środa, 13 grudnia 2017 r.

Magazyn

Szczeniaki przedszkolaki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 lipca 2007, 14:37

Sydney, Misio, Tosia i Kasper to przedszkolaki na czterech łapach. Uczą się prawidłowych kontaktów z innymi szczeniakami i posłuszeństwa

w jedynym na Lubelszczyźnie przedszkolu. Psim przedszkolu.

Założycielem Szkoły dla Psów "AS” i przedszkola jest Grażyna Radwan-Mazur, starszy instruktor szkolenia, która układaniem psów zajmuje się od ponad osiemnastu lat.
- Szkoła działa od 11 lat, a przedszkole otworzyliśmy
3 lata temu. Jest to praktykowane na całym świecie, musieliśmy tylko przygotować odpowiednie zajęcia. Współpracowaliśmy przy tym ze szkoleniowcami z Niemiec, Czech i Słowacji - mówi Grażyna Radwan-Mazur. Zdaniem pani Grażyny, przedszkole to dla psa baza na całe życie.
- Potem właściciel nie ma problemów z psem. To tak jak z wychowywaniem małego dziecka, które za młodu chłonie wiedzę. Bo jak pies się czegoś nauczy, to już potem tego nie skorygujemy. Nie można psu powiedzieć: "Przepraszam, pomyliliśmy się” - tłumaczy właścicielka szkoły.
A sprawa nie jest prosta, bo co pies, to inny charakter. Taki np. collie jest ostrożny, a nowofundland bardzo wylewny.

Jak szczeniak ze szczeniakiem

Dla małego czworonoga bardzo ważne są relacje z innymi szczeniakami. - W przedszkolu pies uczy się prawidłowych kontaktów z innymi szczeniakami. Jeśli się tego nie nauczy, to potem albo boi się innych psów, albo je atakuje - tłumaczy Grażyna Radwan. - Przedszkole jest po to, by właściciele nie popełniali błędów w wychowaniu psa. Bo co zrobić z dużym nowofundlandem, który jest leniwy, położy się na ulicy i dalej nie chce iść? Przecież na ręce go nie weźmiemy. A dzięki naszym zajęciom można tego uniknąć.
Na zajęcia ludzie przychodzą całymi rodzinami i wszyscy członkowie rodziny uczą się, jak prawidłowo postępować z czworonogiem.
- Nie wszystkie psy zaczynają kurs równocześnie. Jeden piesek jest już dziewiąty raz, a drugi dopiero pierwszy, ale wtedy szczeniaki uczą się od siebie. To działa jak metoda Marii Montessori przy wychowaniu dzieci - mówi Urszula Smosarska, treserka.

Pies na deskorolce

Ewa i Krzysztof Pik do psiego przedszkola przychodzą z owczarkiem szkockim collie. Sydney to bardzo spokojny piesek. - Mamy go już pięć miesięcy, a na treningu jesteśmy dziewiąty raz. Znajoma nam poradziła, że warto zapisać psa do przedszkola. Uczy się tu prostych komend: siad, waruj, noga, przechodzenie przez tunel - mówi Krzysztof Pik. Nie wie jeszcze, czy Sydney, który ma rodowód, będzie brał udział w wystawach, natomiast umiejętności wyniesione z przedszkola na pewno mu się przydadzą.
Najbardziej rozbrykany jest Misio. Ma dwa miesiące i wygląda jak prawdziwy misiek. Właścicielką nowofundlanda jest pani Iwona. - Zdecydowaliśmy się na tę rasę, bo bardzo lubi dzieci, a my mamy synka. Podobno jak urośnie, to będzie mógł ciągnąć sanki. Syn już się nie może doczekać - mówi Iwona Szymańska. Zdecydowała się na przedszkole, żeby nauczyć czworonoga posłuszeństwa. Misio jest bardzo pojętny. - Sam nauczył się jeździć na deskorolce. Zobaczył jak jeżdżą dzieci i sam zaczął. Bardzo to lubi, a my umieramy ze śmiechu - nie kryje radości pani Iwona.

Najlepsza suka Słowacji

Kasper to trzymiesięczny owczarek niemiecki. - Zamierzam jeździć z nim na wystawy, dlatego od małego staram się go szkolić. Jego ojciec był rok temu trzeci na świecie, wcześniej dziadek był drugi. A jego pradziadek zdobył kiedyś mistrzostwo świata - nie kryje dumy Krzysztof Krupa, właściciel szczeniaka. - A ze strony matki dziadek był dwa razy drugi na świecie, a babcia była najlepszą suką Słowacji.
Kasper sporo już się nauczył w przedszkolu, umie siedzieć, warować, chodzić za nogą. - Później pomyślę o innych szkoleniach: na psa obronnego i stróżującego, a potem to już tylko na wystawy trzeba będzie jeździć. Tradycja zobowiązuje - śmieje się pan Krzysztof.
Nowym przedszkolakiem w grupie jest Tosia (golden retriwer). Ma 4 miesiące i przyszła na zajęcia dopiero trzeci raz. - Zapisałem Tosię do przedszkola, żeby żona miała spokój. To ja bardziej chciałem mieć psa, więc teraz trzeba go wychować, żeby żona nie miała z nim problemów, bo ja czasami wyjeżdżam - uśmiecha się Adam Pietras.

A po przedszkolu...

Viki, 13-miesięczny owczarek szkocki collie, chodziła do przedszkola pani Grażyny ponad pół roku temu. - Nauczyła się posłuszeństwa, tego że ja jestem dla niej najważniejsza, a nie inne psy, nie ucieka do nich, nie zwraca uwagi na przechodzących ludzi, nie jest agresywna - mówi Monika Bielawska, pani Viki. Suczka była już na kilku wystawach, m.in. została zwycięzcą rasy w Lublinie, innym razem została najpiękniejszym juniorem lubelskiej wystawy. Teraz chodzi na szkolenie "pies-towarzysz”.
- Ale trzeba zdać sobie sprawę, że przedszkole jest najważniejsze, bo wtedy szczenięta uczą się najszybciej. A właściciel uczy się postępować z psem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!