poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Złoty środek - rozmowa z Wojciechem Sadleyem

Dodano: 12 marca 2010, 14:28

Podczas zmartwychwstania musiało nastąpić tak silne naświetlanie, jak podczas wybuchu bomby atomowej. Stąd odbicie ciała. Podobne odbicie zachowało się w Hiroszimie. Z katastrofy został budynek, a na budynku jest odbity ślad człowieka.

• Urodził się pan w Lublinie. Uczęszczał do Wolnej Szkoły Malarstwa i Rysunku, tu studiował w Konserwatorium Muzycznym w klasie fortepianu. Jaki Lublin został panu w pamięci?

– Ten z okupacji. Moja klasa została rozstrzelana z samolotu. Ale to stare dzieje...

• Wygląda pan dwadzieścia lat młodziej niż pan ma. Wciąż pan pracuje z młodzieńczą radością. Jak to się robi?

– Trzeba sobie znaleźć ustronne, spokojne miejsce i pracować.

• Panie profesorze, kto wymyślił sekret wyrobu jedwabiu?

– Japończycy. Marco Polo przywiózł w lasce kokony jedwabników do Europy. Chcę powiedzieć, że tych jedwabi jest bardzo dużo. Nawet na mojej wystawie jest jedwab z dzikich jedwabników, z hodowanych, z afrykańskich. Tafta jest z innego jedwabiu, bureta z innego, jest jedwab z jedwabników hodowanych nie na morwie, ale na dębie.

• Skąd u pana zainteresowanie jedwabiem?

– Po pierwszych studiach z architektury pracowałem w Milanówku. Kierowałem wielką malarnią w Centralnym Zjednoczeniu Jedwabiu Naturalnego "Milanówek”. Nawet na rajd Monte Carlo zrobiłem polskim kierowcom chusty malowane na jedwabiu. Niedawno dostałem list od mojej studentki z Francji, która taką chustę kupiła na aukcji.

• Teraz maluje pan całuny. Czy całun, w którym zawinięto ciało Jezusa jest punktem wyjścia?

– Tak. Ale nie pretenduję do kopiowania i naśladowania.

• Wiemy, z jakiego materiału wykonano całun Chrystusa?

– Płótno. Trzy Maryje poszły zabalsamować ciało Jezusa i zawinęły w całun.

• Na płótnie odbiło się ciało Jezusa?

– Podczas zmartwychwstania musiało nastąpić tak silne naświetlanie, jak podczas wybuchu bomby atomowej. Stąd odbicie ciała. Podobne odbicie zachowało się w Hiroszimie. Z katastrofy został budynek, a na budynku jest odbity ślad człowieka.

• Spór o całun turyński wciąż trwa, a pan jest pewny?

– Ciągle tak będzie, bo wciąż są ludzie, którzy twierdzą, że Boga nie ma, bo go nie widzieli. Jak by zobaczyli, toby uwierzyli. A cała rzecz polega na tym, że ten będzie pobłogosławiony, który nie widział, a uwierzył.

• Co pan odbija w swoich całunach? To, co przeminęło?

– Moje myśli, światło, znaki. Jak patrzymy na niebieskie niebo, to tam więcej widzimy niż tylko niebo. Cudowne wakacje, piękne chwile, które zdarzyły się w czasach młodości, radość z dnia.

• Całuny są znakiem przemijania?

– Wszystko jest znakiem przemijania. Ale to nie jest tak, że teraz maluję przemijanie. To czasem wychodzi przemijanie.

• Jak pan teraz patrzy na swoje życie wstecz, to co w nim jest najważniejsze?

– Wszystko jest ważne. Ale trzy rzeczy są najważniejsze, wartości rodzinne, etyczne i sztuka. Wszystkie trzy spinają się w jedną całość. Ale można je rozpiąć. I błędem jest je rozpinać. Jeśli ten triumwirat jest, to wtedy jest świetnie. Trzeba się starać, żeby rodzina trwała, wtedy każdy może siebie realizować. I jednocześnie żyć tak, żeby nikogo nie skrzywdzić. To wystarczy. Już więcej nie potrzeba.

• Czuje pan, że czas płynie coraz szybciej?

– Wiem jedno: pracuję coraz wolniej. Ze względów zdrowotnych. Ale nie czuję, żeby mi czas mijał coraz szybciej. Jeśli wiem, co mam w życiu zrobić jeszcze i staram się to wypełnić, to czym mam się przejmować? Muszę przyzwyczaić się do swoich ograniczeń. Bo jestem chory, to, tamto, dziesiąte. Wiek spowalnia. Przez to mniej możemy zrobić. Więc muszę sobie tak zbudować dzień, żeby zrobić, co zaplanowałem. I być z tego zadowolonym. Trzeba przyhamowywać.

• Czy z upływem lat podchodzi pan do życia spokojniej. Mniej się denerwuje. Przejmuje?

– Nie interesuję się ludźmi, bo wyznaję zasadę, że trzeba się nimi interesować, kiedy trzeba pomóc. I nie ma się co denerwować. Mało tego, ja się cieszę, że niektórych rzeczy w życiu nie zrobiłem.

• Dlaczego?

– Bo mogłem się skompromitować. Widocznie byłem dobrze kierowany. To chciałem, tamto chciałem, ale nie za bardzo chciałem. Ja nigdy za bardzo nie chcę.

• To jest recepta na życie?

– Nie wiem czy recepta. Ja tak postępuję. Dla innych to jest nie do przyjęcia. W życiu muszą sobie wywalczyć. Ja nigdy nie walczyłem. Ja tylko robiłem swoje.

• Czy pan okres Wielkiego Postu traktuje szczególniej?

– Post przychodzi, trzeba wstrzymywać się od pewnych rzeczy.

• Pan pości?

– Tak. To jest bardzo dobre i zdrowe. Mało jem. Tak jak moi bliscy. Post to post. Zresztą, ja cały czas mam post. Trzeba być skupionym i wybierać same dobre rzeczy – nie tylko do jedzenia – a rezygnować z niepotrzebnych.

Czytaj więcej o:
STYX
nicola
simba
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

STYX
STYX (15 marca 2010 o 09:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mój Boże, XXI wiek, komputeryzacja, technologia cyfrowa, loty w kosmos, badanie Marsa, naleśniki z serem, pierogi z soczewicą a ten o zabobonach...Chyba czas na 2012 rok, niech się spełni.
Rozwiń
nicola
nicola (14 marca 2010 o 16:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panie Profesorze chylę czoło Pana życie jest spelnione.
Rozwiń
simba
simba (14 marca 2010 o 13:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dobry kawał z tym naświetlaniem. Czy jezus był rentgenem? doprawdy, toż to transformer. O takich dziedzinach jak fizyka, archeologia i historia pan artysta najwyraźniej nie słyszał.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!