niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Magazyn

Zgrana zielona drużyna

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 sierpnia 2002, 14:04

Maria Kędzierska, emerytowana nauczycielka z Wysokiego, już wie, kto wygra jesienne wybory samorządowe w jej gminie. - Ten, kto zrobi kanalizację - mówi

W polityce jak w gospodarce. Są lata wzlotów i upadków. Jaki teraz mamy rok dla ludowców? Na pewno nie upadku. Tak uważa Jan Łopata, wicewojewoda lubelski. Czy rzeczywiście tak będzie? Jan Bury, szef krajowego sztabu wyborczego PSL, jest pesymistą: - 40 proc. naszych wójtów i burmistrzów nie ma szans jesienią na reelekcję.
Dla ludowców w naszym regionie byłaby to klęska.

Zielona wyspa

Cztery lata temu podczas wyborów samorządowych lubelski PSL świętował triumfy. Po ogłoszeniu wyników, gdy okazało się, że ludowcy uzyskali najlepszy wynik w skali całej partii, Lubelszczyzna okrzyknięta została "zieloną wyspą”.
Ludowcy odnieśli miażdżące zwycięstwo w powiatach, które przed reformą administracyjną zażarcie zwalczali. Zgarnęli niemal wszystko: 16 starostów na 20 możliwych, sześciu wicestarostów i tylu samo przewodniczących rad powiatów, pięciu ich zastępców. Na tym nie koniec. Ludowi wójtowie i burmistrzowie wzięli we władanie 114 gmin na 213 istniejących na Lubelszczyźnie.
Dobry wynik lokalny PSL uzyskał także w wyborach do Sejmiku Samorządowego Województwa Lubelskiego, gdzie wprowadził 12 radnych, czyli co czwartego. W tych wyborach zwyciężył AWS, ale ponieważ zdobył za mało mandatów, nie mógł samodzielnie rządzić. Musiał znaleźć sojusznika. Koalicja z SLD nie była do przełknięcia dla prawicy. AWS mogła ugiąć kolana jedynie przed PSL. Jednak negocjacje w tej sprawie zakończyły się fiaskiem.
- Chcieli za dużo stołków. Nie mogliśmy się zgodzić na taką pazerność. Woleliśmy przejść do opozycji - tak radni prawicowi wspominają przebieg tamtych rozmów.
Na większość warunków PSL przystał za to SLD. I tak ludowcy dostali m.in. stołek marszałka i dwóch członków Zarządu Województwa.
Zielona drużyna sromotnej klęski doznała jedynie w miastach. Na przykład do Rady Miejskiej Lublina nie wprowadziła żadnego radnego. - To nie było dla nas żadnym zaskoczeniem. Mieszkańcy miast nie głosują na PSL. To nie jest nasz elektorat. Zawsze tak było i już będzie - działacze partii nie mają złudzeń.

Jesteśmy po prostu dobrzy

Co zadecydowało o tak dobrym wyniku ludowców w powiatach i wiejskich gminach w poprzednich wyborach samorządowych?
- Inwestycje na wsi w latach 1994-98, czyli za naszych rządów, były największe w latach dziewięćdziesiątych. A to, co się dzieje na górze, zawsze przekłada się na teren - tłumaczy Jan Łopata, szef powiatowego PSL, a jednocześnie wicewojewoda lubelski. Łopata w ostatnich wyborach samorządowych był szefem sztabu wyborczego. - Poza tym nasi ludzie w terenie są naprawdę dobrzy. Znają się na tym, co robią, mają kompetencje, cieszą się autorytetem wśród lokalnej społeczności. Są także utożsamiani z sukcesem.
A co z Samoobroną, która we wszystkich rankingach bije PSL na głowę? - Spokojnie. Samoobronie może przybywa nowych członków, ale ci ludzie nigdy nie należeli do naszej organizacji. Poza tym w tych wyborach decydować będzie nazwisko, a nie legitymacja partyjna. Dlatego powinniśmy się obronić - uważa Łopata.

Gmina słynna na całe PSL

W wyborach samorządowych 1998 roku najlepszy wynik na Lubelszczyźnie PSL uzyskało w powiecie lubelskim. Tam kandydaci ludowców dostali niemal połowę głosów oddanych na wszystkich ubiegających się o fotele radnych. Spośród gmin tego powiatu PSL triumfował m.in. w Wysokiem, Krzczonowie, Zakrzewie.
- Trzy lata temu na tej krzyżówce była blokada - Henryk Romanek, wójt Wysokiego, odwraca się do okna i pokazuje na pobliską drogę. - Tyle było ludzi, że nikt nie mógł przejechać. Parę tygodni temu blokadę w tym samym miejscu próbowała zorganizować Samoobrona. I co? Totalne fiasko.
Dlaczego tym razem się nie udało? Wójt Romanek nie ma wątpliwości. - Trzy lata temu akcję protestacyjną organizowaliśmy wspólnie z Samoobroną. W tym roku nas zabrakło. To musiało się tak skończyć - mówi.
Wysokie to typowa gmina rolnicza. Oddalona od Lublina o około 40 km, w kierunku na Biłgoraj. Bogata w żyzne ziemie pszenno-buraczane, które stanowią podstawowe źródło utrzymanie dla ponad pięciu tysięcy mieszkańców.
Niby typowa gmina, ale chyba nie tylko w PSL nie ma osoby, która nie słyszałaby o jej istnieniu. Stąd, a konkretnie ze znajdującej się na jej terenie Guzówki, pochodzi Zdzisław Podkański, lider lubelskich ludowców. Tam się wychował, liceum skończył w Wysokiem.
Prezes Podkański nadal nie zapomina o ojcowiźnie. - W niemal każdy weekend wpada. Ma tu pasiekę, której dogląda - relacjonuje Zbigniew Hamerla, zastępca wójta Wysokiego, sąsiad Podkańskiego.
Mieszkańcy wykorzystują odwiedziny najbardziej znanego lubelskiego ludowca. - Przychodzą i proszą o załatwienie różnych spraw. Czasami jest to aż nieprzyzwoite. Ludzie nie mogą zrozumieć, że prezes też musi odpocząć i potrzebuje spokoju - mówi Hamerla.

