poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Magazyn

Wyszomirski: Zmarnowałem swoją szansę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 lutego 2012, 15:15
Autor: Kamil Kozioł

Reprezentacja Polski podczas mistrzostw Europy w Serbii zajęła dopiero dziewiąte miejsce. Zawiodło prawie wszystko – rozpoczynając od skuteczności w ataku, a kończąc na postawie bramkarzy. Kilka tygodni przed czempionatem Starego Kontynentu kontuzji doznał Sławomir Szmal, podstawowy golkiper naszej reprezentacji. Między słupkami zastąpił go Piotr Wyszomirski z puławskich Azotów. Jego występ sprawił jednak, że fani szczypiorniaka w Polsce jeszcze mocniej tęsknią za popularnym "Kasą”.

Rozmowa z Piotrem Wyszomirskim, bramkarzem reprezentacji Polski w piłce ręcznej

Macie sportowego kaca po występie w Serbii?

– Oczywiście, choć nasza gra była lepsza od wyniku, który osiągnęliśmy. W końcu wygraliśmy trzy mecze, jeden zremisowaliśmy i dwa przegraliśmy. W ostatecznym rozrachunku zajęliśmy jednak dziewiąte miejsce, które nikogo nie satysfakcjonuje. Niestety, ale marzenia nie poszły w parze z rzeczywistością.

Czego zabrakło, aby do Polski wracać w lepszych nastrojach?

– Zdrowych zawodników i przede wszystkim Sławomira Szmala. On najprawdopodobniej odbiłby kilka piłek więcej.

A te nieszczęsne pierwsze połowy, po których regularnie traciliście do rywali kilka bramek?

– Mobilizacja była odpowiednia, więc trudno mi wytłumaczyć to zjawisko. Może byliśmy przemotywowani?

Obrona też pozostawiała sporo do życzenia...

– Rzeczywiście, było dużo rzutów z szóstego metra, ale na tym poziomie bramkarz powinien kilka takich piłek odbić. Niestety, ale ja tego nie uczyniłem. Trzeba jechać po zakończeniu sezonu na Zachód. W Puławach nie będę mógł już zrobić kolejnego kroku do przodu. A jeżeli ktoś stoi w miejscu, to się cofa.

Bogdan Chruścicki w swoim felietonie dla Eurosportu napisał, że w polskiej bramce był trzeci słupek. Zgodzi się pan z tym?

– Razem z Marcinem Wicharym robiliśmy, co się dało. Nasze starania okazały się jednak niewystarczające.

Może trzeba było więcej krzyczeć na obrońców?

– Ale ja to robiłem. W Serbii darłem się na nich jak nigdy w życiu. Pytanie jednak, czy zawsze trzeba na nich krzyczeć? Niklas Landin, bramkarz reprezentacji Danii, jest oazą spokoju. Wychodzi na boisko, robi swoje i broni na poziomie 60 procent.


Najlepszy mecz na mistrzostwach Europy?

– Zdecydowanie ten ze Słowacją. Mogę być również częściowo zadowolony ze spotkania z Niemcami.

Turnieju w Serbii do udanych nie zaliczy również Karol Bielecki. Bez jednego oka nie da się grać na wysokim poziomie?

– Da się i Karol to udowodnił w meczu z Serbami, gdzie pociągnął cały zespół. To wzór dla wszystkich sportowców. On nigdy nie poddaje się, nawet kiedy przydarzyła mu się ta tragedia.

Zaskoczyły pana wyniki mistrzostw Europy w Serbii?

– To był bardzo ciekawy turniej i chyba nikt nie spodziewał się takich rozstrzygnięć. Dania do drugiego etapu awansowała z zerowym dorobkiem punktowym, a zdobyła mistrzostwo Europy. Gospodarzy też niewielu typowało do finału. Oni mieli jednak Darko Stanicia, który wyprawiał cuda w bramce.

I fantastyczną publiczność...

– Na meczach Serbii było regularnie po dwadzieścia tysięcy kibiców. To jednak nie oni zasługują na miano najlepszych fanów. Największe wrażenie zrobili na mnie Macedończycy, którzy dopingowali naprawdę fenomenalnie.

Największy zawód?

– Francja. "Trójkolorowi” mieli walczyć o medale, ale okazało się, że mają bardzo słaby zespół.

Przed nami kwalifikacje do igrzysk olimpijskich, w których powalczymy z Hiszpanią, Serbią i Algierią. Tych ostatnich powinniśmy pokonać. Z Hiszpanami większych szans nie mamy, ale eksperci twierdzą, że powinniśmy wygrać z Serbią. Zastanawia mnie jednak, jakie mamy podstawy, aby tak optymistycznie podchodzić do tego tematu?

– Podstawą jest to, że Serbia na obcym terenie może nie być już tak mocna. Rzeczywiście, ten mecz powinien być najważniejszy podczas turnieju kwalifikacyjnego. Liczę, że go wygramy i awansujemy na Igrzyska Olimpijskie w Londynie.

I zagra tam Piotr Wyszomirski?

– Każdy chce wystąpić na igrzyskach. Marcin Wichary zagrał lepiej ode mnie, więc mam prawo obawiać się o miejsce w bramce.

Pana atutem jest młody wiek.

– Wiem o tym. Ale zdaję sobie sprawę, że w Serbii dostałem swoją szansę i ją zmarnowałem. Chcę jak najszybciej zapomnieć o tym turnieju i skupić się na dobrej postawie w lidze.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!