sobota, 16 grudnia 2017 r.

Magazyn

Wyrok radnym nie przeszkadza

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 lutego 2009, 20:58
Autor: Rafał Panas

Mogą nami rządzić radni z wyrokami za jazdę po pijanemu czy kradzież, a może i inne przestępstwa? Czemu nie. Opisujemy, jak to możliwe, że w Polsce prawo uchwalają ludzie na bakier z prawem.

Kilka dni temu zadzwonił do nas czytelnik i opowiedział o problemach z prawem Jana Jargiło, radnego z Dzwoli. Policjanci złapali go w sierpniu ubiegłego roku.
Jechał traktorem po wódce.

Miał we krwi nieco ponad 0,5 promila alkoholu. Sąd Rejonowy w Janowie Lubelskim m.in. warunkowo umorzył postępowanie na rok i polecił zapłacić mu 700 zł na cele społeczne. Wyrok uprawomocnił się w listopadzie. - O tej sprawie nie będziemy rozmawiać - stwierdza Jan Jargiło i odkłada słuchawkę.

To jakieś plotki

Skazanemu radnemu mandat powinni odebrać koledzy z rady. - Ja nie wierzę plotkom. Bo czego to ludzie nie wygadują? - rozkłada ręce Józef Góra, przewodniczący rady gminy Dzwola. - Do mnie żadna oficjalna informacja nie dotarła. Mnie się zdaje, że to sąd powinien nas o tym powiadomić.

- To nie może być, że choć skazany, to nadal rządzi gminą - denerwuje się nasz czytelnik.

A jednak może być. Sądy nie wysyłają informacji do rad gmin o skazanych radnych. Ci, co oczywiste, wyrokami się nie chwalą. Sprawę mogą wyniuchać mieszkańcy lub polityczna konkurencja. Wystarczy jednak, że radny obrabował kogoś, pobił lub jechał po alkoholu poza rodzinną miejscowością, żeby o wyroku nikt się nie dowiedział. Nie wiadomo, ile na Lubelszczyźnie i w całym kraju jest radnych przestępców. Historia, którą w poniedziałek opisały rzeszowskie "Nowiny”: Jerzy Leniw, wiceprzewodniczący rady miejskiej w Łańcucie, przez kilka miesięcy ukrywał wyrok za oszustwo. Dopiero kilka dni temu rada wygasiła mu mandat.

- Zgodnie z prawem, nie mamy obowiązku informować gmin o wyrokach skazujących radnych - wyjaśnia Barbara du Chateau, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie i zaraz dodaje: Sędziowie często nie wiedzą, że stoi przed nimi radny.
Zbierane są dane osobowe, ale dotyczące zatrudnienia, a nie np. przynależności partyjnej.

Myśleliśmy, że przyschnie

Radni sami nie przyznają się do posiadania mandatu: tak było np. z Andrzejem D. przewodniczącym rady gminy Konopnica skazanym w 2005 r. za jazdę po wódce (teraz ma zarzuty za utajenie wyroku przed startem w wyborach).

Rajcy z wyrokami sami nie rezygnują z rządzenia gminą, a rady gmin zazwyczaj nie kwapią się z wygaszeniem mandatu. Do akcji powinna wkroczyć wojewoda i wydać zarządzenie zastępcze. Jednak ona też nie dostaje informacji o wyrokach.

W dodatku radni potrafią miesiącami chronić swoich kolegów. Tak było ze Stefanem Stępniakiem, wiceprzewodniczącym rady z Kurowa, skazanym za kradzież drewna. Jan Woźniak, przewodniczący rady, z rozbrajającą szczerością: On został skrzywdzony. Myśleliśmy, że sprawa przyschnie, nikt nas nie poganiał.

Wola czy obowiązek?

Co ciekawe, w tym przypadku sąd dowiedział się o funkcji pełnionej przez skazanego i napisał do rady. Na nic się to zdało, bo informacji nie dostała wojewoda.

- Sędzia znał przepisy ordynacji wyborczej i dlatego poinformował o wyroku radę. Nie nazwałbym tego dobrą wolą, to pewien obowiązek - mówi Marek Stochmalski, prezes sądu rejonowego w Puławach. I dodaje, że przepisy ordynacji dotyczą prawa administracyjnego i nie są powszechnie znane sędziom.

Radni do okresowych prześwietleń

Jak rozwiązać problem ze skazanymi radnymi? - To, jak postąpią radni, to kwestia uczciwości i lojalności wobec wyborców i prawa - stwierdza du Chateau.
Sędzia spoza Lublina proszący o anonimowość: Wystarczy zobowiązać przewodniczącego rady gminy czy wójta, żeby co pół roku sprawdzał swoich radnych w krajowym rejestrze skazanych. Miałby również obowiązek informować o tym wojewodę.

Stochmalski przyznaje, że to byłoby najlepsze rozwiązanie. - Diabeł, oczywiście, tkwi w szczegółach. Potrzebna byłaby zmiana w ustawie o krajowym rejestrze skazanych i zwolnienie samorządów z opłaty za sprawdzenie radnych.

- Dotychczas nie myśleliśmy o tym - przyznaje Jerzy Rębek, poseł PiS z Radzynia Podlaskiego, który zasiada w sejmowej komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. - Ale z przyjemnością zajmę się tym, szczególnie że będziemy pracowali nad zmianami ordynacji wyborczej.

Nie szkodzi, że mam wyrok

Wydaje się, że nieubłaganym końcem dla radnych z wyrokiem na karku będą kolejne wybory. Osoby karane za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego nie mogą stawać w wyborcze szranki. Podobnie jak ludzie, wobec których wydano prawomocny wyrok warunkowo umarzający postępowanie karne w sprawie popełnienia przestępstwa umyślnego ściganego z oskarżenia publicznego. To tylko teoria.

Wspomniany już Andrzej D. z Konopnicy podpisał w 2006 roku oświadczenie, że ma prawo wybieralności, został zarejestrowany jako kandydat i dostał się do rady gminy. Dopiero po ujawnieniu sprawy przez Dziennik Wschodni sprawą zajęła się prokuratura. Samorządowiec jest oskarżony o użycie podstępu w celu znalezienia się na liście wyborczej. Grozi mu do trzech lat więzienia.

Po co luzować gorset?

Posłowie pracują właśnie nad innym projektem dotyczącym samorządowców na bakier z prawem. PSL chce, żeby radni, wójtowie, burmistrzowie i prezydenci rządzili mimo prawomocnego wyroku sądu za przestępstwo umyślne. Warunkiem byłoby odstąpienie sądu od wymierzenia kary.

- Jestem zdecydowanie przeciwny - stwierdza Rębek. - Dlaczego mamy rozluźniać gorset na potrzeby osób ściganych z oskarżenia publicznego? Dlaczego nie mają ponosić odpowiedzialności za swoje czyny? Nie można dostosowywać prawa do potrzeb kilkudziesięciu osób.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
p
Gość
piotr
(22) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

p
p (15 lipca 2011 o 06:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jaki przewodniczący, taka rada i vice versa.
Rozwiń
Gość
Gość (6 lipca 2011 o 17:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' timestamp='1309388704' post='495765']
jak tam Pan Jan?
[/quote]
no jak ???
Rozwiń
piotr
piotr (4 lipca 2011 o 16:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' timestamp='1309554183' post='496763']
ciekawa ta konopnica
[/quote]
no
Rozwiń
Gość
Gość (1 lipca 2011 o 23:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='aaa' timestamp='1308633651' post='491963']
http://forum.dziennikwschodni.pl/kandydaci-na-wojta-w-gminie-konopnica-t39880/
[/quote]
ciekawa ta konopnica
Rozwiń
Gość
Gość (30 czerwca 2011 o 01:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='kedyw' timestamp='1289948834' post='382452']
O JANIE SOKOLE KLUCZOWYM DZIAŁACZU PSL W LUBLINIE I KANDYDACIE POPIERANYM PRZEZ NAJWYŻSZE WŁADZE LUBELSKIEGO PSL NA RADNEGO LUBLINA, ORAZ DUCHOWYM PATRONIE SWOICH KANDYDATÓW W NIEDRZWICY DUŻEJ W RAMACH KOMITETU WYBORCZEGO WYBORCÓW JANA SOKOŁA KTÓRYCH WSPARŁ SWOIM IMIENIEM I NAZWISKIEM JAKO WAŻNY DZIAŁACZ PSL

Pani Genowefa Tokarska
Wojewoda Lubelski

L i s t o t w a r t y


Szanowna Pani Wojewodo,

Od dłuższego czasu usiłowałem spotkać się z Panią Wojewodą, jednak moje prośby o to spotkanie pozostały bez odpowiedzi. Pan Krzysztof Pawlos - Dyrektor Pani Gabinetu stwierdził, iż nie ma Pani żadnego interesu w tym, aby się ze mną spotkać. W związku z powyższym zdecydowałem się na wystosowanie tej formy listu.
Propozycję objęcia stanowiska Lubelskiego Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego otrzymałem w lutym 2008 roku. Podjąłem to wyzwanie, gdyż jestem absolwentem Wydziału Handlu Wewnętrznego na kierunku Ekonomika
i Organizacja Transportu Szkoły Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie
i propozycja objęcia powyższej funkcji była zgodna z moim wykształceniem.
Stanowisko Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego w Lublinie objąłem 10 marca 2008 roku. W tym czasie Lubelski Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego zajmował jedno z ostatnich miejsc w Polsce na tle pozostałych WITD, prawie we wszystkich statystykach. Sprawą nie cierpiącą zwłoki było wprowadzenie szeregu zmian, mających na celu poprawę funkcjonowania podległej mi jednostki. Pozyskanie nowego lokalu na siedzibę inspektoratu było jednym z pierwszych stojących przede mną zadań. W tym czasie patologia
w przewozach pasażerskich na Lubelszczyźnie była niechlubnym ewenementem
w skali kraju. Lubelski Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego nie posiadał również odpowiedniego wyposażenia dającego możliwość podjęcia skutecznych działań, mających na celu eliminowanie nieprawidłowości występujących
w przewozach osób i rzeczy.
Przed końcem 2008 roku udało mi się pozyskać nowy lokal na siedzibę WITD w Lublinie, a w wyniku poczynionych starań uzyskałem zgodę Głównego Inspektora Transportu Drogowego na uruchomienie jedynego w Polsce Centralnego Ośrodka Szkoleniowego ITD w Lublinie.
Również wyłącznie dzięki mojej inicjatywie powstał Zespół d/s Poprawy Bezpieczeństwa w Przewozach Pasażerskich, składający się z przedstawicieli m.in.: Politechniki Lubelskiej, Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego, Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Lublinie, którego podstawowym celem była poprawa bezpieczeństwa w przewozach osób na terenie województwa lubelskiego, a finalnym efektem pracy miał być elektroniczny rozkład jazdy eliminujący nieprawidłowości występujące w dotychczasowych rozkładach jazdy (niejednokrotnie są one bowiem sprzeczne z zasadami prawa o ruchu drogowym ).
Oddziały Wydziału Inspekcji w Białej Podlaskiej i Zamościu były tylko oddziałami z nazwy. Jeszcze w 2008 roku doprowadziłem do uruchomienia dwóch oddziałów Wydziału Inspekcji w Zamościu i Międzyrzecu Podlaskim z pełną infrastrukturą niezbędną do ich prawidłowego funkcjonowania. Dzięki zakupom niezbędnego sprzętu w 2008 roku WITD w Lublinie mógł podjąć skuteczne działania, mające na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach Lubelszczyzny.
Uważam, że dzięki trafnym i dobrze dokonanym zakupom staliśmy się najlepiej wyposażonym Inspektoratem w Polsce. Zakupione laserowe mierniki prędkości były pierwszymi tego typu urządzeniami na terenie naszego województwa i pierwszymi w ITD w Polsce, zaś laserowy miernik prędkości z możliwością nagrywania zdarzeń był pierwszym urządzeniem tego typu w naszym kraju. Nadmieniam, iż korzystając z naszych sukcesów i doświadczeń inne Wojewódzkie Inspektoraty Transportu Drogowego zakupiły również ten sprzęt, jednak za znacznie wyższą cenę.
Na efekty mojej pracy nie trzeba było długo czekać. Wpływy do budżetu państwa wypracowane przez WITD w Lublinie w 2009 roku wyniosły prawie 7,4 mln złotych. W roku 2008 roku wpływy takie były o ponad połowę niższe
i wynosiły 3,4 mln złotych.
Efektem szeroko zakrojonej akcji Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Lublinie, zapoczątkowanej już w 2008 roku, było przekazanie do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego i Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie obszernych materiałów, dokumentujących łamanie przepisów prawa przez „busy”, a następnie zmiana rozkładów jazdy przez Urząd Marszałkowski, uwzględniająca wszelkie zasady bezpieczeństwa. Byliśmy pierwszym w Polsce Inspektoratem, który opracował dokumentację pomocną
w wyeliminowaniu wadliwych rozkładów jazdy. Niewątpliwie wpłynęło to na poprawę bezpieczeństwa na naszych drogach. Dało również możliwość korzystania
z naszych doświadczeń innym inspektoratom transportu drogowego.
Również dzięki mojej inicjatywie podpisana została umowa o wzajemnej współpracy z KWP w Lublinie, mającej na celu poprawę bezpieczeństwa na naszych drogach.
Działając w oparciu o art. 53 § 5 ustawy z dnia 6 września 2001 r.
o transporcie drogowym (Dz. U. z 2007 r., Nr 125, poz. 874), niezwłocznie po moim powołaniu na stanowisko Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego, złożyłem do Pani Wojewody wniosek o powołanie na mojego zastępcę Pana Piotra Winiarskiego, poprzedniego Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego
w Lublinie, jednak otrzymałem zdecydowaną odmowę. Jednocześnie dano mi do zrozumienia, że jedynym możliwym kandydatem do zaakceptowania przez Panią Wojewodę na mojego zastępcę jest Pan Jan Sokół.
Z informacji uzyskanych od pracowników WITD w Lublinie dowiedziałem się, że jest on osobą mającą kontrowersyjną opinię. Mam wielu znajomych
i przyjaciół w środowisku PSL w Białej Podlaskiej, dowiedziałem się od nich o niechlubnej przeszłości Pana Jana Sokoła, jaką się zapisał zarówno jako dyrektor banku w Leśnej Podlaskiej, jak i działacz PSL na terenie Białej Podlaskiej. Informacjami dotyczącymi działalności Pana Jana Sokoła (min. zakup działek i nieruchomości po rażąco zaniżonych cenach od banku, którego był wówczas dyrektorem) podzieliłem się z Panią Wojewodą.
Z tego też powodu przez ponad dwa miesiące nie wyrażałem zgody na powołanie ww. osoby na mojego zastępcę. Jednak na skutek nacisków ze strony Pani Wojewody oraz gwarancji, iż w przypadku negatywnej oceny pracy Pana Sokoła na stanowisku Zastępcy Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego, będę mógł skorzystać
z przysługującego mi uprawnienia odwołania go z pełnienia ww. funkcji, podjąłem decyzję o powołaniu Pana Jana Sokoła na stanowisko mojego zastępcy.
Niestety moje obawy, co do ww. osoby potwierdziły się, o czym wielokrotnie była Pani przeze mnie informowana w formie pisemnej.
Zachowanie mojego zastępcy wskazywało, iż najwyraźniej chciał z WITD
w Lublinie zrobić swój prywatny „ folwark”. O zagadnieniach merytorycznych jak
i pracy w tego typu placówce nie miał żadnego pojęcia, nie wykazywał on również chęci zdobycia w tym zakresie jakiejkolwiek wiedzy. Przede wszystkim pozostawał on w błędzie co do roli jaką pełni Zastępca Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego w jednostce. Nie wykonywał zadań z zakresu swoich obowiązków, natomiast próbował wchodzić w moje kompetencje, forsując swoje pomysły (min. usiłowanie naprawy samochodu służbowego u swego kolegi poza wszelkimi procedurami obowiązującymi w WITD w Lublinie, rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na mój temat), drwiąc z obowiązujących regulaminów
i łamiąc prawo. Przy tym wykazywał się on przekonaniem, iż jest w stanie wpłynąć na zmianę zatrudnienia na stanowisku Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego z uwagi na swoje prywatne koneksje.
W związku z tą sytuacją, w porozumieniu z Głównym Inspektorem Transportu Drogowego Tomaszem Połeć i po uzyskaniu jego akceptacji - z którą została Pani zapoznana - złożyłem w dniu 7 grudnia 2009 roku wniosek o odwołanie Pana Jana Sokoła ze stanowiska Zastępcy Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego, jako podstawę wskazując naruszenie art. 100 § 1 i § 2 pkt 6 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy (Dz. U. z 1998 r., Nr 21, poz. 94)
