czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Magazyn

80 procent powierzchni Afganistanu to góry. Tam gdzie ich nie ma, są tylko pustynie
80 procent powierzchni Afganistanu to góry. Tam gdzie ich nie ma, są tylko pustynie

Na Afganistanie połamali sobie zęby Grecy Aleksandra Wielkiego, Mongołowie, Anglicy i Rosjanie. Teraz ten sam los może spotkać Amerykanów. Trzy wojny z Afganistanem przegrali Anglicy. Nie poradziła sobie Armia Radziecka. Nawet geniusz wojny Aleksander Macedoński musiał stąd odejść, zdążywszy wcześniej założyć kilka miast.

Góry, góry i jeszcze raz góry

80 procent powierzchni Afganistanu zajmują wysokie góry. Ich szczyty sięgają ponad 7 tysięcy metrów. To nie są warunki dla regularnej armii, za to wymarzone dla partyzantów. Ukryci w jaskiniach, znający przepaście i wąskie ścieżki, nie boją się niczego i nikogo.
Afgańskie góry to prawie wyłącznie nagie skały lub suchy step. Lasów nie ma wcale, jeśli nie liczyć małego obszaru na stromych stokach Hindukuszu. Południe i północ kraju zajmują piaszczyste i kamieniste pustynie.
Klimat jest ostry. W letnie noce temperatury spadają prawie do zera, by w dzień rozpalić się do ponad czterdziestu stopni. I przy tym deszczu jak na lekarstwo. Jedynie wiosną i zimą trochę popada. Zima w górach zaczyna się już teraz i trwa prawie do maja.

Ludzie twardzi jak skała

Nic więc dziwnego, że w takich warunkach ludzie muszą być bardzo twardzi, aby w ogóle przeżyć. Ilu obywateli liczy Afganistan, nie wiadomo. Szacuje się, że około 21 milionów, ale może być także nie więcej niż 17 mln. Afgańczycy to kilka, nie lubiących się wzajemnie plemion. "Od zawsze” dominującą grupą byli Pasztunowie, którzy na początku lat osiemdziesiątych stanowili nieco ponad połowę ludności. Ale działania wojenne sprawiły, że jest ich prawdopodobnie nie więcej niż... 22 procent. Pozostali opuścili kraj. W Pakistanie przebywa ponad 3,5 miliona afgańskich uchodźców, zaś w Iranie ponad 2 miliony. Za to Tadżycy, którzy w 1983 roku stanowili 20 procent, teraz stanowią ponad 34 procent. W tym okresie z 9 do 14 procent wzrósł "udział” Hazarów. Przybyło także Uzbeków, z 9 do 11 procent. Są jeszcze Turkmeni, Ajmakowie, Beludżowie i Nuristańczycy.
O wzajemnych animozjach plemiennych może świadczyć fakt, że walczący z Rosjanami i komunistami afgańskimi mudżahedini nigdy naprawdę nie połączyli się w jedną siłę, ale byli podzieleni na armie plemienne. Nie popierają wszyscy rządzących dziś talibów. Większość Uzbeków jest za twardo broniącym się na północy kraju gen. Abdulem R. Dostumem, też zresztą Uzbekiem. Rządzący obecnie w Afganistanie talibowie, jak nazywa się uczniów szkół koranicznych, wywodzą się z różnych plemion. Łączy ich fanatyczna wiara i nienawiść do wszystkiego co nie islamskie.

Siał Afgańczyk mak...

Wojna, ciągnąca się nieprzerwanie od ponad dwudziestu lat, sprawia, że Afganistan jest jednym z najbiedniejszych krajów świata, o produkcie narodowym porównywalnym z Etiopią. Przemysłu praktycznie nie ma. Upadło rzemiosło. Afgańscy mistrzowie słynęli w świecie z produkcji wspaniałych dywanów, karakułowych futer czy noży. A nade wszystko wspaniałych ozdób. Afganistan był największym na świecie dostarczycielem lapis lazuli, cennego kamienia półszlachetnego.
Mieszkańcy uprawiają ziemię na własne potrzeby, ale przede wszystkim sieją mak. Afganistan jest wszak centrum Złotego Półksiężyca, trzeciego producenta narkotyków obok Kolumbii oraz Złotego Trójkąta w Indochinach. Stąd pochodzi 80 procent światowej produkcji opium. Uprawę maku popierali mudżahedini i talibowie, była bowiem poważnym źródłem dochodu. - Pod względem produkcji narkotyków Afganistan wyprzedził kartele kolumbijskie - mówi dr Marek Pietraś z Zakładu Stosunków Międzynarodowych UMCS. Ostatnio jednak talibowie uznali, że narkotyki są, podobnie jak alkohol, sprzeczne z nauką Koranu. Trudno jednak powiedzieć czy rzeczywiście tak myślą, czy też była to jedna z prób poprawy swego wizerunku w oczach świata.

Allach akbar...

Państwem islamskim Afganistan jest od roku 1992, ale jego skrajną formę wprowadzili dopiero talibowie, którzy w 1996 roku zdobyli stolicę Kabul i przejęli kontrolę nad większością kraju (z wyjątkiem północnego wschodu). Afganistan talibów jest skrajną formą państwa islamskiego, przy którym Iran to kraj liberalny. Prawo obowiązuje jedno: koraniczny szariat w najokrutniejszej wersji. Złodziejom obcina się ręce (co jest zresztą praktykowane także w innych państwach islamskich), kobiety na ulice mogą wyjść wyłącznie zasłonięte od stóp do głów (to także nie nowość). Ale, o ile Iran przyznaje się do swojego staroperskiego dziedzictwa, o tyle talibowie niszczą wszystko, co nie jest islamskie. Światowe oburzenie wywołało wysadzenie w powietrze potężnych posągów tylko dlatego, że były buddyjskie.
Obowiązujący w Afganistanie islam w swej najskrajniejszej formie sprawia, że niełatwo będzie zlikwidować ukrywających się w nim terrorystów Osamy ibn Ladena. Talibowie go nie wydadzą, bo praktycznie jest jednym z ich przywódców duchowych. O tyle ważniejszym od mułły Omara, że dysponuje wielkimi pieniędzmi i sprawną organizacją gotowych na wszystko terrorystów. A przeciętnemu Afgańczykowi jest wszystko jedno, czy Amerykanie bombardują, czy nie. Kto dobra nie widział, temu zło niestraszne, jak głosi obowiązujące pod każdą szerokością geograficzną powiedzenie. A Bóg i tak jest wielki (Allach akbar po arabsku)...
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO