wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Magazyn

Zespoły z naszego regionu. O nich będzie głośno. Albo już jest

  Edytuj ten wpis

Comeyah.
Comeyah.

Comeyah, Rotten Bark, Tallib, Canion i Eris Is My Homegirl. Grają często muzykę, której w mediach nie ma za dużo, jednak nie przeszkadza im to w rozwijaniu własnych karier. Pięć zespołów z naszego regionu: na swoim koncie mają dziesiątki koncertów, teledyski i występy w programach telewizyjnych.

Comeyah, czyli Jamajka na wschód

Tuż przed wydaniem debiutanckiej płyty jest młody lubelsko-świdnicki zespół grający jamajską muzykę: Comeyah.

Grupa powstała ponad trzy lata temu. Debiut świeżo sformowanej grupy miał miejsce 4 października, kiedy otwierali koncert popularnych zespołów, Cała Góra Barwinków i Dubska.

Od tamtego czasu 6-osobowy skład pracował nad kolejnymi utworami.
– Przełomem w naszym graniu było wygranie festiwalu "Tressowisko” w Nowym Sączu, gdzie główną nagrodą było nagranie EP-ki (płyty składającej się z kilku utworów – przyp. red.) w "Pozytywnym studio” – opowiada Tomek Klisz, gitarzysta. – Współpraca z realizatorem układała nam się tak dobrze, że stwierdziliśmy, że chcemy nagrać pełny album.

Tak powstała płyta "Na wschód”, która czeka na wydanie.

– Obecnie prowadzimy rozmowy z trzema wydawcami, znalazły się na niej kompozycje z dwóch ostatnich lat naszego grania – wyjaśnia Klisz. Jaka muzyka znajdzie się na debiutanckim albumie? – Fundamentem na pewno jest reggae, jednak pojawiają się tam i dźwięki muzyki jungle, rnb czy hip-hop. Dużo jest brzmienia dubowego, tradycyjnych dla tej muzyki pogłosów.

Niemal cały album jest zaśpiewany po polsku. Tylko jeden utwór został nagrany po angielsku. – Efekt końcowy powinien zaskoczyć wiele osób. Mieliśmy już kilka sytuacji, kiedy doświadczeni muzycy gratulowali nam naszego brzmienia.

Utworem tytułowym jest "Na wschód”.

– Na każdym kroku chcemy podkreślać, że jesteśmy z tej części kraju, można powiedzieć, że jesteśmy lokalnymi patriotami – podkreśla Klisz. – Ale w dobrym tego słowa znaczeniu.

Ci, co mają ochotę posłuchać Comeyah, mogą wybrać się dziś do klubu Graffiti, w którym zespół wystąpi w ramach ogólnopolskiej trasy Unity Tour, gdzie pojawią się takie gwiazdy jak Abradab czy Marika.


Rotten Bark debiutuje w sklepach

Pod tym samym szyldem debiutancki materiał wydał znany już fanom gitarowego grania zespół Rotten Bark, wywodzący się z Włodawy. Wiosną muzycy zrobili bardzo dobre wrażenie na jurorach show telewizji Polsat – "Must Be The Music”. Ich twórczość tak spodobała się widzom stacji, że trafili do finału programu. Wygrać nie wygrali, a jednak zostali zaproszeni do występu podczas festiwalu Top Trendy.

Występ w Polsacie pomógł im w karierze. Szybko posypały się kolejne propozycje koncertów, zespół własnym nakładem wydał debiutancką płytę, którą miał już gotową przed wizytą w show "Must Be The Music”.

W miniony wtorek album "Stuck in here” pojawił się na półkach sklepów muzycznych w całej Polsce. Jak do tego doszło?

– Wytwórnia My Music sama się do nas odezwała – opowiada Adrian Owsianik, lider zespołu. – Zgodziliśmy się, chociaż wcześniej wytwórnia była znana z promocji gatunków muzycznych, jakie nie są nam pokrewne. Mamy jednak wolną rękę i uważamy, że mamy bardzo dobry układ z wydawcą.

Rotten Bark ma także szanse na wydanie płyty w Kanadzie, ich polska wytwórnia prowadzi na ten temat rozmowy z wydawcą zza oceanu.


Tallib i Jego Lady

– Album jest już gotowy do wydania, mamy nakręcone dwa teledyski i zebrany materiał do trzeciego. Ostatnio pracowaliśmy nad ujęciami do singla "Moja Lady”, który pojawi się jako pierwsza odsłona w mediach pod koniec października – opowiada Tallib.

Chociaż pseudonim ma dość egzotyczny, to ten wokalista sceny reggae/dancehall pochodzi z dzielnicy Dziesiąta w Lublinie.

Na scenie muzyki jamajskiej w polskim wydaniu udziela się od kilku lat. Po debiucie wydanym w internecie, kilkudziesięciu koncertach u boku największych gwiazd tego nurtu, przyszedł czas na jego debiut.

– Tytuł płyty to " Prosto z serca”. Płyta wzięła swą nazwę od utworu, który pewnie pojawi się jako drugi singiel i doskonale oddaje klimat mojej płyty i emocji, które są tam zawarte – mówi Tallib.

Prace przy debiutanckim albumie trwały 3 lata. Nad realizacją czuwał BobOne, realizator i popularny nawijacz sceny raggamuffin/dancehall.

– Niestety, rzadkie spotkania i oddalone od Lublina Katowice uniemożliwiały mi sprawne i regularne nagrywanie wokali. Pomimo dużego przekroju czasowego, płyta jest gatunkowo różna, ale lirycznie spójna. Najbardziej zadowoleni będą fani bujających brzmień – dodaje Tallib.