Wniosek ten nigdy nie został przez Panią rozpatrzony. Nie otrzymałem również odpowiedzi od Pani na szereg pism dokumentujących wielokrotne przypadki łamania prawa przez Pana Sokoła. Dodatkowo, ww. osoba wielokrotnie próbowała wywrzeć na mnie presję mającą na celu wycofanie przedmiotowego wniosku, strasząc „zniszczeniem mnie i mojej rodziny”. Również o powyższym fakcie została Pani poinformowana. Pan Jan Sokół powoływał się przy tym na koneksje z Panią Wojewodą, jak również ze swoim sąsiadem, znanym posłem PSL, którego nazwiska, jako oczywistego nie będę przytaczał. Pan Sokół miał takie słynne powiedzenie: „przyjdzie Pan „W” tupnie nogą i będą po ścianach skakać”.
Brak mojej zdecydowanej reakcji zarówno na groźby kierowane do mnie przez Sokoła, jak i nakłanianie mnie przez Panią Wojewodę, do wycofania wniosku, okazały się znamienne w skutkach. Złożone zostało doniesienie przeciwko mnie do Prokuratury przez Pana Jana Sokoła i Panią Wojewodę.
Nie wiem, jakie są zależności między Panem Sokołem, a Panią Wojewodą, skoro Dyrektor Jarosław Szymczyk stwierdził, że została Pani „przyparta do muru przez Sokoła” i „musiała Pani złożyć doniesienie do Prokuratury na Jurkowskiego”.
Pani ocena mojej pracy jako Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego w Lublinie, nie była oceną merytoryczną, tylko opierała się na ocenie Jana Sokoła, który – jak sam twierdzi - jest Pani serdecznym przyjacielem. Ww. osoba wielokrotnie podkreślała to w rozmowach ze mną. O wysokim prawdopodobieństwie powyższego stwierdzenia, może świadczyć fakt zupełnego braku zainteresowania z Pani strony faktycznymi sukcesami Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Lublinie, w czasie, gdy ja nim kierowałem.
Nie sposób się również zgodzić ze stwierdzeniem , iż konflikt między mną, a moim zastępcą, był konfliktem politycznym. Nigdy nie byłem i nie jestem członkiem Platformy Obywatelskiej ani innego ugrupowania politycznego,
w przeciwieństwie do Pana Sokoła, który przychodził do pracy
w ubraniu strażackim i podkreślał, że jest wpływowym działaczem PSL.
Zgodnie z ustawą o transporcie drogowym (art. 52 § 3), to Wojewódzki Inspektor kieruje Wojewódzkim Inspektoratem Transportu Drogowego przy pomocy Wojewódzkiego Inspektoratu i tylko on odpowiada za jego prawidłowe funkcjonowanie, ma też prawo wnioskować o powołanie i odwołanie swego zastępcy.
Termin „konflikt dyrektorów” jest zupełnie nieadekwatny do niekompetentnego, złośliwego i bezprawnego postępowania Pana Sokoła. Niezrozumiałym również dla mnie pozostaje twierdzenie, że „nie potrafili się dogadać”, gdy zupełnie nie chodziło o „dogadanie się” między mną a Panem Janem Sokołem tylko o kierowanie jednostką, bezprawne działania i ewidentne wkraczanie w kompetencje przełożonego przez Pana Sokoła. Fakt sprawowania funkcji Zastępcy Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego nie może być przyzwoleniem na naganne działania, na powyższe nie może również wpływać fakt posiadania politycznych koneksji. Dodatkowo brak poszanowania dla reguł obowiązujących
w miejscu pracy, m. in. dyscypliny czasu pracy i lojalności wobec przełożonego miał negatywny wpływ na nastroje panujące w jednostce. Wszystkie nieprawidłowości,
o których mowa powyżej zostały szczegółowo udokumentowane oraz przedstawione Pani Wojewodzie.
Fakt podania do publicznej wiadomości stanowiska w sprawie przyczyny pozbawienia mnie funkcji Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego, którego powodem miały być moje problemy z Prokuraturą cyt:. Dyrektor Jurkowski stracił stanowisko, bo jego działalnością zajęła się prokuratura”(wypowiedź Pani Wojewody dla Dziennika Wschodniego z dnia 19.03.2010), wydaje się co najmniej niezrozumiały. To przecież Pani Wojewoda złożyła wniosek o wszczęcie postępowania - jak twierdzi Dyrektor Jarosław Szymczyk - pod presją Jana Sokoła.
