niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Święta z Piotrem Bikontem i Robertem Makłowiczem

Dodano: 23 grudnia 2009, 18:55

Piotr spędzi święta w Badowie, gdzie kręcono film "Testosteron”. Robert w swoim domu pod Krakowem. Piotr zrobił śledzie i w zupełności zdał się na swoją żonę Mirkę. Robert w specjalnej maszynce zrobił szynkę. Pierwszy będzie ucztował. Drugi zrobi sobie podczas wigilii rachunek sumienia.

Piotr Bikont pojedzie ze swoją żoną Mirką do Badowa. Choć na co dzień mieszkają w Krakowie, to w Badowie brali ślub i tam – u przyjaciół – spędzają Boże Narodzenie. – Do wieczerzy wigilijnej zasiądzie ponad dwadzieścia osób, nasze dzieci, dalsze rodziny, przyjaciele – wylicza Piotr.

Robert z żoną Agnieszką i synami: Mikołajem oraz Ferdkiem, to podstawowy skład przy wigilijnym stole u Makłowiczów. W domu pod Krakowem. Do tego Beata, mama Roberta i jego siostra Dominika. – Najbliżsi – mówi krótko Makłowicz. Jaki będzie smak wigilii? Na pewno dobry. – Moja rodzina pochodzi z Galicji Wschodniej. Ze Lwowa, ze Stanisławowa. Mniej wpływów litewskich, więcej gruzińskich. Z akcentami węgierskimi i austriackimi. Moja babcia była Ormianką. W tym obrządku brałem ślub i chrzciłem dzieci – opowiada Makłowicz. Nic dziwnego, że na wigilijnym i świątecznym stole będą przeplatały się różne smaki.

Będą karpie

U Piotra Bikonta będzie kilka rodzajów karpia. – W tym smażony na wiejskim oleju z wigilijną kapustą. Musi też być groch puré, który pamiętam z dzieciństwa– mówi wielki smakosz.
U Makłowiczów na stole znajdzie się obowiązkowo karp po żydowsku. Dlaczego? – Bo lubię smak ryby połączony z rodzynkami, migdałami, cebulą i dużą ilością pieprzu. To wzruszające, że do tradycji katolickiej przeszła potrawa żydowska. Jedzona w święto, które w judaizmie nie występuje – dziwi się Makłowicz.

Piotr Bikont obowiązkowo zrobi śledzie z cebulą i olejem lnianym. Makłowicz grzyby. – Smażone kapelusze prawdziwków. Najpierw moczę je w mleku, następnie panieruję i smażę. Suszone prawdziwki mają bardzo skondensowany smak.

Bez jakich potraw nie wyobrażają sobie wieczerzy wigilijnej?

– Bez barszczu, śledzi, klusek z makiem – mówi Piotr.
– Bez barszczu, który kisi się w domu. Bez uszek z nadzieniem z prawdziwków. Jak co roku, zjemy też strudel z nadzieniem z jabłek, rodzynek i cynamonu. No i kutia. Zawsze była kutia. Do dziś ją robimy – dodaje Robert.

Wspomnienie Piotra

Święta to jedno z najsilniejszych wspomnień rodzinnych. – Myśmy obchodzili święta w Poznaniu, gdzie mieszkałem z rodzicami. Albo w Toruniu u babci. Rodzina ojca była z Wilna, rodzina mamy z Torunia. Ja nie miałem rodzeństwa, mama miała tylko jednego brata, więc to nie były wielkie zjazdy rodzinne. W dzień wigilii mama, babcia i ciocia od rana walczyły w kuchni. Do mnie należało siekanie i krojenie – wspomina Piotr Bikont.

Ubrany w białą koszulę i spodnie z dziadkiem grał w szachy. Na stole już był biały obrus. – Zaczynało się z pierwszą gwiazdką. Co było na stole? Musiał być karp smażony i faszerowany, śledzie, barszcz. Nie zawsze z uszkami. Zawsze do smażonego karpia na ciepło było puré z grochu. I duszona kapusta. Nie było pierogów. Było dużo słodkiego. Ciasta. Potężny makowiec z dużą ilością maku. Sernik, babki, biszkopt przekładany kremem cytrynowym z migdałami na wierzchu. Dużo pomarańczy i orzechów. Babcia wprowadziła marcepany, które do dziś bardzo silnie kojarzą mi się ze świętami.

