sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Wąwolnica pije, Matka Boska płacze

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 czerwca 2008, 14:52

Rano piją. W południe piją. Wieczór piją. A turyści patrzą. Z całej Polski jadą i widzą, jak Wąwolnica na rynku pije.

Przyjedźcie, sfotografujcie i dajcie do gazety. Niech wreszcie coś u nas się zmieni. Pojechaliśmy na prośbę mieszkańców. Jak było? - Wąwolnica pije, Matka Boska płacze. A wójt z księdzem rozkładają ręce - usłyszeliśmy na miejscu.

W czwartek o 8.30 rano słońce łagodnie rozświetlało Wąwolnicę. Do 9 w sklepie spożywczym nazywanym przez miejscowych "u fotografa” - poszły cztery "mózgotrzepy”.

Po 3 zł za butelkę. Ile zejdzie do wieczora? Zakłopotana ekspedientka odpowiedziała, że może dwie skrzynki. Albo cztery. W skrzynce jest dwanaście butelek najtańszego wina, zwanego koktajlem.

Na skwerku

W centralnym miejscu Wąwolnic jest park. Zwany skwerkiem. W centrum skwerku jest coś w rodzaju studni. W pobliżu studni stoi szachownica, na której można ułożyć kapsle.

O 9.15 przy szachownicy siedzą miejscowi. Jest pan Olo, jest pan Czacza. Grupki mężczyzn siedzą na ławkach. Dyskutują. Spoglądają w niebo, czy deszcz nie spadnie. Dyskretnie poproszą o 50 groszy. Nawet 10 groszy ratuje sytuację.

O 9.30 liczą kasę. Nagle jeden z nich w poplamionej koszuli i rozczochranej czuprynie - odłącza się od grupy i bierze kurs na sklep. Za chwilę wychodzi z zawiniątkiem. Siada przy szachownicy. Wyciąga butelkę. Przekłada do kieszeni.

Idzie za kiosk. Błyskawicznie przykłada flaszkę do spragnionych ust. Słychać gul, gul, westchnienie, cmokanie. Wraca, siada. Ostre rysy jego zmęczonej twarzy łagodnieją. Wstaje następny. Powtarza kurs za kiosk. Kiedy mnie mija, czuć jego zapoconą, brudną koszulę.

- Zaczynają po piątej, jak ludzie stoją na przystanku. O, w tym sklepie sprzedają im piwo jeszcze przed otwarciem. Piją do południa. Jak słońce przygrzeje, rozchodzą się na drzemkę. Na wieczór wracają. Do starych dołącza młodzież, która pije przed "Groszkiem” - mówi spotkana przy fotografie kobieta. Zamyśla się i dodaje - Może sołtys wie, dlaczego tak się dzieje?

U sołtysa

- Pójdziecie prosto. Za tym dwoma. Idą pić do sadu. Będą przechodzić koło domu sołtysa - instruuje nas kolejna mieszkanka Wąwolnicy. Nawet nie chce podać imienia. - Niech pan Bóg broni, jeszcze się dowiedzą, że z wami rozmawiałam i kłopot gotowy - rzuca krótko.

Jest dom z tabliczką "Sołtys”. Siadamy w ogrodzie. Kątem oka widzę dwóch, jak chowają się za płotem.

- Piją. Codziennie. Ale jest ich coraz mniej - uśmiecha się Anna Mańturz, która sołtysuje drugi rok. Wcześniej sołtysem przez dwie kadencje był jej mąż, Stanisław.
• Dlaczego jest ich mniej?

- Wykruszają się - mówi Mańturz.
• Co policja na to?

- Czasem przejadą samochodem. Ukarają mandatem. Może za mało zaglądają na skwer - zastanawia się sołtysowa. Zamyśla się i dodaje: Tylko co z tego, że się ich na chwilę ze skwerku przegoni? Wrócą. No, bo jaką oni mają alternatywę?

Alternatywa

O alternatywę pytam sprzedawcę w kiosku, który stoi obok przystanku.
- Pan pójdzie ze mną, to pokażę alternatywę - mówi Sławomi Głuski. Zamyka kiosk i prowadzi w kierunku spożywczego kiosku. Obok stoisko z kwiatami. - Pan idzie ze mną za sklep - mówi z uśmiechem. Idę i oczom nie wierzę. Podwórko, skarpa z kwiatami, ławki, oczko wodne.

