piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Uczeń przerósł Mistrza

Dodano: 10 kwietnia 2008, 16:09

Miał 10 lat, gdy pierwszy raz wystartował w Mistrzostwach Świata w trialu rowerowym.

Dziś 20-letni Karol Serwin ze Świdnika walczy o Puchar Świata z elitą zawodników o międzynarodowej sławie. Widzę w nim trochę siebie sprzed lat - mówi jego ojciec i trener - Tylko w znacznie ulepszonej postaci.

Historia motocyklowo-rowerowych pasji w rodzinie Serwinów zaczęła się dobrych kilkadziesiąt lat temu. - Pierwszy raz wsiadłem na motocykl już w podstawówce - wspomina Krzysztof Serwin. - A potem to już samo się potoczyło. Przy WSK Świdnik, gdzie pracowałem działał klub Avia Świdnik. Tam trenowałem. Byłem w tzw. zespole fabrycznym, którego zadaniem było reprezentowanie WSK na zawodach motocyklowych. To była moja praca.

15 razy na podium

Praca szybko zaczęła przynosić owoce. W 1984 roku Serwin zostaje wicemistrzem świata w rajdach Enduro. - Enduro to nic innego jak jazda motocyklem w bardzo ciężkich warunkach, po górach, kamieniach, uskokach. Potrzeba do tego siły, wytrzymałości, no i techniki - tłumaczy.

W latach 1975-88 Serwin 15 razy staje na podium w Mistrzostwach Polski. Dziewięciokrotnie jedzie w tzw. "sześciodniówkach”. To najtrudniejsze ze wszystkich rajdów Enduro, w których zawodnicy mają do pokonania każdego dnia po 300 km. W możliwie najtrudniejszym terenie. - W Alpach, Pirenejach. Tam gdzie jest naprawdę ekstremalnie. Codziennie inna trasa, której się wcześniej nie zna.

Dociska się gaz do dechy, a nie wiadomo, co wyskoczy za zakrętem - mówi Krzysztof. I dodaje: - To trudniejsze niż Dakar. I bez wątpienia niebezpieczne.

Karol wsiada na rower

W 1988 roku Krzysztof przestaje wyczynowo jeździć, trenuje reprezentację Polski do rajdów Enduro. Rok później na świat przychodzi Karol. Krzysztof od małego zabiera syna na motocyklowe przejażdżki. I uczy go jazdy na rowerze. - Miał do tego dryg - opowiada. - Już trzykołowym rowerkiem przerzucał na wszystkie strony. Serce mi rosło, gdy na to patrzyłem. Będą z niego ludzie, myślałem.

Gdy Karol ma 10 lat ojciec montuje mu pierwszy "dorosły” rower. - Przystosowany do treningów w trudnym terenie. Lekki i wytrzymały - zaznacza. - Pomyślałem, że skoro ja zaczynałem od trialu motocyklowego, to może Karol zająłby się trialem rowerowym?

Trial to jazda po przeszkodach, skakanie z kamienia na kamień, po skałach, wyskokach. W górę i w dół, nawet 3-4 metry. - Pierwsze treningi nie były lekkie. Karol był strasznie ambitny. Płakał, gdy coś mu nie wychodziło.

Ale też wtedy po raz pierwszy z ust 10-letniego Karola padają słowa: Będę Mistrzem Świata.

Mały mistrz

Jeszcze w tym samym roku Karol startuje w swoich pierwszych Mistrzostwach Świata w trialu rowerowym. Jest pod wrażeniem atmosfery zawodów, czuje smak adrenaliny. Chce walczyć i wygrywać. - To był niesamowity widok. Te dzieci skakały rowerami po kamieniach w rwącym potoku, jak małpki - wspomina Krzysztof. - Żadnego strachu, żadnych oporów. Z taką determinacją jak dorośli zawodnicy.

Rok później Karol zajmuje III miejsce w Mistrzostwach Świata na Słowacji. W wieku 12 lat regularnie bierze udział w najważniejszych zawodach na świecie. I staje na podium.

Cały dzień ma wypełniony po brzegi. Pod okiem ojca trenuje każdego dnia po kilka godzin. Oprócz tego gra w koszykówkę, która jest jego drugą pasją. I nie zaniedbuje nauki - do domu przynosi świadectwa z czerwonym paskiem. Jest zdyscyplinowany i zacięty. Pilnuje diety, która pozwala mu utrzymywać doskonałą formę. - Czasem to mu się nawet dziwiłem, że tyle w nim uporu, konsekwencji, dążenia do celu - mówi ojciec. - Każdy przecież pozwala sobie czasem na chwilę słabości, zwyczajnie odpuszcza. Karol nigdy.

Tylko dla wytrwałych

Zawody w trialu rowerowym trwają 6-7 godzin. Zawodnicy mają do pokonania 20 sekcji, każda z nich rozciąga się na długości od 30 do 50 metrów. Trzeba ją pokonać w ciągu 2 minut. - Rower odbija się od podłoża i przeskakuje na kolejną przeszkodę. Do tego potrzeba nieprawdopodobnej siły i techniki. Ciało musi idealnie współgrać z rowerem - wyjaśnia Krzysztof.

W 2003 roku Karol Serwin zostaje wicemistrzem świata w kategorii "kadetów”. Dwa lat później - wicemistrzem świata w kategorii "juniorów”. W styczniu tego roku zajmuje III miejsce w Pucharze Świata. - Elitarnej, prestiżowej imprezie, w której startują najlepsi zawodnicy na świecie - mówi z dumą Krzysztof.

Karol zamienił niedawno rodzinny Świdnik na Kraków. Tu studiuje AWF i oczywiście trenuje trial. - Kraków to nieprzypadkowy wybór. Tu jest najwięcej kamieniołomów. Nawet zamieszkał w takim miejscu, żeby mieć jak najbliżej do kamieniołomu. Bo tam się najlepiej trenuje.

Widzę w nim siebie

Dziś Karol wsiądzie do samolotu, którym poleci do Barcelony. Będzie walczył w drugiej rundzie Pucharu Świata w trialu rowerowym. - Dopóki nie zostanie mistrzem świata nie odpuści - mówi Krzysztof. - Taki już ma charakter. Widzę w nim trochę siebie sprzed lat. Ale w lepszej wersji. Wręcz doskonalej. I właściwie nie mam wątpliwości, że niedługo zobaczę go na najwyższym podium.



Czytaj więcej o:
Kramar
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Kramar
Kramar (12 kwietnia 2008 o 21:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gdybys jeździl na MONTY mialbys już mistrza świata w kieszeni...bym ci załatwił.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!