Robert robi rachunek sumienia

Robert Makłowicz o świętach mówi niechętnie. – To bardzo prywatny czas. Tak często nie ma nas z Agnieszką w domu, że święta są bardzo rodzinne. Szykują je mama z żoną, ja ograniczam się do zrobienia zakupów. Jak mam czas, robię szynkę – opowiada Makłowicz.

Do końca roku i sylwestra nie przywiązuje znaczenia. – Ale kiedy siadam do wigilijnej wieczerzy, robię sobie swój prywatny rachunek sumienia. Sumuję zyski i straty. Planuje następny rok i robię swoje małe postanowienia.

Co na świątecznym stole?

Tradycja. – Jeżeli Ćwierciakiewiczowa radziła podawać na wigilię makaron z parmezanem, to już wtedy szukano na świątecznym stole urozmaicenia. Bardzo lubię karpia i inne ryby, święta mogłyby być wielkim festiwalem ryb – mówi Piotr Bikont. Zamyśla się i dodaje – Już nie jestem w stanie tego wszystkiego zjeść, ciągle dziewczyny robią za dużo jedzenia. Wystarczy mi śledź, karp na ciepło z grochem i kapustą. I już mógłbym nic więcej nie jeść.

Jedno jest pewne. Na stole w Badowie będzie dużo eksperymentów. Z rybami, z rozmaitością sałatek, z łączeniem mięs, serów i owoców. – Będzie indyk. Pamiętam, jak babcia mówiła, że indyk musi być z kasztanami. Jakaż to była radość, gdy w Polsce pojawiły się kasztany, nieobecne w komunistycznej nocy kulinarnej – mówi Robert Makłowicz.

Gotuj z Suliszem w Radiu Lublin

W piątek 25 grudnia od 9 do 12 specjalne wydanie audycji "Święta z Piotrem Bikontem i Robertem Makłowiczem”. Będą wspomnienia, autorskie przepisy wielkich smakoszy oraz gość specjalny: Włodzimierz Wiszniewski, ulubiony aktor lubelskiej publiczności. Do propozycji na świąteczny obiad dołączymy przepisy na wspólne bycie razem, szufladkę z przyprawami i dobrą muzykę. Zapraszamy, Magdalena Fijałkowska i Waldemar Sulisz


Czytaj więcej o:
PAT
PAT
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

PAT
PAT (24 grudnia 2009 o 15:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[size=4]PAT-ologiczne KUL-inaria 2009 (24.XII.2009)

Każdy wie, że niemrawe KUL-turnie, a więc PAT-ologiczne Władze – w tym przypadku Lublina zadbały o to, aby w sklepach nie brakowało spacerujących Aniołów, a nawet Świętych Mikolajów – tak wciskali Im w KUL-awy i PAT-ologicznysposób Nau(cz)kę, że Świat z wirtualiami wydaje się Im być prawdziwym.
Z tego też wynika, że w Wietrznej Szopce czują się najlepiej inie żalują grosza na rekonstrukcję wydarzeń w myśl starego porzekadła: „GDY PAN KAŻE – SŁUGA MUSI”. Nie widzą też tego problemu: Pana i Sługi – Pan to Kler, a Sługa- Urzędnicy Państwowi!
Wszelkie znaki na niebie i ziemi w sposób PiS-any wskazują, że w Polsce są FUNKCJONARIUSZE PŃSTWOWI, a rzeczywistość pokazuję, że znów nie zauważyli, iż stali się [color="#0000FF"]FIKCJONARIUSZAMI PAŃSTWOWYMI[/color] – czy tez są opłacani z Funduszu Dla Osób Niepełnosprawnych?
KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW prowadzący w internecie AKADEMIĘ SZTUK CUDOWNYCH z Katedrą SŁOWEM MALOWANE i cyklem Z CZEGO SMIEJĄ SIĘ POLACY w PAT-ologicznym kąciku KUL-inarnym dorzuca oKUL-icznościowe i PAT-ologiczne potrawy, nad którymi Wniebowzięty powinien być każdy KUL-inarny Specjalista – z Panem Robertem M. włącznie:

[color="#0000FF"]1)Skrzydełka Anielskie z Grilla – mogą być w Sosie z Nowenny Do Bożego Narodzenia;

2)Pączki z nadzieniem Róży Duchownej smażone na Świętych Olejach;

3)Frutti di Papa – Sok z Owoców Papieskich – Granatów, odmiana Germany 1939.
Sok z Owoców Papieskich sprzedawany będzie w walcowatych butelkach z dłuuugą szyjką, zamiast korka zakrętka w kształcie hełmu model germany 39.

4)Dla wszystkich zmotoryzowanych Bio-paliwo ze Świętych Olejów – i można jechać prosto do Nieba!
[/color]
Ponieważ nie jest to pierwsza tego typu propozycja KZ NZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW i ASC ma już pewne doświadczenie – z opinii KUL-inarnych Specjałów wynika, że Smakosze po zaserwowaniu pełnego menu odnoszą wrażenie, [color="#2E8B57"]iż chce Ich rozerwać![/color]

Ale po co wspominać stare dobre czasy skoro Władze Miejskie, Gminne.... wywaliły kupę forsy na strojenie SZOPEK zapominając o Bezrobotnych, Bezdomnych jako wytworu obecnego systemu Rokoko..., a KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW i ASC czem prędzej bieży z najnowszą sopką 2009 p.t. „DWIE SZOPECZKI PROSTO Z TECZKI”:

[color="#FF0000"]PIERWSZA SZOPECZKA:[/color]

„W żłóbku na sianie leży kochanie...” czyli TECZKA KAROLA WOJTYŁY – Papieża Jana Pawła II (opublikowana przez IPN przed bożym ciałem 2009);
Wokół Żłóbka pozostałe teczki duchowieństwa ( w zależności od diecezji wyeksponowana właściwego axcelencji) w Lublinie to „FILOZOF”.
Powstaje artystyczny problem pasterzy i pozostałych przybyszów do szopki – tych może zastąpić jednoosobowo Józef Kowalczyk – Nuncjusz Apostolski w Polsce, jako że na Liście Wildsteina znajduje się 15 razy (słownie: PIĘTNAŚCIE RAZY), a przecież nawet tylu pasterzy w szopce nie ma!, trochę skromniej wypada w stosunku do Kowalczyka Prymas Polski ks. Kard. Józef Glemp będący 2 razy na liście Wildsteina – ten z powodzeniem może robić za Józka i Mańkę, których tak zaparcie głosił jak prawdziwy artysta – to tak na odchodne (19.XII.2009 na świętą emeryturę) za Cuda dokonane w związku ze Związkiem...
Teczki oczywiście mogą sobie wędrować od samego Ratusza przez całą Polskę – aż do Epilektoskopatu na Miodowej w Warszawie – tam bowiem powstał KUL-ejny PAT-ologizny stan – oprócz znanego Stanu Duchownego – ESBEKISTAN, jako że do najnowszego Prymasa Polski b-pa
MUSZYŃSKIEGO dodali Słowo Boże brzmiące lepiej niż KOLĘDY – WSPÓŁPRACOWAŁ z SB, a tak na marginesie, który z Nich nie współpracował? 
Kto w kościele przeprowadzi DEKOMUNIZACJĘ – Rząd R.P. Ze strachu nie, nadzieja w Ludzie i to w Ludzie Bożym.


