środa, 22 listopada 2017 r.

Magazyn

Zwierzęta bez nas nie przeżyją zimy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 grudnia 2010, 11:48

Rozmowa z prof. Haliną Kowalską-Pyłką, członkiem Komisji Etyki ds. Doświadczeń na Zwierzętach przy Uniwersytecie Medycznym w Lublinie.

Uprzedziła pani, że to nie będzie łatwa i przyjemna rozmowa.

– Nie będzie miła, ani przyjemna. Będzie dramatyczna tak, jak dramatyczne są losy zwierząt i ptaków szczególnie teraz, zimą.

Dlaczego zimą?

– Odpowiedź jest prosta. Dlatego, że zimą zwierzęta nie mają co jeść i jest im bardzo zimno. Tak zimno, że zamarzają. Każdego dnia dostaję sygnały o kotach, które zamarzają na lubelskich osiedlach. Podam przykład: na Czechowie zlikwidowano domki dla kotów, pozamykano okienka do piwnic. Dla kotów oznacza to śmierć. Na ulicy Sielankowej administracja poszła jeszcze dalej: przy śmietniku pojawił się zakaz karmienia zwierząt.

To jak te zwierzęta przeżywają zimę?

– Nie przeżywają. Albo żyją dzięki garstce ludzi, którzy spieszą im z pomocą. Ale te osoby są w mniejszości; wyśmiewane i szykanowane przez innych. Żeby nie narażać się na kpinę i agresję dokarmiają bezdomne zwierzęta w nocy lub nad ranem. Ostatnio jedna pani uderzyła smyczą karmicielkę kotów.

Jeśli miała smycz, to pewnie miała też psa. Skąd więc ta agresja?

– Owszem, miała psa. Ale nie podobało jej się dokarmianie kotów.

Może chodzi o to, że koty brudzą na klatkach i w piwnicach?

– Gdyby okienka do piwnic były uchylone, koty by nie brudziły. Wychodziłyby na zewnątrz. Dlatego działanie ludzi naprawdę często pozbawione jest logiki.

Ile osób w Lublinie dokarmia bezdomne koty?

– Ja współpracuję z grupą około 50 osób. To głównie starsze kobiety, emerytki, nie najlepiej sytuowane. Są też starsi mężczyźni i młode osoby, studenci. Naprawdę szeroki przekrój społeczny. Łączy ich to, że sami mają niewiele i tym "niewiele” dzielą się ze zwierzętami.

Mówi pani o kotach. A co dzieje się zimą z bezdomnymi psami?

– To oddzielny problem. W dużych miastach jest lepiej, a w mniejszych miasteczkach to po prostu tragedia. Tam władze w ogóle nie interesują się bezpańskimi psami, które pałętają się po ulicach. No a na wsiach to już szkoda mówić… Psy trzymane są na krótkich łańcuchach przy nieocieplanych budach. Bez ciepłego posiłku, z zamarzniętą w misce wodą. To powszechny widok w zimie na lubelskich wsiach. Cierpienie tych psów jest niewyobrażalne. To tak, jakby człowieka wystawić na siarczysty mróz bez jedzenia i picia, związać go tak, by nie mógł się ruszać i rozgrzać. I tak potrzymać go dzień lub dwa. Czy wobec takiego widoku przeszlibyśmy obojętnie?

Z tym też by pewnie różnie było.

– Ale widząc głodne, zaniedbane, maltretowane dziecko jednak reagujemy. Przynajmniej czujemy oburzenie, nie jest nam to obojętne. Bo przecież istotą naszego człowieczeństwa jest niesienie pomocy potrzebującym. Dlaczego jednak tę wartość odnosimy tylko wobec ludzi?

Uważa pani, że powinniśmy traktować zwierzęta jak ludzi?

– Tam, gdzie chodzi o zadawanie cierpienia zwierzętom, zdecydowanie musimy reagować tak, jak w przypadku ludzi. Zwierzę, tak samo jak człowiek, odczuwa ból, głód i pragnienie.

Znęcanie się nad zwierzętami jest karalne. Jak, pani zdaniem, jest to egzekwowane?

– Oj, bardzo różnie z tym jest. Niektórzy policjanci lekceważą zgłoszenia, inni spieszą z pomocą. Podobnie jest z urzędnikami. Więc tu wszystko też zależy nie od tego, kto jaki ma zawód, ale jakim kto jest człowiekiem, jaką ma wrażliwość. Wymienię choćby policjanta z I komisariatu w Lublinie, czy Witolda Gwardyńskiego ze SM Motor, na których zawsze mogę liczyć. A tych złych przykładów nie chcę wymieniać.

W 2000 roku założyła pani słynne stowarzyszenie Lubelski Animals, które przez lata pomagało zwierzętom. Przez nieporozumienia w zarządzie, sprawa Animals trafiła do sądu. Czy to oznacza, że pani przestała pomagać zwierzętom?

– Nie przestałam i nigdy nie przestanę niezależnie od tego co by się zdarzyło. Nawet nie mam szansy, żeby od tego uciec, ponieważ codziennie, niemal przez całą dobę, dzwonią do mnie ludzie z interwencjami w sprawie bezdomnych, porzuconych, maltretowanych, okaleczonych zwierząt. Wiele z nich udaje się doprowadzić do szczęśliwego finału, jak choćby naszą wspólną akcję w sprawie "łowcy kocich skórek” z Biłgoraja. Kupuję karmę, szukam sponsorów, wspieram ludzi, którzy zaangażowani są w pomoc czworonogom. Cały czas wierząc, że ma to głęboki sens i w ten sposób uwrażliwimy ludzi na los zwierząt.

