środa, 23 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Trzy kawałki dla każdego

Dodano: 19 września 2008, 15:31
Autor: Dominik Smaga

Ogłoszony dwa lata temu przetarg na koszenie lubelskich trawników zakończył się skandalem

Wszystko przez to, że Urząd Miasta stworzył potencjalnym wykonawcom idealne warunki do podziału rynku. Identyczne warunki pojawiły się przy ogłoszonym teraz przetargu na sprzątanie ulic. Ratusz tłumaczy, że... im więcej firm sprząta miasto, tym więcej urzędników musi sprawdzać, czy miasto jest czyste.

Unieważnienie

Jesień 2006. Urząd Miasta ogłasza przetarg na pielęgnację drzew i krzewów oraz koszenie miejskich trawników. Firmy miały rywalizować o 16-miesięczne kontrakty. Ale wykonawcy woleli na dłuższy czas zapewnić sobie zlecenie i poprosili Ratusz o zmianę warunków. Zgodnie zażądali od magistratu, by dał im zarobić przez dłuższy czas. I wspólnie o to wystąpili. Za ich namową magistrat unieważnił przetarg i ogłosił nowy, który przewidywał, że z wykonawcami zostaną zawarte dłuższe, trzyletnie umowy. Unieważnienie pierwszego przetargu komisja wyjaśniała oficjalnie "istotną zmianą okoliczności (...), której nie można było wcześniej przewidzieć”.

Najwyższa Izba Kontroli, która po naszych publikacjach prześwietlała sprawę miejskiej zieleni uznała, że magistrat nie miał podstaw do unieważnienia przetargu, krok po kroku podając konkretne paragrafy.

- Pozostałych wymienionych przez komisję okoliczności: np. procesu wegetacji roślin (...) nie można zaliczyć do takich, których nie można było przewidzieć - pisał w lutym ub.r. Marian Cichosz, ówczesny szef lubelskiej NIK w wystąpieniu do Ratusza.

Kawałki tortu

W przetargu miasto zostało podzielone na 12 rejonów. Każda z firm zainteresowanych zamówieniem mogła starać się o zlecenie na nie więcej niż trzy rejony. Najwyższa Izba Kontroli uznała, że magistrat nie mógł wprowadzić takiego ograniczenia. Wtedy Urząd Miasta nie zakwestionował tego stwierdzenia.

Czyste zasady

- Stworzono wykonawcom warunki sprzyjające zmowie co do podziału rynku - tak w 2007 r. szef lubelskiej delegatury NIK skwitował to, że Urząd Miasta ograniczył możliwość składania ofert tylko do trzech rejonów. Miasto tłumaczyło, że chciało zapewnić wykonawcom jak najlepszy dostęp do rynku tak, by jedna lub dwie firmy nie zgarnęły wszystkich kawałków tortu.

Po ogłoszeniu przetargu wydarzenia potoczyły się dziwnie, bo wykonawcy nie weszli sobie w paradę. Niemal wszędzie oferty rozłożyły się tak, by firmy nie musiały między sobą konkurować. W dziewięciu spośród 12 rejonów wpłynęła tylko jedna oferta. A warunki były takie, że w każdym z rejonów wygrać ma tańsza oferta. Tam gdzie oferta była jedna, siłą rzeczy była najtańsza. I to ona wygrywała.

Dziwnym trafem wykonawcy proponowali takie ceny, jakby byli pewni, że nikt nie przebije ich niższą stawką. Proponowali kwoty zbliżone do maksymalnych stawek, które urząd mógł wydać na poszczególne rejony.

Zmowa

To, że ów "dziwny traf” był czymś więcej, niż tylko zbiegiem okoliczności ustalił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który orzekł, że przedsiębiorcy zawarli nielegalne porozumienie. - W warunkach normalnej konkurencji nieprawdopodobne jest, by przedsiębiorcy nie weszli sobie w paradę. Niektóre rejony były bardziej opłacalne, inne mniej - stwierdza Ewa Wiszniowska, dyrektor lubelskiej delegatury UOKiK. - Logicznie rzecz biorąc, gdyby firmy nie znały zamierzeń swych konkurentów, to starałyby się o najlepszy kawałek tortu, a było inaczej - dodaje Wiszniowska. Jej urząd nałożył na firmy kary po ok. 30 tys. zł.
Decyzja nie jest prawomocna.

