czwartek, 19 października 2017 r.

Magazyn

Tajemnicze paciorki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 kwietnia 2006, 10:12

Cztery tysiące lat temu sporo się działo. Chińczycy właśnie wymyślili pismo. Hetyci byli o krok od wynalezienia żelaza, a niejaki Amenemhat III budował skomplikowane labirynty. Tymczasem po Morzu Śródziemnym rozbijali się Kreteńczycy, a Hammurabi wprowadził nowe, niezwykle surowe, prawo: oko za oko,
ząb za ząb.
U nas było raczej spokojnie. Do czasów Mieszka I było jeszcze dwa tysiące lat z okładem. I właśnie wtedy w Horodysku pojawiły się fajansowe paciorki. Odnaleźli je archeologowie z Muzeum Lubelskiego w Horodysku w 1967 roku.

Znalezisko

Niemal natychmiast ruszyło śledztwo. Po pierwsze: takie paciorki robili wtedy Egipcjanie. Po drugie: jakim cudem trafiły pod Chełm?!
Dokładne badania znaleziska wprowadziły dalsze komplikacje. Otóż paciorki znalazły się u nas zaraz po wyprodukowaniu, o czym świadczy rodzaj ceramiki, w jakim paciorki znaleziono.
Kto przewiózł paciorki przez pół świata? I jakim sposobem tak szybko?
Podejrzenia kierowano przede wszystkim na Kreteńczyków. Ówcześni Egipcjanie podróżowali niezwykle rzadko i próżno szukać ich śladów z dala od ojczyzny. Co innego mieszkańcy Krety. Istniał wtedy nawet szlak handlowy doliną Wisły, a potem Dniestru i dalej nad Morze Śródziemne. Służył do sprowadzania bursztynu, ale... pod Chełmem bursztynu nie ma.
Może nasz daleki prapraprzodek je znalazł? Kupił? Zrabował? A może robił za tragarza u kupców kreteńskich?

Śledztwo

Pytań było coraz więcej, a odpowiedzi żadnej.
Archeolodzy drążyli temat dalej. - Produkcja paciorków była bardzo prosta - wyjaśnia Marta Polańska, kierownik Działu Archeologii Muzeum Lubelskiego, gdzie są przechowywane paciorki z Horodyska. - Trzeba tylko wiedzieć jak. Z gęstej masy ugniecionej z gliny i sproszkowanej krzemionki należało ulepić wałek, otaczając rozciągniętą nitkę lub sznurek, następnie pociąć na walcowate kawałki, podsuszyć, po czym zanurzyć w roztworze barwiących na niebiesko i zielonkawo tlenków miedzi. Wypalić, od biedy nawet w zwykłym ognisku. I gotowe.
Tu pojawia się kolejna zagadka. Otóż paciorki znalezione w Horodysku były robione ultranowoczesną - jak na owe czasy - metodą. Majster miał specjalną formę, do której wkładał glinę i paciorki gotowe. To była właściwie taśma produkcyjna. Dzięki temu paciorki robiono szybciej i były one do siebie podobne. Przy ręcznej robocie każdy był inny.

Nowe hipotezy

Dlatego naukowcy uważali, że paciorki pochodziły z miejsca, gdzie technologie były już niezwykle zaawansowane.
Tu na scenę wkraczają i Anglicy z Uniwersytetu Nottingham, zwolennicy teorii, że wyroby fajansowe sprzed niemal czterech tysięcy lat odkrywane na ziemiach polskich i w innych regionach Europy Środkowej, wcale nie muszą być egipskie.
A tak! Wcześniej, nawet jak ktoś podejrzewał rodzimą produkcję, nie był w stanie tego udowodnić. - Do tego trzeba by zbadać paciorki elektronowym mikroskopem skaningowym - informuje Polańska. - W Polsce jest taka aparatura, ale brakuje materiałów porównawczych w postaci serii wyników analiz paciorków fajansowych wytwarzanych w Egipcie w okresie Starego i Średniego Państwa. Koszty badań za granicą były dla nas wręcz niewyobrażalne.

Werdykt

Anglicy zaproponowali udział w specjalnym programie badawczym. Marta Polańska, która koordynowała projekt w Polsce, zaprosiła archeologów z Lubelszczyzny, dzięki czemu przebadano paciorki z aż jedenastu stanowisk z naszego regionu. Wynik badań był jednoznaczny; paciorki na pewno nie pochodzą znad Morza Śródziemnego.
Są nasze, rodzime!

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!