wtorek, 24 października 2017 r.

Magazyn

Są młode, ładne, dobrze wykształcone. Nie mają pracy albo jeszcze się uczą. Mimo to stać je na eleganckie ubrania, drogie kosmetyki i wielogodzinne rozmowy przez komórkę. Żyją w luksusie, który opłaca im sponsor. W zamian oddają swoje ciało

Większość dziewcząt to studentki. W dużym mieście mogą liczyć na anonimowość. Sponsorzy opłacają im mieszkanie, jedzenie, ubrania i kosmetyki. - To taki zdrowy układ, coś za coś - mówią kobiety.
Sponsora można znaleźć w internetowych ogłoszeniach. "Jestem atrakcyjną, szczupłą i wysoką kobietą. Mam ładne, jędrne ciało i duży biust” - napisała w anonsie 24-letnia Katarzyna. Studiuje biologię na jednej z lubelskich uczelni.

Udzielam korepetycji

- Udzielam korepetycji z języka angielskiego, ale zarabiam bardzo mało - tłumaczy Kasia. Dość szybko zmienia temat. - Co najbardziej lubisz w łóżku? - pyta Tomka, który podaje się za sponsora. - Bo ja eksperymenty - mówi nie czekając na odpowiedź. Kasia spotykała się już z kilkoma mężczyznami, ale nie chce tego wspominać.
- Dawne czasy. Teraz liczy się nasza "znajomość” - dodaje. Akceptuje seks w każdej postaci z wyjątkiem analnego. Chce ode mnie 150 złotych za spotkanie.
Dwudziestopięcioletnia Tess jest wysoką, szczupłą blondynką o niebieskich oczach. Mieszka w Lublinie. Skończyła UMCS, a teraz pracuje. - Praca pokrywa się z moją pasją i humanistycznym wykształceniem - zapewnia dziewczyna. Dużo czyta, najchętniej klasykę. Jest szalenie inteligentna. - Nie skompromituję cię przed znajomymi - obiecuje. Pytanie o motywację takiego zarobku szybko ucina - Mnie nie interesuje, dlaczego szukasz takiego kontaktu.

Płacą za miesiąc z góry

Mężczyźni płacą im za miesiąc z góry lub za pojedyncze spotkania. Często w grę wchodzą duże sumy. Kobieta utrzymywana przez sponsora może miesięcznie zarobić nawet 3000 złotych. Tyle dostaje 21-letnia Ania, studentka KUL. Nigdzie nie pracuje, ale stać ją na eleganckie ubrania. Skąd ma pieniądze? - Mam dobrego sponsora - przyznaje natychmiast. - Jest o osiem lat starszy i ma gest - mówi z podziwem. Za osiem spotkań w miesiącu płaci w czterech ratach po 750 złotych tygodniowo. - To dzięki niemu nie muszę już dzielić stancji z koleżankami, tylko wynajęłam kawalerkę. Resztę "zarobionych” pieniędzy Ania wydaje na życie i odkłada na podróże. Marzy o zwiedzeniu Portugalii
Dziewczyny boją się tylko jednego. Że rodzina i znajomi dowiedzą się o tym, co robią między zaliczaniem kolejnych egzaminów. Niektóre ze wstydem mówią o sponsoringu. Schadzki odbywają się w hotelach lub kawalerkach. Sponsorzy są z reguły żonaci, a kiedy w domu trafią się "ciche dni” lub coś nie wyjdzie w pracy - szukają pociesze nia w ramionach młodej "utrzymanki”.

