czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Zdobyli Wiedeń na tandemie. Żeby Kuba miał szansę żyć

Dodano: 17 marca 2011, 15:39

Uczestnicy wyprawy: Sebastian Michailidis i Tomasz Stasiak
Uczestnicy wyprawy: Sebastian Michailidis i Tomasz Stasiak

7 litrów tigerów, 2,5 kg odżywek, 3 kartony batoników, 5 zgrzewek wody, do wymiany 4 dętki, 1 opona i 1 łańcuch do roweru – to bilans wyprawy z Lublina do Wiednia dwóch studentów pedagogiki UMCS. Wszystko po to, by pomóc zebrać choremu na mukowiscydozę koledze pieniądze na przeszczep płuc.

6 marca Sebastian Michailidis i Tomasz Stasiak, studenci Wydziału Pedagogiki UMCS, na tandemie wyruszyli sprzed Bramy Krakowskiej w Lublinie. W drodze do Austrii towarzyszyło im 2 kolegów i 2 koleżanki w dwóch samochodach technicznych.

– Na pomysł wpadli Tomek i Sebastian. Chcieli zrobić coś więcej niż wpłacić parę złotych do puszki. Wymyślili, że trzeba wypromować całą akcję pomocy Kubie – wyjaśnia Paweł Romański z Samorządu Studentów UMCS, który również brał udział w wyprawie.

Potrzebne płuca

22-letni Kuba Bielak, mieszkaniec Niedrzwicy Dużej, cierpi na mukowiscydozę. Na pierwszy rzut oka niczym się nie różni od rówieśników. Ale jedynym ratunkiem dla niego jest przeszczep płuc w Wiedniu.
Na ten cel potrzebuje ponad 500 000 zł. Takich pieniędzy rodzice chłopca nie mają. Przez 2 miesiące na konto Kuby wpłynęło ok. 100 000 zł. To wciąż za mało, by pokryć koszta przeszczepu.

– Pomysł narodził się w połowie stycznia. Uznaliśmy, że warto pojechać do Wiednia na rowerze. Wybraliśmy to miejsce celowo, bo tam jest klinika, która podejmuje się przeszczepu płuc po mukowiscydozie – wyjaśnia Tomasz Stasiak, student III roku Wydziału Pedagogiki UMCS. – Kubę poznaliśmy dopiero ponad miesiąc temu i jeszcze bardziej przekonaliśmy, że warto to dla niego zrobić.
Rowerzyści mieli do przejechania blisko 700 km.

– Kondycja jest. Powinno się udać. Ja jestem trenerem sportowym, Sebastian ścigał się wcześniej na tandemach – mówił tuż przed wyprawą Tomek. – Chcemy zrobić w klinice zdjęcia i po powrocie do Lublina sprzedać je na aukcji, a dochód przekazać dla Kuby.

Problemy z łańcuchem

Pierwsze problemy zaczęły się już w Lublinie.

– Jak tylko chłopaki ruszyli, na pierwszej prostej; na Al. Racławickich odpadł pedał. Pobiegliśmy do sklepu po klej i szybko go skleiliśmy. Wytrzymał do Wiednia – uśmiecha się Paweł.

Do Kraśnika dojechali bez przygód. – Minęliśmy miasto, nagle z zarośli wyskakują dwa psy zaczepno-obronne. Wyglądały jakby chciały nas pożreć. Z trudem uciekliśmy – wspomina Tomek.

Chwilę później zepsuł się łańcuch w tandemie. – Zadzwoniliśmy po technicznego. A sami pędziliśmy pieszo, by nie tracić czasu – mówi Sebastian Michailidis. – Za Kraśnikiem ten łańcuch pękał nam co kilka kilometrów. Skręcaliśmy go i tak dojechaliśmy do Annopola, aż rozpadła się kaseta. Jeden z mieszkańców nam wtedy powiedział: "Do Zawichosta nie macie daleko. Tam jest Andrzej i on wszystko naprawi”.

Gitara od Gienka

Andrzeja nie znaleźli. Za to dojechali do Sandomierza, gdzie wymienili łańcuch na nowy. Tam mieli także pierwszy przystanek.

