piątek, 20 października 2017 r.

Magazyn

Jasne, nie każdy miał szanse zostać radnym, w końcu konkurencja była spora. Nie każdy miał kasę na plakaty i billboardy. I nie każdy ma dużą rodzinę. Ale żeby nie dostać ani jednego głosu?!

Dominika Maria Stębnienko ma ujmujący uśmiech i 24 lata. Startowała na radną z listy LPR. Jej wynik wyborczy to zero.
- Czysty przypadek, że zgodziłam się na start - mówi niedoszła radna. - Pracowałem wtedy w lodziarni w centrum miasta. Częstym klientem był tu nauczyciel zwany "Profesorem”.
To on zaproponował start. Dominika została zapisana do partii, a działacze wspominali jeszcze, że może kiedyś będzie miała lepsza pracę. - Nie byłam na żadnych spotkaniach. Wiem tylko, gdzie jest biuro LPR. I nie mam czasu na politykę, bo często pracuję na zmiany po dziesięć godzin - dodaje Dominika Stębnienko.
Dziś pracuje w barku studenckim. Nie narzeka i nie załamuje się swoim politycznym debiutem. Ale dlaczego chociaż sama na siebie nie zagłosowała? Przez siostrę. Dwa lata starsza Barbara Stefaniuk też startowała i zdobyła 31 głosów.

Muszę sobie radzić

W tym samym okręgu wyborczym został wstawiony na listę LPR 49-letni Marian Paweł Ceniuk. Przyznaje, że do startu namówił go ojciec ideowo związany z ludźmi Giertycha. A ojca trzeba zawsze słuchać. - W życiu nie mam lekko. Jestem rencistą. Przeszedłem ciężki wypadek. Otrzymuję zaledwie 200 zł renty. Muszę sobie radzić - wyjaśnia Cieniuk, który dorabia jako kierowca w Lublinie. - Rzadko bywam w Białej Podlaskiej. Zostałem zapisany na listę LPR w obcym osiedlu... Nie dziwię się, że nikt na mnie nie głosował. Nie przejmuję się wynikiem. Nie dbam o to, że było tylko zero.
Jego bratanek - Michał Ceniuk - uzyskał znacznie lepszy wynik: 20 głosów.

Zapowiadało się pięknie

Już na początku września Wojciech Wierzejski, wiceprezes LPR, podczas otwartego spotkania w Białej Podlaskiej wyznał, że LPR wymyśliła i fortelem wprowadziła "sztuczki” w nowej ordynacji dające jej szansę na sukces m.in. na Lubelszczyźnie. - Daję gwarancję, że listy będą dobre. Przypilnuję, aby mnie nikt nie wykolegował. Nie pozwolę, aby Biała Podlaska nie miała swego wicemarszałka w Lublinie - mówił.
Podczas konwencji samorządowej LPR w październiku znów mówił. Tym razem zachwycał się, że w jednym z miejscowych okręgów na 12 osób kandydujących z listy LPR, aż dziewięć to kobiety.
W listopadzie Wierzejski mówił już znacznie mniej.
W przeddzień wyborów z listy LPR do sejmiku został wykreślony w powiecie bialskim Marek A. (stracił bierne prawo wyborcze). W niedzielę istny horror przeżyły młode osoby pracujące w Obwodowej Komisji Wyborczej nr 19 w Klubie Kultury "Piast”. Skierowany przez LPR do komisji 37-letni Roman S. najpierw chował karty do głosowania i "robił na złość” innym członkom tej komisji. W nocy, gdy komisja przystąpiła do liczenia głosów, Roman poszedł na całego: deptał po kartach wyborczych, kładł się na stole i jadł kanapki.
Wezwani policjanci ustalili, że schował 51 skreślonych kart wyborczych na radnego Adama Wilczewskiego z PO. Okazało się też, że od ponad roku jest ścigany listem gończym (za niepłacenie alimentów).

Teraz przyszłość

- Część naszych kandydatów pracowała bardzo ciężko i intensywnie. Chodziła do domów wyborców. Inni, którym nie zależało, nie podjęli wysiłku. Niestety, bialska LPR jest w trudniej sytuacji. Nie dostaliśmy mandatu - tłumaczy Wojciech Wierzejski. - Za dwa tygodnie spotkamy się z naszymi kandydatami i podziękujemy im. Zastanowimy się też nad przyszłością.
- Szkoda czasu na podsumowania - ucina Barbara Stefaniuk. - Nie pójdę na żadne spotkanie.





  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!