[color="#FF0000"]DRUGA SZOPECZKA:[/color]

„W Żłóbku na sianie leży kochanie...” czyli Rydzykowny Telefon.
W tle Wierze Wiertnicze, obok których stoi Ojciec Tadeusz Rydzyk wężem czekając na trafny rzut w geotermiczny odwiert.
Pod SZOPECZKĄ (jak, że będzie 2-poziomowa) to, co głosi każdego dnia w radiu Ma Ryja i wmówił nawet Politykom – w tym Jarosławowi Kaczyńskiemu – Diabła.:
Trzymany wąż przez Ojca Tadeusza Rydzyka trafia prosto do gotującej się smoły w Diabelskich Kotłach, a Diabeł drze się w niebo-głosy: RYDZYK, IDŹ DO DIABŁA Z GŁUPIMI POMYSŁAMI!
Radio Maryja też ma ryja, z którego popłynie „Oj Maluśki, Maluśki...”, zamiast tradycyjnego „GLORIA...” głos ks. Stanisława Rojka : „ROBOTY W DIECEZJI TO NIE DOSTANIETA... (1982).

Szopki obwarowane są prawami autorskimi – nawet od śmiechu. [color="#0000FF"]Zwolnieni są jedynie wszyscy śmiejący się w kościele[/color]... - tam można za tradycyjne „Bóg Zapłać”.

Rektorem ASC jest: *********** ***********; e-mail:***************@****.**; www.**********************/****; tel.: +** ***
*** ***.

Zostańcie z B(L)OGIEM

(PODPIASNO: KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW)   
[/size]


[color="#FF0000"]w teście usunięto błędy[/color]
Rozwiń
PAT
PAT (24 grudnia 2009 o 15:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[size=4]PAT-ologiczne KUL-inaria 2009

Każdy wie, że niemrawe KUL-turnie, a więc PAT-ologiczne Władze – w tym przypadku Lublina zadbały o to, aby w sklepach nie brakowało spacerujących Aniołów, a nawet Świętych Mikolajów – tak wciskali Im w KUL-awy i PAT-ologicznysposób Nau(cz)kę, że Świat z wirtualiami wydaje się Im być prawdziwym.
Z tego też wynika, że w Wietrznej Szopce czują się najlepiej inie żalują grosza na trekonstrukcję wydarzeń w myśl starego porzekadła: „GDY PAN KAŻE – SŁUGA MUSI”. Nie widzą też tego problemu: Pana i Sługi – Pan to Kler, a Sługa- Urzędnicy Państwowi!
Wszelkie znaki na niebie i ziemi w sposób PiS-any wskazują, że w Polsce są FUNKCJONARIUSZE PŃSTWOWI, a rzeczywistość pokazuję, że znów nie zauważyli, iż stali się [color="#0000FF"]FIKCJONAIUSZAMI PAŃSTWOWYMI[/color] – czy tez są opłacani z Funduszu Dla Osób Niepełnosprawnych?
KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW prowadzący w internecie AKADEMIĘ SZTUK CUDOWNYCH z Katedrą SŁOWEM MALOWANE i cyklem Z CZEGO SMIEJĄ SIĘ POLACY w PAT-ologicznym kąciku KUL-inarnym dorzuca oKUL-icznościowe i PAT-ologiczne potrawy, nad którymi Wniebowzięty powinien być każdy KUL-inarny Specjalista – z Panem Robertem M. włącznie:

[color="#0000FF"]1)Skrzydełka Anielskie z Grilla – mogą być w Sosie z Nowenny Do Bożego Narodzenia;

2)Pączki z nadzieniem Róży Duchownej smażone na Świętych Olejach;

3)Frutti di Papa – Sok z Owoców Papieskich – Granatów, odmiana Germany 1939.
Sok z Owoców Papieskich sprzedawany będzie w walcowatych butelkach z dłuuugą szyjką, zamiast korka zakrętka w kształcie hełmu model germany 39.