Sprawę miejskiej zieleni badał nie tylko UOKiK. Prokuratura wyjaśnia jak to się stało, że z przetargu odpadła konkurencyjna firma, która w trzech rejonach złożyła ofertę tańszą, niż firmy uczestniczące w domniemanej zmowie. Teoretycznie to ona powinna wygrać, ale urzędnicy piętrzyli przed nią tyle problemów, że w końcu wyeliminowali ją z gry. Śledczy zawiesili postępowanie do czasu otrzymania raportu z Urzędu Zamówień Publicznych.

Unieważnienie

Lipiec 2008. Urząd Miasta ogłasza przetarg na całoroczne sprzątanie i odśnieżanie lubelskich ulic, placów, schodów i kładek. Umowy mają obowiązywać do września 2010 r. Ratusz precyzyjnie określa wymogi stawiane oferentom. Pojawia się zapis, że firma chcąca sprzątać na Starym Mieście musi mieć wóz konny o ściśle określonych wymiarach. Taki wóz ma akurat tylko ta firma, która już teraz sprząta Stare Miasto.

Urząd zażyczył sobie tego również, że wóz konny musi być wyposażony w tachometr, czyli urządzenie rejestrujące prędkość pojazdu i pokonany przez niego dystans. Fachowcy parsknęli śmiechem, bo w konnym wozie nie da się zamontować tachografu. - To musi być jakaś pomyłka. Oczywiście, że ją sprostujemy - zapewniał na naszych łamach Tomasz Radzikowski, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miasta, gdy w dniu ogłoszenia przetargu wytknęliśmy mu błąd.

Ale magistrat błędu nie sprostował bo, jak teraz twierdzą urzędnicy, nie chciał modyfikować treści ogłoszenia. Zamiast tego cierpliwie czekali, aż w końcu przetarg unieważnili. Oficjalne wyjaśnienie: nie dało się go rozstrzygnąć, bo konny wóz tachometru mieć nie może.

Kawałki tortu

W przetargu miasto zostało podzielone na 8 rejonów. W nowym, ogłoszonym pod koniec sierpnia przetargu, w przeciwieństwie do poprzedniego znalazło się zastrzeżenie, że każda z firm zainteresowanych zamówieniem może składać ofertę na nie więcej, niż trzy rejony. - Prawo na to pozwala - mówi Janusz Semeniuk, szef miejskiego Biura Zamówień Publicznych.

Czyste zasady

- Chcemy zapewnić firmom większą dostępność do rynku - wyjaśnia Beata Gita z Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta. - Poza tym, jeśli firma zdobędzie trzy rejony to sprzątnie je lepiej, niż gdyby obsługiwała ich np. sześć.

• A nie możecie po prostu kontrolować jakości usług?

- Mamy do tego tylko dwie osoby, które we wszystkich miejscach naraz nie będą. Gdybyśmy nie wprowadzali ograniczenia, to do kontroli trzeba by więcej osób - dodaje, ale nie wyjaśnia, dlaczego więcej ludzi trzeba do sprawdzenia dajmy na to 500 ulic powierzonych sześciu firmom, niż do sprawdzania 500 ulic sprzątanych przez trzy firmy.

Dotychczas miasto osobno zlecało letnie sprzątanie dróg, a osobno ich odśnieżanie. Teraz wrzuca to do jednego worka. Do tej pory ulice odśnieżało pięć firm. Ale tylko dwie z nich zajmują się letnim sprzątaniem lubelskich dróg.
Firmy mają o co walczyć, bo na ten cel miasto ma w sumie ponad 30 mln zł. Kwoty, które Ratusz jest w stanie przeznaczyć na prace w każdym z ośmiu rejonów są podane w ogłoszeniu przetargowym.

Tort krzywo krojony

- Słyszałam o problemach z przetargiem na zieleń, bo prasa o tym pisała, ale trudno mi coś na ten temat powiedzieć - mówi Gita. - Co do obecnego przetargu na sprzątanie ulic, to sprawa była badana i uzgadniana między naszym wydziałem a Biurem Zamówień Publicznych.

Kąski, o które walczyć będą wykonawcy nie są równe. Np. na zapłatę za porządkowanie Starego Miasta lubelski Ratusz jest w stanie przeznaczyć 1,6 mln zł. Śródmieście wycenione zostało na 5,4 mln zł, a Sławinek, Szerokie i Węglin na 3,2 mln zł. Teoretycznie firmy powinny być zainteresowane jak największą zapłatą.
Termin składania ofert upływa 2 października.
Czytaj więcej o:
Pytajnik
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Pytajnik
Pytajnik (19 września 2008 o 20:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawe kto od kogo pobieral nauki w tym zakresie - Lublin od Neapolu czy Neapol od Lublina?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!