Na czacie

Ale studentki polują na bogatych mężczyzn nie tylko przez ogłoszenia. Najłatwiej zapoznać się na czacie. Dyskretnie można wybadać chętnego i uzgodnić warunki "współpracy”. Kiedy wejdziemy na czat pod zdradzającym nasze zamiary nickiem "studentka szuka sponsora” w ciągu godziny możemy wybierać spośród blisko setki sponsorów.
22-letnia Beata, za którą się podaję, jest studentką i potrzebuje pieniędzy na opłaty za studia, na ciuchy i inne przyjemności. Otrzymuję zgłoszenia od panów w wieku od 20 do 50 lat. Chętnych na finansowanie młodej dziewczyny nie brakuje. Jednym z nich jest 35-letni Marian z Kraśnika. Występuje pod pseudonimem "zwykły on”. Niczym nie wyróżnia się z tłumu. Jest niewysoki - ma 165 cm wzrostu. Dlaczego szuka dziewczyny w ten sposób? - Potrzebuję miłej kobiety, która będzie do mojej dyspozycji, zawsze kiedy tego zapragnę - odpowiada Marian. Powodzi mu się dobrze. Jest właścicielem dużej firmy usługowej. Od 12 lat jest żonaty, dlatego nie może się częściej spotykać niż raz w tygodniu. - Daję 500 zł za spotkanie - proponuje.

Płacę, to wymagam

Podobną cenę zaproponował mi 32-letni Tomek z Lublina.- Ale interesuje mnie panienka na stałe, nie tylko na jedną noc - zapewnia. Jest wysoki, przystojny i bogaty. Dlaczego chce płacić za spotkania? - Tak jest uczciwie. Interesuje mnie tylko seks, dlatego szkoda mi czasu na jakieś romantyczne podchody - mówi. - Poza tym kochanka też kosztuje.
Ale nie tylko żonaci mężczyźni szukają płatnych kochanek. 35-letni Marcus ze Sławinka jest wolny. Jest sam, bo kiedyś zraniła go kobieta. Zależy mu tylko na dobrym seksie. Wysoki, szczupły brunet. Ma dobrą posadę i dużo czasu. Sponsorował już wiele lubelskich studentek. Ostatniej "dziewczynie” płacił 3500 zł miesięcznie. - Nie ma się czego wstydzić. Nawet nie wiesz ile studentek to robi - namawia Marcus. Na początek proponuje spotkania w hotelu i wspólne wyjazdy na weekendy. - Jak się lepiej poznamy i mi się spodobasz, przeniesiemy się do mojego domu - mówi. Koniecznie chce zobaczyć zdjęcie. Bez tego nie ma mowy o spotkaniu. - Nigdy w ciemno nie ryzykuję. Płacę, to wymagam - upiera się.

Zagłuszyć samotność

Są tacy, którzy w ten sposób zagłuszają samotność. 30-letni Jarek szuka fajnej dziewczyny, z którą mógłby pójść na spacer, do kina. - Mogę zaprosić do knajpy, na dyskotekę, kupić dobry prezent, ale pieniędzy nie dam - mówi.
Dziewczyny nie uważają się za prostytutki. Nie zgadzają się z tym psychologowie. -  Sponsoring to ładniejsza nazwa prostytucji - mówi dr Ireneusz Siudem, psycholog. - Przecież to świadczenie usług seksualnych w zamian za pieniądze lub prezenty.
Uczelnie odcinają się od problemu. - To jest prywatna sprawa studentów - uważa Elżbieta Mulawa - Pachoł, rzecznik UMCS. - Są dorosłymi ludźmi i uczelnia nie ma prawa ingerować, w to co robią w wolnym czasie.
Beata Górka, rzecznik KUL nie słyszała o tego typu "zajęciach” studentek KUL, ale zjawisko ocenia negatywnie. To jest jakiś defekt charakteru - mówi. - Można przecież inaczej zarobić - ludzie potrzebują opiekunek do dzieci, do ludzi starszych.
Po jakimś czasie studentki, kiedy się znudzą sponsorowi, zostają porzucone. Dr Siudem przestrzega, że wtedy wykorzystywane dziewczyny mogą nawet trafić do domu publicznego.
- Kiedy ich rówieśnicy zakładają rodziny i zdobywają pracę, one "utrzymanki” żyją w swoim bajkowym, ale bardzo zdradliwym świecie - uważa Siudem. - To się może źle skończyć...
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!