4)Dla wszystkich zmotoryzowanych Bio-paliwo ze Świętych Olejów – i można jechać prosto do Nieba!
[/color]
Ponieważ nie jest to pierwsza tego typu propozycja KZ NZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW i ASC ma już pewne doświadczenie – z opinii KUL-inarnych Specjałów wynika, że Smakosze po zaserwowaniu pełnego menu odnoszą wrażenie, i[color="#2E8B57"]ż chce Ich rozerwać![/color]

Ale po co wspominać stare dobre czasy skoro Władze Miejskie, Gminne.... wywaliły kupę forsy na strojenie SZOPEK zapominając o Bezrobotnych, Bezdomnych jako wytworu obecnego systemu Rokoko..., a KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW i ASC czem prędzej bieży z najnowszą sopką 2009 p.t. „DWIE SZOPECZKI PROSTO Z TECZKI”:

[color="#FF0000"]PIERWSZA SZOPECZKA:[/color]

„W żłóbku na sianie leży kochanie...” czyli TECZKA KAROLA WOJTYŁY – Papieża Jana Pawła II (opublikowana przez IPN przed bożym ciałem 2009);
Wokół Żłóbka pozostałe teczki duchowieństwa ( w zależności od diecezji wyeksponowana właściwego axcelencji) w Lublinie to „FILOZOF”.
Powstaje artystyczny problem pasterzy i pozostałych przybyszów do szopki – tych może zastąpić jednoosobowo Józef Kowalczyk – Nuncjusz Apostolski w Polsce, jako że na Liście Wildsteina znajduje się 15 razy (słownie: PIĘTNAŚCIE RAZY), a przecież nawet tylu pasterzy w szopce nie ma!, trochę skromniej wypada w stosunku do Kowalczyka Prymas Polski ks. Kard. Józef Glemp będący 2 razy na liście Wildsteina – ten z powodzeniem może robić za Józka i Mańkę, których tak zaparcie głosił jak prawdziwy artysta – to tak na odchodne (19.XII.2009 na świętą emeryturę) za Cuda dokonane w związku ze Związkiem...
Teczki oczywiście mogą sobie wędrować od samego Ratusza przez całą Polskę – aż do Epilektoskopatu na Miodowej w Warszawie – tam bowiem powstał KUL-ejny PAT-ologizny stan – oprócz znanego Stanu Duchownego – ESBEKISTAN, jako że do najnowszego Prymasa Polski b-pa
MUSZYŃSKIEGO dodali Słowo Boże brzmiące lepiej niż KOLĘDY – WSPÓŁPRACOWAŁ z SB, a tak na marginesie, który z Nich nie współpracował?
Kto w kościele przeprowadzi DEKOMUNIZACJĘ – Rząd R.P. Ze strachu nie, nadzieja w Ludzie i to w Ludzie Bożym.


[color="#FF0000"]DRUGA SZOPECZKA:[/color]

„W Żłóbku na sianie leży kochanie...” czyli Rydzykowny Telefon.
W tle Wierze Wiertnicze, obok których stoi Ojciec Tadeusz Rydzyk wężem czekając na trafny rzut w geotermiczny odwiert.
Pod SZOPECZKĄ (jak, że będzie 2-poziomowa) to, co głosi każdego dnia w radiu Ma Ryja i wmówił nawet Politykom – w tym Jarosławowi Kaczyńskiemu – Diabła.:
Trzymany wąż przez Ojca Tadeusza Rydzyka trafia prosto do gotującej się smoły w Diabelskich Kotłach, a Diabeł drze się w niebo-głosy: RYDZYK, IDŹ DO DIABŁA Z GŁUPIMI POMYSŁAMI!
Radio Maryja też ma ryja, z którego popłynie „Oj Maluśki, Maluśki...”, zamiast tradycyjnego „GLORIA...” głos ks. Stanisława Rojka : „ROBOTY W DIECEZJI TO NIE DOSTANIETA... (1982).

Szopki obwarowane są prawami autorskimi – nawet od śmiechu. [color="#0000FF"]Zwolnieni są jedynie wszyscy śmiejący się w kościele[/color]... - tam można za tradycyjne „Bóg Zapłać”.

Rektorem ASC jest: *********** ***********; e-mail:***************@****.**; www.**********************/****; tel.: +** ***
*** ***.

Zostańcie z B(L)OGIEM

(PODPIASNO: KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW)  
[/size]
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!