- Moja żona pracuje w sklepie. Poszedłem do gminy, dostałem zgodę na czasową sprzedaż alkoholu. Nawiozłem cztery wywrotki ziemi, zrobiłem skarpę, oczko. Zbudowałem altankę, toaletę. Chcesz pić, możesz przyjść tu i kulturalnie wypić piwo. I jeszcze ptaki ci zaśpiewają - mówi z dumą Głuski.

Prosi, żeby usiąść. Idzie na zaplecze. Za chwilę z drzew rozchodzi się śpiew ptaków.
- Od znajomego ornitologa dostałem płyty. Na jednej mam śpiew 42 ptaków. W tle szemrze woda - śmieje się Sławomir. Na ścianie sklepu wisi plakat z piwem. I napisem: Bez pośpiechu w Wąwolnicy.

Schodzą się goście.
- Tym ze skwerku potrzebny psycholog. Albo jakiś pasjonat, co się nimi zajmie - mówi Stanisław Łuka.

- Państwo daje zasiłek, to piją. A tu trzeba dać wędkę. Chcesz jeść, złap sobie rybę - mówi Sławomir Głuski.

Panie wójcie, zapraszam do klubu

O 11 na skwerze robi się ruch.
Przy studni bawi się mały Adaś Lenartowicz.

- Przechodzę tu. Mały patrzy. Duzi piją. Ze trzy lata temu studnia była zasłonięta płytą. Dzieciaki ją odsunęły. Jedna z matek poszła do gminy. I usłyszała, że trzeba sobie dzieci pilnować - mówi Agnieszka Lenartowicz. Do Adasia dołącza się mała dziewczynka, która przyszła z babcią. Chce pocałować chłopczyka. Adaś się peszy. Sielankę przerywają brutalne słowa od strony siedzących przy szachownicy.

Idziemy do wójta. Waldemar Pietrak prosi do gabinetu Barbarę Kruk, szefową gminnej komisji do spraw rozwiązywania problemów alkoholowych.
• Czy sprawę pijących na skwerku da się rozwiązać?

- Premiujemy tych, co wyszli z alkoholu. Wspieramy klub anonimowych alkoholików. To straszna choroba. Ale już kilkunastu wyszło - mówi Krukowa.

- Sytuacja z pijącymi na skwerku się zmieni, jak zrobimy nową aranżację parku - dodaje wójt Waldemar Pietrak.

• A kiedy to się stanie?
- Takie sprawy wolno idą - rozkłada ręce wójt.
• Panie wójcie, był pan w klubie, gdzie można kupić alkohol i wypić w spokoju?

- Nie.
• To zapraszamy na spacer. Pójdziecie?

Idziemy w kierunku rynku. Po prawej stronie jedyny zrujnowany domek z zawalonym dachem. Wchodzimy na tył domu. W trawie sterty małych butelek po wódce...

Wąwolnica pije, Matka Boska płacze

Zbliża się południe.
W kaplicy cudownej Madonny tłum rozmodlonych młodych ludzi.
W kościele msza św. I kazanie.

- Jest taki jeden przyjaciel, który nigdy was nie zawiedzie. Nie opuści. To Jezus. Czy o tym pamiętacie? - pytał ksiądz.
Przed kościołem trzy autokary.

Na pożegnanie zaglądam do alternatywy za sklepem. Tłoczno. Siedzi dwóch ze skwerku. Siadam. Milczymy. Pytam, czemu nie mogą pić tu. W zaciszu? A nie na oczach wszystkich. Turyści patrzą.

- To jest nasza giełda pracy. Siedzimy. Czekamy. Podjedzie samochód. Zabierze. za dzień wykopów 100 zł leci - mówi Leszek Ścibor. Pociąga łyk piwa.
Panie Leszku, co jest najważniejsze w życiu?Milczenie.
- Dla mnie już nic nie jest ważne - mówi gorzko. Albo się mylę, albo w głosie słyszę łzy.

Wychodzę. Z sanktuarium dochodzi śpiew rozmodlonej młodzieży.
- Wąwolnica pije, Matka Boska płacze - słyszę na pożegnanie od jednej z mieszkanek.

