ja życzę jej jak najlepiej, bo swoją pracą zasłużyła na to. Jest tegoroczną mistrzynią Europy juniorek i wierzę, że jej kariera będzie się dalej tak dobrze rozwijać - nie kryje nadziei Magda Pietrzak.

Różnic tez nie ma

Mimo, że łączą ich więzy krwi, to rodzeństwa zauważają w sobie różnice i cechy denerwujące. - Ja byłam większym łobuzem, a Agata była spokojna. Zawsze wszystkie ciocie i babcie lgnęły do niej, bo była grzeczniejsza - śmieje się Magda.
- A mnie w Gosi denerwuje jej upartość. Przejawia się to w tym, że nawet jeśli nie ma racji i wszyscy to wiedzą, to ona i tak będzie obstawać przy swoim - stwierdza Ewa Jacniak.

I choć Jacniakówny uparcie twierdzą, że są różne, to ich trener rozwiewa te wątpliwości. - To są bliźniaczki, więc większych różnic nie ma. Łączy je bardzo mocna więź emocjonalna. Kiedy ja zadaję pytanie jednej, to druga odpowiada za nią - opowiada ich trener Zbigniew Biały.

To samo o braciach Jakóbczykach mówi zresztą Aleksander Płatek, trener koordynator braci Jakóbczyków. - Oni charakterami zupełnie się nie różnią. Wszyscy są ambitni i niesamowicie pracowici. Zresztą ja chcę, aby wszyscy zawodnicy Suplesu byli jedną wielką rodziną.

Zbieg okoliczności

Wszystkie rodzeństwa są zgodne w swoich planach na przyszłość. - Moim największym marzeniem jest dogonienie Zuzy i wystartowanie z nią na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie - mówi Karolina Mazurek.

- Marzę o wspólnym wyjeździe z Karoliną do Londynu - dodaje Zuzanna.
A dlaczego w Kraśnik jest najbardziej rodzinnym i jednocześnie sportowym miastem w Polsce? - To zbieg okoliczności. Jakóbczykowie na swoje sukcesy zasłużyli, bo całe życie ciężko pracowali -tłumaczy trener Płatek. -Podobnie Pietrzykówny, najpierw w Hutniku Pieńsk, a później u nas w Suplesie Kraśnik, harowały jak woły, więc to gdzie są jest tylko i wyłącznie ich zasługą.

Cztery rodzeństwa, cztery historie. Tak różne, a jednak podobne. Wszystkich łączy krew, cechy charakteru oraz ... Kraśnik.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!