niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Magazyn

ZABÓJCZA KAPELA

Dodano: 16 czerwca 2005, 18:01

Klawiszowiec odsiaduje wyrok za morderstwo. Gitarzysta też, ale na razie pojechał na badania psychologiczno-penitencjarne. A drugi gitarzysta siedzi za rozboje. Komponuje i pracuje nad klawiszowcem, bo temu się styl muzyczny nie podoba.

Kapela powstała w zamojskim więzieniu przy ul. Okrzei. Teksty pisze gitarzysta, który ma swoją prywatną gitarę elektryczną.
- Świetnie gra bluesa - zachwala go kapelan, ks. Tomasz Źwiernik. - A przy okazji udało mi się go wyciągnąć na rekolekcje dla młodzieży. Nawrócił się na potęgę.
Chciałby dalej grać w zespole, ale pojawił się problem: wyjechał do Lublina na badania psychologiczno-penitencjarne i nie wiadomo, kiedy wróci.
Grzesiek wpadł za rozboje. Ma 29 lat. W niedzielę jest ministrantem, a po nocach wymyśla piosenki. - Znowu nie wyspałem się. Całą noc coś układałem.
Zabójczy meloman
Grzesiek też gra na gitarze. Słucha wszystkiego: od disco polo po hip-hop, ale jego ulubionym zespołem jest Lady Pank. Na wolność wyjdzie w przyszłym roku. - Nie chcę zmarnować tego czasu w więzieniu - podkreśla. - Chcę grać.
Ale jest kłopot z klawiszowcem, rodem z Mołdawii.
Dla niego gra w więziennym zespole to popelina. Z wykształcenia jest muzykiem. Na wolności grał na fortepianie. Kogo najbardziej lubi słuchać? - Wagner, Bach, Doga - wymienia uczonym tonem 36-letni Sasza.
No tak, a kumple chcą grać w stylu Lady Pank.
Ale Sasza może się jeszcze rozmyśli.
W końcu ma dużo czasu.
Siedzi za zabójstwo i na wolność wyjdzie w 2015 r.
Brawa dla ORMO-wca
Wszystkiemu jest winny kapelan Żwiernik i jego pomysły.
Do więzienia zaprosił najpierw Krzysztofa Dziubę i Sebastiana Gresztę, którzy rok temu na motocyklach wybrali się w podróż do Mongolii i Chin.
Potem do ZK przyjechał stołeczny "Teatr OFF”. Warszawscy aktorzy wystawili dla skazanych... "Zbrodnię i karę” Fiodora Dostojewskiego. A podczas ewangelizacyjnych koncertów zagrała "Etna” z Malborka, Tomek Żółtko z Krakowa czy Bartek Jaskot z Mielca.
Ale największe wrażenie zrobiły ostre, rockowe zespoły.
Za kratami grała gdańska "Pneuma”, "Anastasis” z Legnicy i "3Siostry”. I jeszcze "Orbita Wiru”, która niedawno występowała w programie Kuby Wojewódzkiego.
Niektórzy muzycy też się kiedyś zagubili. Są wśród nich tacy, którzy siedzieli w przeszłości w więzieniu. W innej kapeli grał były ORMO-wiec. Nawrócił się.
- Więźniowie myślą, że w Kościele są albo stare babki, albo młodzież oazowa. W trakcie koncertu następuje zderzenie - tłumaczy ksiądz. - Widzą normalnych ludzi, którzy mają talenty i tym służą Bogu. I nagle okazuje się, że każdy może być w Kościele.
Hardcorowa msza
Nie tylko więźniowie przeżywają szok poznawczy. Żaden z grających tu zespołów nigdy nie grał dla takiej publiczności. Ani nie miał takiego obiadu, bo po koncercie zawsze jest wspólny obiad z więźniami. - Pod wpływem tych spotkań powstało sporo ciekawych tekstów piosenek - wskazuje Źwiernik. - Więźniowie utrzymują znajomość z zespołami i korespondują ze sobą.
Kapelan nie ma złudzeń, że wszyscy skazani, którzy pójdą na taki koncert, nagle się nawrócą.
Że wrócą na łono Kościoła i będą żyć zgodnie z dziesięciorgiem przykazań.
Jeden na koncert pójdzie z ciekawości.
Inny z nudy, bo w więzieniu rozrywek dużo raczej nie ma.
Ale...
- Na koncertach i spotkaniach, podczas których czytamy Pismo Święte, oglądamy wspólnie filmy i dyskutujemy, pojawiają się ludzie, którzy wcześniej nie mieli kontaktu z Bogiem. To jest niesamowite, że przychodzą później na Eucharystię, proszą o sakramenty - opowiada ksiądz.
W tej chwili dwunastu skazanych przygotowuje się do bierzmowania. Sakrament przyjmą jeszcze w tym roku. Dwóch więźniów kapelan przygotowywał do sakramentu małżeństwa. W weekendy więzienna kaplica pęka w szwach. Większość skazanych ma za sobą spowiedź życia. - Rozstali się z przeszłością na fest, burzą się uprzedzenia i widać serdeczność podczas koncertów i liturgii - mówi ks. Źwiernik.
Skombinujemy sprzęt
Temu, co dzieje się z więźniami, z uwagą przygląda się Eryk Pietrusiński, wychowawca. - Same koncerty bardzo dobrze na nich wpływają. Inni zaczęli grać i śpiewać.
A jeszcze inni zobaczyli inne życie.
Chcą coś zrobić. Zmienić.
Jak Grzesiek, który cały czas marzy o wspólnym koncertowaniu.
- Jeżeli znajdą się chętni, spróbujemy ściągnąć jakiś sprzęt. Może ze szkoły muzycznej? - zastanawia się kpt. Janusz Kopaczewski, kierownik Działu Penitencjarnego Zakładu Karnego w Zamościu.
Leszek Wójtowicz
Więzienny rock
30 czerwca w zamojskim więzieniu odbędzie się kolejny koncert. Zagra "No Longer Music” z USA. Frontmanem kapeli jest David Pirce. Grupę tworzy 20 osób z całego świata, m.in. z Holandii, Kanady, Nowej Zelandii i Stanów Zjednoczonych. Dla więźniów zagrają też "Pytki Doś” z Wisły oraz "Daily Bread” z Krakowa.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!