– Nie zabraknie też hip-hopu czy dancehallu. Teksty są refleksyjne, momentami trochę smutne, budują pozytywne myślenie, ale także świadomość otaczającej nas rzeczywistości, wiarę w swoje możliwości i miłość, która jest motywem przewodnim albumu – zaznacza wokalista.

Płyta powinna się ukazać na przełomie roku w wytwórni My Music.


Canion z Kraśnika w litewskim radiu

Muzycy z zespołu Canion z Kraśnika mogliby służyć dobrą radą młodszym kolegom z Eris Is My Homegirl. Mają za sobą kilkanaście lat gry w różnych formacjach. Latem własnym sumptem wydali debiutancką płytę.

– Udało nam się zdobyć patronat Programu I Polskiego Radia, dzięki temu nasze utwory można usłyszeć w radiach całego kraju – mówi Dariusz Koneczny z zespołu. – Jak to zrobiliśmy?
Po prostu: przekazaliśmy nasz materiał szefowi muzycznemu radia, a ten na tyle mu się spodobał, że zgodził się nam pomóc.

Zespół zainwestował w dwa teledyski, które można obejrzeć w internecie. Tam też można kupić ich płytę (www.canion.eu).

Materiał to 12 utworów zaśpiewanych w całości po polsku. – Trudno określić, jaki jest klimat płyty, to na pewno materiał, który ma się dobrze sprawdzać na koncertach – zaznacza Koneczny.

Co ciekawe, zespół jest znany na… Litwie, gdzie pojawił się na liście przebojów jednej z lokalnych stacji radiowych.


Krzykacze z Eris Is My Homegirl

W ślady Rotten Bark idzie lubelski zespół Eris Is My Homegirl, który w ostatnią niedzielę – i to z pierwszego miejsca – trafił do finału drugiej edycji programu "Must Be The Music”.

Różnica jest jedna: Eris Is My Homegirl to zespół bardziej bezkompromisowy, grający najostrzejszą muzykę. – Gramy mix różnych stylów, sami określamy to mianem mixstylecore – opowiada Jacek Moroziewicz, gitarzysta.

Inspiracje muzyków kręcą się wokół muzyki ciężkiej, lecz nie stronią od lżejszych klimatów i to bardzo dobrze widać podczas ich występów.

W niedzielę zrobili wielkie wrażenie na jurorach programu. – Czekałam na was całe życie – przyznała Kora Jackowska. – Wokalista charczy jak trzeba – z humorem zaznaczyła Elżbieta Zapendowska. Każdy z jurorów dał im głos na "tak”.

Podobnie było podczas pierwszego występu na eliminacjach do show telewizji Polsat. – Zobaczyliśmy ten program, kiedy jeszcze nie mieliśmy pełnego składu, gdy wreszcie zakończyliśmy poszukiwania i do naszej ekipy dołączył Piotrek i Szagi, podjęliśmy decyzję, że warto spróbować, i tak się stało – wspomina Jacek Moroziewicz.

Z pierwszym castingiem, gdzie w jury nie było jeszcze właściwych jurorów, poradzili sobie bez problemu. Stres pojawił się, kiedy mieli zaprezentować się przed kamerami, a przede wszystkim takim tuzom polskiej sceny jak Kora, czy Adam Sztaba.

– Zapomnieliśmy o nerwach, kiedy zaczęliśmy grać. Okazało się, że nasza muzyka tak spodobała się publiczności, że musieliśmy zagrać jeszcze jeden numer – opowiada Moroziewicz.

Zespół zaczyna też koncertować. Chociaż muzycy są dość młodzi – wokalista ma jedynie 17 lat, zaś najstarszy członek grupy 26 – to jak twierdzą, są już gotowi na nagranie debiutanckiej płyty. 6 listopada zespół zaprezentuje się w finale programu. – Nasi znajomi ciągle wysyłają na nas
SMS-y, pokazując nam przy tym rachunki – śmieje się Moroziewicz.

Przed nimi szansa na wygranie 100 tysięcy zł. Na co przeznaczyliby pieniądze? – Na dobry sprzęt, gdyby podzielić tę sumę, to każdy z nas będzie miał odpowiednią kwotę na kupno dobrej gitary czy bębnów.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
mis
maryjane
Elizka
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

mis
mis (15 listopada 2011 o 17:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dorzuciłbym jeszcze spooky one, oraz Tubas składowski
Rozwiń
maryjane
maryjane (13 listopada 2011 o 21:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zapewniam Cię, że mają pojęcie o języku angielskim, może gdybyś bardziej zagłębił się w genezę nazwy chociażby zespołu Comeyah to zrozumiałbyś dlaczego akurat brzmi to tak po angielsku i nie zadawał tak idiotycznych pytań z resztą tłumaczenie brzmiałoby lekko mówiąc dziwnie...
Rozwiń
Elizka
Elizka (23 października 2011 o 16:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I bardzo dobrze, trzymam kciuki za młodych! Bajm i Budka Suflera już wystarczająco długo reprezentowały nasz region, czas najwyższy by kolejni zaczęli być słynni! Starajcie się muzycy!
Rozwiń
wiechosta
wiechosta (23 października 2011 o 13:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W skali od 1-6.

Comeyah - 4
Rotten Bark 3 (+1 za teledysk)
Tallib - 3
Canion - 4
Eris... - 5....
Rozwiń
polak
polak (23 października 2011 o 12:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czemu tak jest ze te wszystkie zespoly i zespoliki nie nazywaja sie jakos tak po polsku, po ludzku po naszemu?
czy to tak trudno wymyslic polska nazwe,skrót, jakis polski akcent.tylko wszystko niby to po angielsku. Czy oni przynajmniej maja pojecie o jezyku angielskim??
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!