– Weszliśmy we współpracę z uczelniami w Sandomierzu i Krakowie. Zapewnili nam noclegi. W obu miastach postawiliśmy namiot, gdzie nagłaśnialiśmy akcję i prowadziliśmy zbiórkę dla Kuby – opowiada Paweł.

– Było bardzo wesoło. Całą drogę śpiewaliśmy piosenki. A jechaliśmy tak szybko, że jak nasza ekipa techniczna tankowała samochody, to wyprzedziliśmy ich o siedem km – dodaje Sebastian.
Szybko dojechali do Krakowa, gdzie na miasteczku Akademii Górniczo-Hutniczej stał namiot UMCS. – Przyjeżdżamy, patrzymy, a tu w naszym namiocie gra Gienek Loska znany z programu "Mam talent” – mówi Tomek. – Dał nam swoją gitarę, którą zlicytujemy wkrótce na aukcji. Podobnie jak kołpaki z roweru z autografami Gienka, Magdy Welc i Pawła Eisenberga.

Spotkanie z policjantem

W drodze do Cieszyna, tuż za Krakowem poszła dętka w rowerze. – Pierwsza, ale nie ostatnia. Później zgubiliśmy drogę. Poszedłem zapytać o kierunek do Oświęcimia w sklepie. Facet spojrzał na mnie, na strój rowerzysty i nagle pyta: "Na rowerze do Oświęcimia?” – wspomina Sebastian.
Później spotkali kolarza, który wiedział o akcji dla Kuby. – Wiedziała też o tym ekspedientka małego sklepiku na trasie. I z tego względu dała nam zniżkę na zakup prowiantu. W ogóle wiele osób mówiło nam, że super akcja i że trzymają kciuki – śmieje się Tomek.

Z Cieszyna pojechali do Otrokovic w Czechach. – Mieliśmy przejechać 140 km, ale nie przewidzieliśmy tego, że są tam drogi ekspresowe i nie wolno nimi jechać rowerem. Dowiedzieliśmy się o tym, gdy spotkaliśmy czeskich policjantów – opowiada Sebastian. – Musieliśmy wytyczyć nową trasę, która prowadziła przez górzyste tereny. To był najcięższy monet. Podjazd pod górkę zajmował nam 40 minut, a zjazd z niej chwilę.

Zdjęcie pod kliniką

W Otrkovicach zatrzymali się na plebani. – Ksiądz był przezabawny. Jak nas zobaczył, krzyknął tylko "Ahoj!”. Był bardzo miły, dał nam nocleg, herbatę i nawet ciasteczka – mówi Paweł.

– Następnego dnia wstaliśmy o 6 rano, wyglądamy przez okno, a tu pada śnieg. Potem zaczął padać grad. Ale nie chcieliśmy się poddać i w goglach narciarskich ruszyliśmy w dalszą drogę – wspomina Sebastian.

O godzinie 16 zdobyli Wiedeń. – Zrobiliśmy zdjęcia pod kliniką, w której Kuba będzie miał operację. Ludzie się strasznie dziwili, bo nikt normalny nie robi zdjęć pod szpitalem – uśmiecha się Paweł.

– Spotkaliśmy się też z redakcją polonijnego miesięcznika, który zamieści w kwietniu duży materiał. Liczymy na wpłaty w euro na konto Kuby od ich czytelników. Oni sami też obiecali przelać jakąś sumę – relacjonuje Tomek. Wieczorem, już samochodem, wyruszyli w powrotną drogę do Polski.
Tuż przed Lublinem mieli jeszcze jeden przystanek. – Zajechaliśmy do Kuby do Niedrzwicy Dużej. Tam czekało na nas ciepłe jedzenie i nawet ciasto, które upiekł Kuba ze swoją dziewczyną Iwoną – mówi Sebastian.

– Jestem pod ogromnym wrażeniem, że w ogóle chcieli odbyć taką wyprawę i włożyli w to tyle wysiłku – mówi Kuba Bielak. – Dzięki nim coraz więcej osób dowiaduje się o mnie, o mojej chorobie i mam większą szansę na to, by żyć.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!