wtorek, 25 lipca 2017 r.

Magazyn

Tolerancja po polsku

Dodano: 27 września 2002, 14:07

W czasie odbywającego się w KUL w dn. 24-26 września międzynarodowego kongresu "Chrześcijaństwo w dialogu kultur na ziemiach Rzeczpospolitej” prof. Janusz Tazbir mówił o polskiej tolerancji religijnej. Poniższe myśli Profesora sformułowane zostały
w czasie naszej rozmowy

Stosy i bzdury

- Niektórzy historycy czytają tylko swoje prace. Temu właśnie przypisałbym błąd popełniony przez francuskich kolegów, którzy przy niedawnym jubileuszu 400-lecia Edyktu Nantejskiego podawali, że jest to pierwszy w dziejach akt nakazujący tolerancję, że powinna wzorować się na nim jednocząca się Europa itd. Bzdura! Ćwierć wieku wcześniej, bo w 1573 r., uchwalona została ustawa, tzw. Konfederacja Warszawska. Mówiła ona o tym, że szlachta ma prawo wyboru dowolnego wyznania, a z racji przynależności do innej konfesji, nie może być pomijana przy rozdawnictwie urzędów i dostojeństw ani dyskryminowana ekonomicznie.
W Polsce nie rozpalano więc stosów dla innowierców, w pokoju żyli i uprawiali swe praktyki religijne wyznawcy prawosławia, judaizmu, kalwinizmu, luteranizmu, muzułmanie, Bracia Czescy i inni. Ba, Polacy stosy te gasili w innych państwach. Poselstwo polskie, które przybyło do Francji, oferując tron Walezemu, wymogło zawieszenie oblegania twierdz hugenockich przez armię królewską, a potem wyprosiło pewne ustępstwa na rzecz hugenotów. Fakt mało znany: w 1611 r. król Zygmunt III wymógł na księciu Prus Książęcych przyznanie tamtejszym katolikom swobód wyznaniowych, zgodę na budowę kościoła katolickiego w Królewcu. W rezultacie Prusy stały się najbardziej tolerancyjne wśród państw luterańskich. Z kolei Rzeczpospolita stała się azylem dla heretyków.
W połowie XVI w., w okresie rządów fanatycznej katolickiej monarchini Marii Tudor, na Litwie chroni się duża grupa Anglików, aż do czasu objęcia władzy przez królową Elżbietę.
Polska w XVI i do połowy XVII w. była mocarstwem mającym wpływ na losy Europy. Zwolennicy tolerancji mówili: To prawda, że siła państwa bierze się z jego jedności. Ale istnienie różnych wyznań nie musi oznaczać braku tejże jedności. Przykładem Polska...
Ten polski eksperyment załamał się w połowie XVII w. pod wpływem szwedzkiego "potopu”. Zalążkiem nietolerancji stał się ten sam przybysz, który ongiś stawał w progu z czapką w ręku i prosił o chleb, który dostawał, a teraz pojawiał się jako uzbrojony żołdak, gwałcił kobiety, palił kościoły, grabił miasta.

Sąsiedzi

- Tolerancja rodzi się z poczucia bezpieczeństwa: nikt nam nie zagraża, jesteśmy wyrozumiali, przyjaźni. Tymczasem od połowy XVII w. po ostatnie stulecie jesteśmy przedmiotem w dziejach Europy. Najważniejsze, dotyczące nas traktaty, od rozbiorowych po jałtańskie i poczdamskie, podpisywano ponad naszymi głowami. Stąd polska tolerancja wystawiona została na ciężką próbę. Gdy znikliśmy z mapy Europy, trzeba było to jakoś usprawiedliwić. Powstały wtedy dwa mity. Pierwszy, że zgubiła nas polska anarchia, a drugi - nietolerancja. A gdy wkraczały wojska sowieckie w 39. roku, dołożono do tego, że Polska była państwem strasznego ucisku narodowościowego. Owszem, błędem było zamykanie ukraińskich cerkwi w 1938 r., ale jak to porównać ze śmiercią milionów ludzi na tejże Ukrainie na skutek wywołanego przez komunistów sztucznego głodu i deportacji?
Stosunki polsko-żydowskie to olbrzymi temat. Chciałbym zasygnalizować tylko niesprawiedliwe oceny Polaków, które mają być zasłoną dymną dla bierności albo kolaboracji z hitlerowskimi Niemcami ze strony Zachodu. Poczynając od nieusłuchania próśb Żydów o zbombardowanie komór gazowych, poprzez zasugerowanie Niemcom przez Szwedów i Szwajcarów wbijania "Jude” do paszportów Żydom, których można było nie przyjąć do swego kraju, po blokowanie kont w szwajcarskich bankach. Najłatwiej zwalić swoje grzechy na słabszą stronę. Polska była jedynym krajem, w którym za przechowywanie Żydów groziła kara śmierci. Przypomnijmy sobie słynny przykład Anny Frank. Przechowująca ją rodzina holenderska ukarana została grzywną. U nas za to samo rozstrzeliwano. Tego nie pamięta się albo nie chce pamiętać. Bo choć niesprawiedliwie, ale wygodniej.
Z rodzinnych doświadczeń wiem jak wyglądały w czasie wojny polsko-ukraińskie rzezie na Wołyniu. Spirala nienawiści i okrucieństwa nakręcała się nieprawdopodobnie. W czasie spotkania z Polakami ocalałymi z tego pogromu, a tam mieszkającymi, zrozumiałem, że o porozumieniu i współpracy, wzajemnej tolerancji, można mówić tylko w odniesieniu do pokolenia nie pamiętającego tamtych wydarzeń. Aby można było budować jakąś wspólną przyszłość, tamci muszą wymrzeć.

Krucjaty dziś

- Na własny użytek sformułowałem następującą definicję nacjonalizmu: jest to patriotyzm takiej grupy etnicznej, której dążeń do samodzielnego państwa nie akceptujemy, a jeśli akceptujemy, jest to patriotyzm. Mimo to za groźny uważam nacjonalizm muzułmański, przypominający ten z okresu krucjat chrześcijańskich. Przy czym duchowi fanatyzmu z głębokiego średniowiecza towarzyszy wyrafinowana technika. Przykładem pamiętny 11 września.
Co groźne, spirala nietolerancji nakręca się. Przed paroma dniami widziałem w Niemczech napisy na drzwiach restauracji: "Turcy są niepożądani”. A jednocześnie ze wszystkich kontynentów trwa napór na granice państw rozwiniętych. Fachowcy obliczają, że w Niemczech, w miastach, za 10 lat będzie 35 proc. przybyszy z Dalekiego Wschodu. I ta bomba jest dziś najgroźniejsza.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!