czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Magazyn

Zaczyna się od bzykania

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 lipca 2008, 09:50
Autor: Paweł Puzio

Polskie miody pitne półtoraki, dwójniaki, trójniaki i czwórniaki są warte certyfikatu "Gwarantowanej tradycyjnej specjalności”.

Taką decyzję po czterech latach starań podjęła Komisja Europejska. Od kilku dni nikt na świecie, poza Polakami, nie może wytwarzać aromatycznego trunku.

Miód od wieków jest związany z historią Polski. Nie mieliśmy własnego wina i jego rolę przejął miód pitny. Od wieków był to trunek luksusowy i pijany przy szczególnych okazjach. A wszystko zaczyna się od pszczoły.

Bzykają ku uciesze podniebienia

Pszczoła to mądre stworzenie. - Gdy koło siebie są dwa sady, stary niepryskany i nowoczesny, co tydzień zasilany chemią, to pszczoły zawsze będą siedzieć w tym starym - mówi Robert Niezgoda, pszczelarz z Niedrzwicy. - I to jest podstawa dobrego miodu.

Jedna dobrze prowadzona rodzina jest w stanie przez sezon wyprodukować 110-120 kilogramów lubelskiego złota. Z tym że 80 kilogramów idzie na pokarm dla pszczół. - A 30, 40 może zebrać pszczelarz - dodaje Niezgoda, który dostarcza około 2 ton miodu rocznie do lubelskiego Apisu. - Właściwie to każdy miód się nadaje do produkcji pitnej odmiany. Pod warunkiem że jest wolny od antybiotyków i sacharozy. Najlepszy jednak jest gryczany, o ciemnej barwie. Ma najwięcej rutyny, substancji zbawiennie wpływającej na układ krążenia, oczyszczającej naczynia włosowate ze złogów.

Z takiego powstaje pitny kurpiowski, który jest ciemniejszy od innych gatunków.

Nawet Czeszka nie przeszkodziła

Polacy rozpoczęli batalię o uznanie miodu pitnego za wyrób o "Gwarantowanej tradycyjnej specjalności” już w 2004 roku. - Od razu w nasze działania zaangażowało się Ministerstwo Rolnictwa. Niemal zaraz po oficjalnym ogłoszeniu naszej akcesji do Unii, w maju 2004 roku, do Brukseli poszły odpowiednie wnioski. Jednak nasze działania blokowała pewna Czeszka, odpowiedzialna w Komisji Europejskiej za certyfikację tradycyjnych wyrobów spożywczych - opowiada Radosław Janik, prezes lubelskiego Apisu.

Swoje pretensje do miodu pitnego zgłaszali też Litwini, twierdząc, że ich "miedowin” zasługuje na miano "Gwarantowanej tradycyjnej specjalności”. - Jednak dowiedzielśmy się, że Litwini dodają spirytusu, a więc proces wytwarzania tego trunku nie odpowiada tradycyjnej recepturze - dodaje Janik.

Wreszcie we wtorek, 29 lipca, w Dzienniku Urzędowym UE ukazała się nota prawna, że polskie miody uzyskały status "Gwarantowanej tradycyjnej specjalności”. To jest po bryndzy i oscypku, trzeci polski produkt chroniony unijnym prawem.

Miód jak wino

Miody pitne, jak wino, potrzebują spokoju i czasu. Najpierw laboratorium Apisu bada miód. Te z antybiotykami i nadmierną ilością sacharozy od razu są odrzucane. - Najlepszy jest miód z dużą zawartością cukrów prostych: fruktozy i glukozy - zaznacza Niezgoda.

Następnie miody trafiają do miodosytni. - Tu odbywa się sycenie brzeczki miodowej, czyli powolne gotowanie wody i miodu, dobranych w odpowiednich proporcjach w zależności od gatunku - mówi Renata Janik, szefowa marketingu w Apisie. - Potem brzeczka jest studzona, podlega fermentacji, odciąganiu. Młody miód pitny trafia do leżakowni. Im więcej jest miodu w brzeczce, tym dłużej musi leżakować. Stąd półtorak czeka na rozlanie nawet sześć lat.

Na koniec miód jest przyprawiany ziołami i rozlewany do butelek lub ozdobnych antałków.

Lubelski Apis jest największym na świecie producentem miodu pitnego. Rocznie z firmy wyjeżdża 750 tysięcy litrów tego wykwintnego trunku. Miody pitne produkowane są na bazie miodu wielokwiatowego i gryczanego, pochodzącego z terenów ekologicznie czystych: Mazur, Roztocza i Bieszczad.

Bez konserwantów

- Miód pitny Spółdzielni Pszczelarskiej APIS produkowany jest w oparciu o system zarządzania jakością ISO 22000:2006 oraz HACCP. Wszystkie typy miodów produkowane są bez dodatku sztucznych barwników i konserwantów - dodaje Renata Janik.

A imć pan Onufry Zagłoba, choć węgrzyna nad miód stawiał, to pewnie lubelskim dwójniakiem czy półtorakiem nie pogardziłby, idąc w ślady urzędników z Brukseli.

Jakie mamy miody

Półtoraki - miody, dla których brzeczka powstaje z jednej jednostki objętości miodu rozcieńczonej połową jednostki objętości wody.

Dwójniaki - miody, dla których brzeczka powstaje z jednej jednostki objętości miodu rozcieńczonej jedną jednostką objętości wody.

Trójniaki - miody, dla których brzeczka powstaje z jednej jednostki objętości miodu rozcieńczonej dwiema jednostkami objętości wody.

Czwórniaki - miody, dla których brzeczka powstaje z jednej jednostki objętości miodu rozcieńczonej trzema jednostkami objętości wody.

Piątaki - miody, dla których brzeczka powstaje z jednej jednostki objętości miodu rozcieńczonej czterema jednostkami objętości wody.
Najmocniejsze są półtoraki. Półtoraki i dwójniaki określane są niekiedy mianem miodów królewskich. Piątaki i czwórniaki, czyli miody wytrawne, dojrzewają najszybciej i nadają się do spożycia po upływie 6-8 miesięcy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!