Czy to nie jest trochę walka z wiatrakami?

– Ja naprawdę wierzę w ludzi. I takimi wspaniałymi ludźmi jestem otoczona. Oby ich było jak najwięcej.

Za tydzień święta. Czy pani wierzy, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem?

– Do mnie, swoim wzrokiem, mówią każdego dnia. W ich oczach można zobaczyć i szczęście i cierpienie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
~~loca~
mox
obrońca ludzi
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~~loca~
~~loca~ (30 grudnia 2010 o 21:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='jak' timestamp='1292775087' post='408238']
Znowu płacz nad losem kundli w czasie gdy nie ma pieniędzy na biedne rodziny i ich dzieci!!!!! Powinno się całą psiarnię i kociarnie uśpić, schroniska zlikwidować (ps ile zarabia dyrektor takowego???), a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na dzieci oraz zatrudnienie profesjonalnych hycli! Ludźmi się trzeba przejmować i zajmować a nie kundlami!!!!!!
[/quote]
tak??!!!! tylko że biedne rodziny gdyby nie słuchały się ksiedza proboszcza to by nie napłodziły tyle dzieci,chcieliby sie uczyc i znalezliby dobra prace to zyloby im sie duzo lepiej!!! a moze by tak zlikwidowac wszystkie takie rodziny i ich biedne,"umierajace z glodu dzieciaczki"?!! o tak wtedy zyloby sie wszystkim duzo lepiej,panstwo nie musialoby placic na nich ani zlotowki! no i zaoszczędzone pieniadze mozna by bylo zainwestowac w schroniska dla zwierzat,pomoc dla schorowanych psiakow i kotow no i oczywiscie na jakies premie dla CIEZKO PRACUJACYCH a nie na takie obiboki o jakich piszesz!!!
Rozwiń
mox
mox (25 grudnia 2010 o 22:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' timestamp='1293274394' post='411007']
To z tego wynika,że bliżej Ci do zwierząt niż do ludzi... [/quote]


I wcale się nie dziwię.
Rozwiń
obrońca ludzi
obrońca ludzi (25 grudnia 2010 o 12:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Bąbelman' timestamp='1292758115' post='408146']
Pani prof a ilu ludzi nie przeżyje tej zimy? Jakie instytucje państwowe zajmują się ubogimi? Czy ta pomoc jest wystarczająca?
[/quote]
Do obrońców zwierząt:
Popatrzcie w jakich warunkach biedni ludzie (nie z własnego wyboru) spędzają święta.
Zwierzęta mają instynkt itd. i łatwiej im przetrwać.
Ludzie nie mają.Pani profesor ma parcie na szkło
Rozwiń
Gość
Gość (25 grudnia 2010 o 11:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='gość' timestamp='1292778250' post='408263']
Dosyć tego terroru biednych dzieci, bezrobotnych , bezdomnych i innych
nieudaczników życiowych !!!

Mnie chciało się uczyć, studiować, kształcić i rozwijać. Praca teraz szuka mnie a nie ja pracy!
Moje dzieci mają to co powinny, nie są na łasce społeczeństwa i zupkach szkolnych na koszt miasta.

Nie będę dawać pieniędzy komuś, komu nie chciało się wziać do nauki a teraz nie chce się wziać do roboty!

A na zwierzaki dam zawsze. I to niemało.
[/quote]
To z tego wynika,że bliżej Ci do zwierząt niż do ludzi... Ja uważam,że "wszystko w życiu ma swój czas i miejsce". To dobrze,że Ci się udało -ale na pewno wielu innych by tak chciało,ale...,ale nie mogą z różnych przyczyn. Chociaż widzę też,że wielu "potrzebujących" wprost bagatelizuje ludzką pomoc,którą od innych otrzymują. Dowód? -parę dni temu "osoby potrzebujące" otrzymały dary żywnościowe na ul.Puchacza -a po jakimś czasie te dary można było znaleźć w koszach na śmieci przy ul Krańcowej lub porozrzucane w śniegu... Więc: czy warto pomagać???
Rozwiń
Ann
Ann (25 grudnia 2010 o 10:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ok, oby.
Oby w Twojej rodzinie nie zdarzył się nieszczęśliwy wypadek, oby ... Twoje dzieci nie zachorowaly za jakiś czas i nie mogły skończyć swojej edukacji - a wtedy musiałyby liczyć na pomoc innych ludzi.
A może ... czasem ludziom się otwieraja oczy dopiero w chwilach tragedii i zaczynają rozumieć co to jest ludzka solidarność.
Dzisiaj jest ładnie pieknie. Piszesz z taką pewnoscią jakbyś miał wplyw na to co jest niezależne od Twojej woli.

Ja Ci tego nie zyczę - chociaż życie mogłoby Ci skórę przetrzepać i wytłumaczyć. Tobie, nie Twoim dzieciom bo to nie ich wina, że maja takiego głupiego ojca.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!