sobota, 24 czerwca 2017 r.

Magazyn

Zupełnie inny świat

Dodano: 13 czerwca 2002, 22:27

Ludmiła Rybałko urodziła się w północnej części Kazachstanu, 5 tys. km od Lublina, w Astrachance. Studiuje na piątym roku politologii UMCS. Jej marzeniem jest zostać w Polsce, uczciwie pracować i założyć rodzinę.

Ludmiła ma 29 lat. Mieszka w Domu Studenta Zaocznego w Lublinie. Biegle zna rosyjski i ukraiński. Robi tłumaczenia. Uczy się angielskiego. Z wykształcenia jest plastykiem. Pięknie maluje. Ma bardzo dobry kontakt z dziećmi. Ojciec - Ukrainiec pracuje jako nauczyciel zawodu, matka - Polka, jest na emeryturze. Rodzice Ludmiły zostali w 1936 r. deportowani z Kamieńca Podolskiego do Kazachstanu.

Szczęśliwe dzieciństwo w socjalizmie

- Dzieciństwo miałam bardzo udane. W socjalistycznym kraju wszystkie dzieci miały zapewnione wyjazdy na wakacje. Często jeździliśmy nad Morze Czarne i do Ałma Aty. Teraz, mimo że mamy niepodległość, jest źle.
W 1991 r. Kazachstan odzyskał niepodległość.
- Zmiany odczuliśmy wszyscy. Podobnie, jak w Polsce, był tylko ocet na półkach, a za stypendium mogłam kupić chleb i słoik ogórków - mówi Ludmiła. - Wszyscy musieliśmy dorabiać, żeby jakoś żyć. Robiłam rysunki techniczne dla innych studentów, praktycznie podejmowałam każdą pracę.

Trudności z wyjazdem

W 1995 r. Ludmiła dowiedziała się, że istnieje możliwość wyjazdu na studia do Polski. Wysłała dokumenty do Ambasady Polskiej w Kachastanie, pojechała na komisję.
- Niestety, okazało się, że moje papiery nie dotarły. Nie było mnie na liście.
W 1996 r. ponownie złożyła podanie w Ambasadzie Polskiej. Otrzymała zaproszenie na roczny kurs języka polskiego dla nauczycieli. Przyjechała do Lublina.

- Życie w Polsce to zupełnie inny świat.

Bardziej kolorowy, dynamiczny i logiczny. Ludzie żyją po ludzku - zachwyca się Ludmiła. - Polacy często narzekają, ale naprawdę bez powodu. Nie znają prawdziwej biedy. Takiej, jaka jest w Kazachstanie.
Zwiedziła Lubelszczyznę, pojechała na wycieczkę do Krakowa. Po kilku miesiącach, gdy już lepiej poznała język, złożyła dokumenty na studia.
- Wybrałam politologię w UMCS. Z ciekawości - mówi Ludmiła.

Nie jestem pasożytem

Dostała się na studia, ale nie miała z czego żyć. Starała się o stypendium z Ministerstwa Edukacji Narodowej.
- Pojechałam do Warszawy na spotkanie. W ministerstwie jedna pani powiedziała mi, żebym wracała do siebie i nie objadała Polaków. Stypendium nie dostałam - ze łzami wspomina Ludmiła. - A przecież nie jestem pasożytem. Chciałam po prostu się kształcić...
Ciężko było też w urzędach, kiedy musiała coś załatwić. Kiedy zaczynała mówić z akcentem, pojawiał się dystans i niechęć.

Polacy są życzliwi

Na szczęście uczelnia zwolniła ją z opłat za studia. Musiała jednak płacić za akademik i za coś żyć.
- Znajoma kobieta z mojej wsi dała mi adres państwa, u których kiedyś była na Wigilii. Poszłam pod wskazany adres. To dyrektor jednej z dużych firm w Lublinie. Ta firma przez całe studia opłaca mi akademik. Zaprzyjaźniłam się z nimi i często ich odwiedzam. Jestem im bardzo wdzięczna, bo zawsze, kiedy mi smutno, mogę tam przyjść. Później poznałam kolejnych życzliwych ludzi.
Na życie zarabia tłumaczeniami, sprzątaniem, pilnowaniem dzieci.
- Zawsze można coś znaleźć, jeśli się chce, a pracy się nie boję - zapewnia. - Niewiele zarabiałam, czasem 200, a czasem 400 zł miesięcznie. Nawet z taką kwotą można żyć. Przez rok miałam stypendium naukowe. 100 zł miesięcznie. Wtedy żyło mi się łatwiej.

Uciekają z Kazachstanu

Zawsze, kiedy przyjeżdżała na wakacje do domu w Astrachance, dziwiły ją puste mieszkania, całe bloki. Ludzie masowo wyjeżdżali. Gdzie kto mógł. Do Rosji, Polski, Niemiec, na Ukrainę. Jeśli ktoś ze wsi wyjechał i było mu dobrze, to ściągał całą wieś.
- Tam po prostu nie ma życia. Mniejszości narodowe są uciskane. Kolosalne podatki dławią małą przedsiębiorczość. Ci, którzy nie mają skośnych oczu, z trudem dostają pracę.

Moje marzenia nie są wielkie...

Ludmiła pisze pracę magisterską o katolickim duszpasterstwie w Kazachstanie. Jeśli do końca września nie znajdzie stałej pracy, będzie musiała wracać do Kazachstanu.
- Chciałabym spokojnie żyć, pracować i mieszkać w Polsce. Czuję się tu dobrze. Moje marzenia nie są wielkie. W przyszłości mieć dom, rodzinę i dzieci. Zobaczyć świat, o którym czytałam w książkach - kończy Ludmiła.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!