Powtarzam te słowa ks. proboszczowi Jerzemu Ważnemu, kustoszowi sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej. - Modlę się tych ludzi. Za rok chcę postawić rodzaj świetlicy, wtedy będą mieli swoje miejsce...




  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
mieszkaniec
Świrek
Nevius-Wąwolnica
(20) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

mieszkaniec
mieszkaniec (20 czerwca 2008 o 22:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
w pełni zgadzam się z opinią Neviusa a w szczególności z ostatnim zdaniem [, jak i cała Polska ma problem z alkoholizmem, tego nikt, ani nic nie może niestety zmienic...
jeśli chodzi o poprzednią wypowiedź to po pierwsze nie zadam sobie trudu tłumaczyć czym różni się mówienie o sobie w osobie trzeciej od wypowiadania się anonimowo (widocznie dla niektórych 97% obecności w szkole to za mało)
po drugie albo świrku nie chcesz albo nie potrafisz zrozumieć tytułu artykułu. Jeśli stawia się w nim tezę, że Matka Boska płacze z powodu pijaństwa Wąwolnicy to nie ma znaczenia czy Twój ojciec zrobił ogródek japoński, chiński czy mongolski. Tak jak nie ma znaczenia w jakim miejscu "śmietanka" Wąwolnicy się upija.
Podsumowując: jedni o gruszce inni o pietruszce
Rozwiń
Świrek
Świrek (20 czerwca 2008 o 06:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chciałbym zwrócić uwagę, że nigdzie nie wspomniałem, że mój ojciec propaguje abstynencję, a jeśli nie masz pojęcia o różnicy między "chińskim domkiem"(chatka za ojca sklepem) a skwerkiem, to oznacza, ze nie masz pojęcia o czym piszesz.

Wracając do baru. Tak są 3 co do wypowiedzi wyżej:)

A jesli sądzisz, że będą uczniem z 97% obecnością w szkole, bycie 3 dni w tygodniu w mexyku to mało, no o to nie masz pojęcia.

Pozdrawiam jakiegoś tajemniczego nieznajomego, postanowiłem sie nie ukrywać, po co pisać w 3 osobie cos co moge jako ja czyli w pierwszej:)

A co do kartek, to widzisz, nie kłamałem prawda?


Pozdrawiam Forumowiczów.
Rozwiń
Nevius-Wąwolnica
Nevius-Wąwolnica (19 czerwca 2008 o 23:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Janek napisał:
Brawo z pubem. NI eboisz się Wąwolnicy? Dlaczegoo nie ma tam kawiarniu, pubu, restauracji? Tylko chlanie na skwerku?



Dlaczego w tym temacie wypowiadają się osoby które nie mają pojęcia o realiach Wąwolnicy? Drogi janku- w Wąwolnicy (vel. mexyku) są 3 miejsca gdzie można wypić piwo, zjeść itp. Otóż w pizzeri na rynku, oraz nieopodal w 2 barach...
Dlaczego chlanie na skwerku? Cóż, kłania się umiejętność logicznego myślenia... W barach piwo kosztuje 4 zł, za to wypicie taniego wina jest niemożliwe... Za 2 piwa w barze, można mieć 3 wina na skwerku...
Pytanie do pana redaktora? Co pan chciał pokazać, lub może zmienić w życiu tych ludzi?
Czy na prawdę myślicie że człowiek który pije od 40 lat nagle przestanie pić po jakimś artykule w podżędnej gazecie? Błąd...

Irku ( wnioskuje ze to ty) plakat ktory zerwały jakieś osoby, sam z powrotem przyczepiałem na tablicę ogłoszeń, z wielkim uśmiechem na twarzy

Wąwolnica, jak i cała Polska ma problem z alkoholizmem, tego nikt, ani nic nie może niestety zmienic...
Rozwiń
mieszkaniec
mieszkaniec (19 czerwca 2008 o 22:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Syniu, jak dla mnie to możesz ze swojego ojca nawet zrobić naczelnego propagatora abstynencji ale widocznie to Ty za rzadko bywasz w Wąwolnicy.
Rozwiń
mieszkaniec
mieszkaniec (19 czerwca 2008 o 22:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Syniu, jak dla mnie to możesz ze swojego ojca nawet zrobić naczelnego propagatora abstynencji ale widocznie to Ty za rzadko bywasz w Wąwolnicy.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (20)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!