Zdzisław ciężko pracował

Wysokie to obecnie jedno z ludowych zagłębi w regionie. Od czterech lat w gminie rządzi PSL. Z tego ugrupowania wywodzi się wójt i jego zastępca. W 18-osobowej Radzie Gminy 13 osób ma zielone legitymacje (pozostałe mandaty: AWS - 4, SLD - 1). Miejscowe koło partii liczy 200 członków. Na terenie gminy istnieje 800 gospodarstw. To oznacza, że w co czwartym mieszka działacz PSL.
- To wynik ciężkiej pracy Zdzisława - nie mają wątpliwości w siedzibie lubelskich ludowców.
Ale nie zawsze tak było. W 1991 roku wójtem Wysokiego została Anna Wojtas, bezpartyjna, która rządy w gminie sprawowała przez siedem lat. - Gmina stanęła na nogi. Postanowiłam kandydować do rady lubelskiego powiatu, by tam walczyć o Wysokie - tłumaczyła podczas kampanii wyborczej 1998 roku.
Wystartowała z listy AWS. Po bezpardonowej kampanii, jaką przeprowadziło miejscowe PSL, Wojtas co prawda weszła do Rady Powiatu, ale pod względem głosów przegrała z przywódcą lokalnego PSL.

Nie ma wójta bez kanalizacji

- Na kogo głosowałem cztery lata temu? - skromnie ubrany mężczyzna stojący pod jedynym kioskiem w Wysokiem nie zwleka z odpowiedzią. - Jak wszyscy. Na PSL.
- A jesienią? Na kogo odda pan głos? - Na Samoobronę. To jedyna partia, której jeszcze coś się chce - mówi, nie zostawiając cienia wątpliwości, że tak zrobi.
Wielu mieszkańców gminy też już podjęło decyzję, że w tych wyborach nie poprze ludowców. - Dlaczego? Bo w poprzedniej kampanii dużo obiecali i nic z tego nie zrealizowali - tłumaczą.
Maria Kędzierska, emerytowana nauczycielka, nie wie jeszcze, na kogo będzie głosować. - W tych wyborach wygra ten, kto zrobi kanalizację w Wysokiem. To jest obecnie nasza największa bolączka.
Kanalizacja została ujęta w planach. - To projekt do przeprowadzenia w przyszłej kadencji - przyznaje wójt Romanek. - Wcześniej nie dało się tego zrobić. Były inne inwestycje, m.in. dokończenie budowy szkoły w Maciejowie, modernizacja czterech kilometrów dróg - podaje przykłady.
Romanek zamierza ubiegać się ponownie o fotel wójta Wysokiego. - Mam nadzieję, że wygram. Ale o tym zadecyduje wiele czynników, np. co będzie się działo na szczeblu centralnym. Chodzi głównie o to, czy rząd podejmie jakieś decyzje niekorzystne dla rolników.
Romanek nie boi się rywala z Samoobrony. - Ta partia nie istnieje w naszej gminie - mówi. - Zresztą legitymacja nie ma znaczenia. Ludzie wybierają do samorządu tych, których znają i mają do nich zaufanie. "Obcy” nie ma u nich żadnych szans. Dlatego poważnym rywalem obecnego wójta mogłaby być była pani wójt.
- To mój pomysł, ale coraz więcej osób mnie popiera - chwali się pan Bogdan, brat pani Kędzierskiej, który mieszka w Krakowie, a lipiec spędza u siostry. - Pani wójt dużo dobrego zrobiła dla Wysokiego. To za jej kadencji gmina została stelefonizowana. Podobnie sprawa wygląda z wodociągami.
A co na to sama Anna Wojtas? - Cieszę się, że ludzie tak ciepło mnie wspominają. Ale jeszcze nie podjęłam decyzji w sprawie kandydowania.
Jak ocenia rządy obecnego wójta? - Pełzanie kadencji - podsumowuje. - Jak odchodziłam z urzędu, zostawiłam jedną kolonię bez telefonów i jedną miejscowość bez wodociągów. Do dziś nic się w nich nie zmieniło. Jeśli coś chce się zrobić, to nie potrzeba wielkich pieniędzy. Ale najpierw musi się chcieć.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!