czwartek, 23 listopada 2017 r.

Magazyn

Żona prezydenta Lublina: Zawsze go było mało w domu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 grudnia 2010, 16:39
Autor: Dominik Smaga

- Jeśli dociekać, jaką rolę pełni jako ojciec i mąż w domu, to zapewniam, że zawsze tę chwilę dla rodziny znajdzie. Zawsze robi zakupy w sobotę rano, żeby czuć się odpowiedzialny za rodzinę - mówi o swoim mężu Ewa Żuk, żona prezydenta Lublina.

• Miała pani karpia w wannie?
– Tak, ale u mojej mamy. Dlatego że za karpia odpowiada tata, który go oporządza. Jeśli chodzi o przygotowanie świąt, mamy bardzo dokładny podział ról. Każdy ma do przygotowania jakąś potrawę…

• Każdy po jednej?
– Każdy jest specjalistą od czegoś innego. Ja na przykład robię wszystkie pięć potraw ze śledzi, pozostali członkowie rodziny tego nie przygotowują.

• A gdyby to mąż musiał rozprawić się z karpiem, znalazłby czas?
– Czas by znalazł, ale byłoby to zajęcie przymusowe, bo nie lubimy generalnie przemocy, ani zabijania. Ale na pewno by sobie poradził.

• Po wygranych wyborach pewnie coraz rzadziej bywa w domu?
– Nie. Nic się nie zmieniło. Mąż to człowiek, który z pasją wykonuje swoją pracę jako samorządowiec, zawsze było go mało w domu. Jeśli dociekać, jaką rolę pełni jako ojciec i mąż w domu, to zapewniam, że zawsze tę chwilę dla rodziny znajdzie. Zawsze robi zakupy w sobotę rano, żeby czuć się odpowiedzialny za rodzinę.

• Ale obowiązków mu przybyło?
– Pyta pan, czy ja to jakoś odczułam? Absolutnie nie.

• Skąd pomysł, by być aktywną pierwszą damą Lublina i nie stać w cieniu męża?
– Sama wyszłam z inicjatywą, że jeśli już jestem prezydentową, to widzę się w aktywnej roli wspomagania tych, którzy są najsłabsi. Myślę, że jestem w stanie zarażać swoją energią innych. Program działań przedstawię po 1 stycznia.

• Kogo konkretnie chce pani wspierać?
– Na pewno osoby niepełnosprawne, uwielbiam też dzieci. Jest wiele obszarów, gdzie mogłabym pomóc. Muszę dokonać właściwej analizy, komu pomoc potrzebna jest najpilniej, bo jeśli już będę pomagać, to chciałabym być bardzo użyteczna.

• W jaki sposób?
– Czy to pomocą finansową, czy szukaniem sponsorów, czy też pomocą w załatwieniu pewnych spraw w sytuacji, gdy ktoś kogoś nie pokierował właściwie. Chciałabym zaktywizować tę część społeczeństwa Lublina. Myślę, że nie ma rzeczy niemożliwych.

• I jako prezydentowej będzie pani łatwiej?
– Jeżeli funkcja, którą będę w tej chwili piastowała, rzeczywiście pomoże, to proszę bardzo. Ja należę do takich ludzi, że jeżeli podejmuję wykonanie zadań, to staram się to robić bardzo profesjonalnie i założone cele do końca realizować. W pracy zawodowej to, co cenię sobie najwyżej, to profesjonalizm.

• Nie przerażają pani te wszystkie otwarcia?
– Nie.

• To bywanie?
– Nie. Jeżeli ma to służyć zadowalaniu społeczeństwa, to czemu nie. Ja jestem bardzo pragmatyczna i uważam, że można wiele rzeczy osiągnąć poprzez bywanie lub organizowanie. Jeśli będę sobą, to będę w stanie sprostać tej funkcji, którą przyszło mi piastować. Moi uczniowie też mnie postrzegają w ten sposób, uczę ich tego, że jeśli jest jakieś zadanie do wykonania, to należy zrobić to jak najlepiej. To wszystko się robi dla drugiego człowieka. Każdy człowiek jest bezwzględnie potrzebny w hierarchii zarządzania – od tego na najwyższym szczeblu po tego na najniższym.