Jan Sokół wykorzystywał wielokrotnie samochód służbowy do celów prywatnych. Powyższe zostało bardzo dokładnie udokumentowane (wielokrotne podróże Pana Sokoła zarówno w godzinach pracy jak i w godzinach nocnych, garażowanie w miejscach niedozwolonych, wszystko to zarejestrowało urządzenie GPS w które pojazd był wyposażony, wyjazdy te w żadnym wypadku nie były związane z pełnioną funkcją) . Jednak nawet tak poważne naruszenia jak użyczanie pojazdu służbowego członkom rodziny (podczas pobytu Jana Sokoła na urlopie z pojazdu służbowego korzystał jego syn), czy wielokrotne potwierdzenie nieprawdy w kartach drogowych pojazdu, nie były przedmiotem zainteresowania ze strony Pani Wojewody. Co najmniej dziwny wydaje się fakt nie wyciągnięcia przez Panią konsekwencji służbowych w stosunku do Pana Jana Sokoła. Znamienne pozostaje jednak, że najpierw uznała Pani, iż korzystanie przeze mnie z pojazdu służbowego na trasie Międzyrzec Podlaski – Lublin wypełnia przesłanki podróży służbowych (stanowisko potwierdzone wypowiedzią Pani Rzecznik z grudnia 2008 r., w tygodniku Słowo Podlasia), zaś następnie ta sama forma korzystania z pojazdu służbowego stanowiła przyczynę skierowania do Prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przeze mnie przestępstwa. Z powyższego wynika, iż ww. sytuacja nie miała na celu dbania o szeroko rozumiane dobro publiczne, a pozwoliła dostarczyć pretekstu do odwołania mnie ze stanowiska Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego.
Biorąc pod uwagę powyższe, należy skłonić się ku stanowisku, iż brak reakcji ze strony Pani Wojewody na naganne zachowania mojego ówczesnego zastępcy doprowadziły do sytuacji, w której poczuł on się bezkarny, co w sposób znaczący wpłynęło na atmosferę pracy w Wojewódzkim Inspektoracie Transportu Drogowego w Lublinie, czyniąc dalszą współpracę praktycznie niemożliwą.
Tego rodzaju postawa oraz podejmowane przez Wojewodę Lubelskiego działania bezsprzecznie wykazały, iż dobro Inspekcji Transportu Drogowego i dobro Polski musi przegrać z układami.
Szanowna Pani Wojewodo, w związku z całkowitym wykazaniem mojej niewinności przez Prokuraturę, wyrażającym się w umorzeniu wszelkich prowadzonych wobec mnie postępowań karnych oraz z uwagi na osobistą krzywdę, jaka została mi wyrządzona i mojej rodzinie, domagam się przywrócenia mnie do pracy w WITD w Lublinie oraz oficjalnego przeproszenia mojej osoby, z podaniem powyższego do wiadomości opinii publicznej.
Bez względu na powyższe nadal głęboko wierzę, że jako przedstawiciel Rady Ministrów w województwie, potrafi Pani wyciągnąć wnioski z popełnionych przez siebie błędów i naprawić to, co zostało przez Pani działania zepsute. Mam nadzieję, iż w najbliższym czasie działania Pani Wojewody pozwolą mi utwierdzić się
w przekonaniu, że w szeroko rozumianym życiu publicznym można liczyć na racjonalność organów państwowych i przejrzystość ich działań, wolnych od decyzji podejmowanych pod presją szeroko rozumianych układów polityczno
– towarzyskich.
Czas również, aby o tym panujących między WITD w Lublinie a Urzędem Wojewódzki w Lublinie dowiedziała się opinia publiczna. Jest to szczególnie istotne z tego względu, że na przestrzeni ostatnich miesięcy w prasie krajowej i lokalnej pojawił się szereg artykułów, stawiających mnie w bardzo niekorzystnym świetle, co było również skutkiem niektórych Pani wypowiedzi dla prasy. Wobec powyższego, cała opisana przeze mnie sprawa, sposób jej zakończenia, w tym sposób naprawienia przez Panią wyrządzonej mi krzywdy, winien być podany do wiadomości opinii publicznej.

Z poważaniem

__________________
Cezary Jurkowski

Do wiadomości:
1.Pan Premier Donald Tusk
,Kancelaria Prezesa Rady Ministrów , 00-583 Warszawa, Al. Ujazdowskie 1/3
2.Pan Tomasz Połeć, Główny Inspektor Transportu Drogowego
3.Pan Stanisław Żmijan, Przewodniczący PO w Lublinie
ul. Krakowski Przedmieście 10/5, 20-002 Lublin
4.Pan Krzysztof Hetman, Prezes ZWPSL w Lublinie
ul. Karłowicza 4, 20-027 Lublin
5.GRUPA WYDAWNICZA SŁOWO sp. z o.o. 21-500 Biała Podlaska, ul. Warszawska 15,
6.Dziennik Wschodni, 20-081 Lublin, ul. Staszica 20,
7.Polskapresse Sp. z o.o., ul. Domaniewska 41, 02-672 Warszawa
8.Presspublica Sp. z o.o. Prosta Office Center, ul. Prosta 51, 00-838 Warszawa,
9.Agora S.A., ul. Czerska 8/10
[/quote]
jak tam Pan Jan?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (22)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!