sobota, 16 grudnia 2017 r.

Magazyn

Tajemnice Żmijowisk

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 września 2003, 10:43



d Okazuje się, że nie tylko Chodlik, datowany na połowę pierwszego tysiąclecia naszej ery, poszczycić się może bogatą historią. Nie mniej frapującą przeszłość mają – nieco tylko młodsze – pobliskie Żmijowiska, Podgórz, Kłodnica. Muzeum Nawiślańskie w Kazimierzu Dolnym nosi się z zamiarem zrekonstruowania znajdujących się tu ongiś słowiańskich grodzisk.

– Chodlik, szczególnie dla nas, wychowanków prof. Jana Gurby z UMCS, był i jest czymś zupełnie wyjątkowym – mówi Paweł Lis z kazimierskiego muzeum. – Można organizować tam różne pożyteczne imprezy, w rodzaju dorocznej „Majówki archeologicznej”, ale jest to obiekt zbyt duży, aby, w celach dydaktycznych, próbować rekonstrukcji grodziska. Natomiast Żmijowiska do tego celu nadają się wybornie. Wiemy już, że był tam wał ziemny szalowany ścianami z desek, przed nim zasieki z potężnych belek, a jeszcze wcześniej – dwie fosy...
I w tym miejscu pan Paweł opowiada o dwu faktach mających posmak sensacji. Otóż drewno na budynki, które stanęły w obrębie grodziska ścięto w ... 888 roku. Tak precyzyjną datę pozyskania budulca ustalono metodą analizy dendrochronologicznej, mówiąc prościej – na podstawie porównywania układów słojów drewna. I wiadomość druga: odtworzony system obronny ze współczesnych nam Żmijowisk do złudzenia przypomina rekonstrukcję fortyfikacji odsłoniętej w niemieckim Ketizn nad Hawelą (Połabie), podobny jest rekonstrukcjom z obszaru Polski zachodniej i północnej.
Jest jeszcze ciekawostka innej nieco natury. Otóż archoelodzy z Kazimierza Dolnego, wraz ze swoimi znamienitymi gośćmi z kraju, postanowili sprawdzić, czy – zgodnie z tym, co podają źródła – z glinki ukopanej w okolicy Chodlika da się wykonać naczynia podobne tym, które znajdowali podczas prac w tutejszych grodziskach. Glinkę więc ukopali, ręcznie uformowali (koło nie było w użytku) i wypalili w zwykłym dole. To, co z niego wyjęli, prezentowało się niezwykle ciekawie – patrz zdjęcie. A że diabeł ich podkusił, poprosili o ekspertyzę znanego w kraju i za granicą profesora, który dojechał po zakończonym już wypale. Ten zaczął od pogratulowania „bezcennego znaleziska...”
To nasunęło panu Pawłowi i kolegom z Muzeum Nadwiślańskiego pomysł otoczenia opieką tego terenu, zorganizowania tu tzw. parku tematycznego, a w czasie wakacji urządzania tu warsztatów archeologicznych z wypalaniem „bezcennych garnków” włącznie. O konkretach poinformujemy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!