• Będzie pani występować w lubelskiej telewizji, ucząc, jak jeść bezę łyżeczką?
– Nie, nie, nie, na pewno nie.

• Ciężko zniosła pani kampanię wyborczą męża?
– Nie, ja w niej fizycznie nie uczestniczyłam, w domu wspierałam męża.

• A to, że w ostatnim dniu kampanii przyszła pani na wspólną z mężem konferencję prasową, to był pomysł pani, męża, czy sztabowców?
– Po prostu uznałam, że trzeba ludziom podziękować. A nie smakowało moje ciasto, które przyniosłam na to spotkanie?

• Smakowało. Czytelnikom przydałby się przepis.
– Zatem podaję. Bananowiec. Potrzeba sześć średniej wielkości bananów, pół kostki masła, dwie galaretki o jednakowym smaku, najlepiej wiśniowe i łyżka żelatyny.

• Co dalej?
– Półtorej szklanki wody zagotować, rozpuścić żelatynę i dwie galaretki. Z tego odlać 3/4 ciepłego roztworu i do tego dodać masło. Zmiksować. Do drugiego naczynia wkroić w talarki banany, zmiksować je i połączyć obie masy. Później na dnie foremki ułożyć herbatniki albo biszkopty, wyłożyć masę i na wierzchu położyć cytrusy. Do roztworu galaretki, który nam wcześniej został, dodać 2/3 szklanki gorącej wody, wymieszać i wylać na cytrusy. Później wstawić do lodówki. A teraz niech pan dopisze smacznego i trzy wykrzykniki.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
woda sodowa
monika
Mariusz
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

woda sodowa
woda sodowa (24 stycznia 2011 o 03:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
POPULISTYCZNE CIASTECZKA.Prawie robi wielką różnicę.

Szanowna pani Ewa chce uprawiać dobroczynność.
Dobra pani....
Tyle to nowe populistyczne lansowanie siebie nie ma najlepszych wzorców bo wzorcem nie może być pop-Jola Kwaśniewska .Następne mądrzejsze prezydentowe już od populizmu i organizowania pieniędzy od biznesu odeszły.
Postanowiły , i słusznie , być eleganckimi kobietami i godnie , bez lansu wspierać swoich mężów.
Za wzór stawiam Marię Kaczyńską.
Zresztą Pałac Prezydencki i Belweder to nie dom w Świdniku.
Żona prezydenta Lublina to nie Pierwsza Dama POLski.
A to co robiła księżna Diana niekoniecznie pasuje żonom burmistrzy ,wójtów i sołtysów.Można się ośmieszyć.Prawdziwa dama nie musi ogłaszać w prasie o swoich przyszłych zasługach.
Prawie robi wielką różnicę.
Rozwiń
monika
monika (25 grudnia 2010 o 19:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pani Ewa była moją wychowawczynią w liceum. To świetna babeczka, pełna pozytywnej energii, a zarazem kobieta z klasą. Profesjonalna z dużym poczuciem humoru i co najważniejsze - ludzka i przystępna. Na pewno jest szczera w tym co mówi. Dobrze, że ludzie zaufali tej parze;)Pozdrawiam Panią Ewę
Rozwiń
Mariusz
Mariusz (25 grudnia 2010 o 17:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Było go mało", to znaczy ile dokładnie? Pięć kilogramów? Dziesięć? I który konkretnie kawałek? Noga? Karkówka? Szyneczka?
Rozwiń
bb
bb (25 grudnia 2010 o 15:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zaraz pewnie zaczną wypisywać wszelkiej maści krytycy i przeciwnicy polityczni jak im to źle za Prezydenta Żuka, dobry wywiad
Rozwiń
abc
abc (25 grudnia 2010 o 14:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Niezły MILF
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!