środa, 18 października 2017 r.

Magazyn

Zbigoteria, choroba "odważnych"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 marca 2007, 11:40

Rozmowa z Corky Siemaszko, znanym dziennikarzem "Daily News”, największej gazety nowojorskiej

• Znowu swoim pisaniem wygenarowałeś aferę głośną w całej Ameryce...
- Ja? To tygodnik "New Yorker” ją wywołał rysunkiem Roberta Webera.

• Co na nim było?
- Dwóch chłopców stojących na przystanku autobusowym. Jeden mówi do drugiego: "Kiedy rodzice nazwali mnie Zbigniew, byli pijani...”.

• I co w tym strasznego?
- Jak to co? Zbigniew jest typowo polskim, niespotkanym poza tą grupa etniczną, imieniem, które w świadomości amerykńskiej bardzo silnie zakodowało się dzięki Zbigniewowi Brzezińskiemu, doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Jimmy'ego Cartera, znanemu do dziś politykowi bardzo aktywnemu na arenie publicznej. Oglądając taki dowcip czytelnicy - zwłaszcza polskiego pochodzenia - mogli poczuć nutę naigrywania się z Polaków...

• Znowu "Polish jokes”? Kawały o osobnikach, którzy piją kawę z kubków z uchem w środku naczynia, a dzieci nazywają imionami, jakie mogą powstać tylko w pijanym, polskim łbie?

- Mniej więcej...
• Po artykule w "Daily News” prezentującym m.in. reakcje Polonii, aferę opisała największa agencja prasowa AP i sprawa poszła w Amerykę. Kierownictwo "New Yorkera” szybko zabrało głos.

- Redaktor naczelny, David Remnick powiedział: "Ani rysownik, ani redaktorzy "New Yorkera” nie sądzili, że ten żart może być czymś innym, jak tylko żartem na temat trudności z wymawianiem imion. Nigdy nie mieliśmy intencji, a nawet myśli, że może być potraktowany, jako dowcip etniczny, ani tym bardziej jako etniczna zniewaga”. Dodał, że nie będą już takich rzeczy publikować.

• A możliwy byłby w "New Yorkerze” taki dowcip: dwóch Afroamerykanów. Jeden mówi do drugiego, że ma na imię Barak (jak Obama, czarnoskóry kandydat na prezydenta USA), bo rodzice byli pijani?
- Nie żartuj! Oczywiście, że nie. Zapewne przestraszyliby się samej myśli o takim dowcipie.

• Czy ma to związek z tym,
że Polacy w USA nie liczą się poważnie jako grupa etniczna?
- Robienie z Polaków idiotów ma w Ameryce swoją tradycję, utrwaloną m.in. tym, że nie potrafili dość energicznie się temu przeciwstawiać. Nie da się tego powiedzieć w żadnym wypadku o mniejszości latynoskiej, żydowskiej, włoskiej czy irlandzkiej. "Tak się ma, jak się o siebie dba” zwykł mawiać mój ojciec Konstanty, po którym noszę imię.

• Corky?
- To zdrobnienie od Konstanty, jakie dała mi moja mama, Angielka...

• Rozumiem, że w twojej redakcji nikt nie podejrzewa, że Konstantym można zostać tylko w wyniku... upojenia alkoholowego rodziców?
- "Daily News” to gazeta bez takich ciągot. W dodatku o silny "polskim backroundzie”. Ponad trzydziestu dziennikarzy ma polskie korzenie i stosowne do tego "trudne” imiona.

• Pisano już o twoim zaangażowaniu w poskromienie antypolskich szarży Davida Langlieba, który pisał, że Polacy zamieszkujący Greenpoint to upierdliwe insekty konserwujące umysłowy skansen.
- Ostatecznie Langlieb przeprosił za swoje niestosowne wynurzenia. Ale to nie było tak, że "Daily News” wszystko wymusił. My pisaliśmy o zdecydowanych reakcjach Polaków oburzonych tamtą publikacją.

• Dla obecnej afery ukułeś termin "zbigoteria”. To się bardzo spodobało, m.in. córce Zbigniwa Brzezińskiego, Mice, znanej prezenterce telewizji NBC. Czy można przyjąć, że jest to choroba zakaźna przenoszona drogą... prasową?
- W tym wypadku, rzeczywiście drogą prasową. Generalnie jednak idzie o używanie pogardliwych stereotypów z wykorzystaniem imion. Te wszystkie "Pepiki” w odniesieniu do Czechów, "Iwany” na opisanie Rosjan, "Helmuty” dla Niemców czy "Abdullahy” dla Arabów są jednakowo obrzydliwe.

• Sprawa "Zbigniewa” będzie mieć jakiś dalszy ciąg?
- Zaprotestował Kongres Polonii Amerykańskiej. Krytycznie wyraził się konsul generalny RP w Nowym Jorku. Wiem, że sprawą ekscytują się polskie media. Trudno przewidywać czy "New Yorker” zechce wyjść dalej ponadto, co powiedział i użyć jakiś słów przeprosin skierowanych do polskiej społeczności. Na pewno jednak rozszedł się wystarczająco silny sygnał, że naigrywanie się z imion własnych jest niedopuszczalne. Nie tylko dlatego, że ich sobie nikt nie wybiera, ale dlatego, że jest sprzeczne z kulturą Zachodu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!