czwartek, 19 października 2017 r.

Magazyn

Żywność modyfikowana genetycznie - bać się, czy nie?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 lutego 2010, 15:41

Dlaczego jestem przeciw? Bo martwię się o swoje gospodarstwo, o przyszłość innych i o to, co będzie za kilkanaście lat – nie kryje obaw Jarosław Niezabitowski, właściciel Gospodarstwa Ekologicznego "W Dolinie” w Zarzece koło Wąwolnicy


– Zacząłem gospodarować jak miałem 13 lat – wspomina. – Nie miał kto. Ojciec uległ wypadkowi i musiałem go wyręczyć. Nie do pomyślenia było, żeby to zostawić. My jesteśmy rolnikami od pokoleń. A przecież zdołał skończyć szkołę rolniczą i teraz, po 17 latach od tamtego wydarzenia, chce jeszcze pójść na studia.

– Postawiłem na ekologię, bo w tym widzę przyszłość – dodaje Niezabitowski. – To wcale nie jest trudne. Przede wszystkim trzeba mieć wiedzę na ten temat. Oczywiście, kosztuje mnie to więcej pracy, nie stosuję środków chemicznych, chwasty zwalczam mechanicznie, ale mam świadomość, że to, co produkuję, jest zdrowe i zgodne z naturą. Uprawiam grykę, fasolę, warzywa. Ja nie chcę truć ludzi. Manipulowanie genami to niebezpieczna technologia. Ba, nawet nie jest dobrze rozpoznana i dlatego uważam, że powinniśmy powiedzieć jej "nie”.

Rządzi ekonomia

W laboratoriach genetyków dąży się do doskonalenia żywności i do osiągnięcia jak najwyższych plonów, bo część świata głoduje. – To wszystko jest demagogia – zauważa Iwona Maśczak, studentka UMCS sympatyzująca z ekologami. – Gdyby bogata część ludzkości nie wyrzucała jedzenia na śmietnik i nie marnowała żywności, starczyłoby jej dla wszystkich.

Rynkiem rządzi jednak ekonomia. Wiadomo, że lepiej sprzedają się piękne pomidory, niż krzywe i pomarszczone. A w większości odmian są one wrażliwe na mróz, czyli są sezonowe. Odporne na zimno są natomiast flądry i genetycy potrafili to wykorzystać. Zidentyfikowali rybi gen odporny na zimno i przenieśli go do DNA pomidorów wydłużając okres ich uprawy.

I co dalej? Dalej rodzą się pytania.

Bliskie pola

– Mam wątpliwości – nie ukrywa Niezabitowski. – Przecież w dłuższej perspektywie nie wiadomo, czy spożywanie takich produktów nie spowoduje skutków ubocznych. Mam wątpliwości, jeśli idzie o ochronę środowiska naturalnego. Mówi się, że używanie środków chemicznych jest szkodliwe. Tak, ale mają one okres karencji i po oprysku chemicznym stężenie z upływem czasu maleje. Natomiast zmodyfikowane geny pozostają. Więcej: rośliny zmodyfikowane zapylają te uprawiane obok, a więc również z upraw ekologicznych.

Tego się Niezabitowski najbardziej obawia. Po prostu boi się, że z wielkim trudem budowana przez niego marka gospodarstwa, któremu poświęcił dzieciństwo i młodość, może ponieść klęskę ułamek genów.

– Ja swoją produkcję wysyłam na eksport – wyjaśnia. – Dużo wysiłku kosztowało mnie sprostanie wszystkim wymogom dotyczącym produkcji ekologicznej. Mam certyfikat, zdobyłem II miejsce w kategorii gospodarstw ekologicznych. Moje produkty są dokładnie badane przed wysyłką. Gdyby w nich wykryto ułamek genów roślin modyfikowanych ponad normę, po prostu bym zbankrutował. Nie mogę wykluczyć, że takie będą rosnąć gdzieś w okolicy, a wiadomo, że rośliny transgeniczne krzyżują się z innymi.

Niezabitowski tym bardziej jest zaniepokojony, że 16 hektarów, na jakich gospodaruje to pola rozrzucone. – W podobnej sytuacji jest niemal całe rolnictwo w naszym kraju – stwierdza. – Uprawy wciśnięte między pola sąsiadów są bardziej narażone.

Nie chcemy

Jeśli mówimy, że środki chemiczne mogą być przyczyną różnych chorób, gdy nie przestrzegamy karencji, nie stosujemy się do obowiązujących norm, to przynajmniej mamy wiedzę o tym, umiemy się zachowywać tak, żeby było bezpiecznie.

– W przypadku żywności modyfikowanej właściwie niewiele wiemy o tym, jakie będą skutki za kilka lat – podkreśla Niezabitowski.

– Na przykład takie transgeniczne pomidory wyglądają pięknie, ale ich wartość odżywcza, moim zdaniem, nie jest duża. Uważam, że modyfikacja DNA może nam i następnym pokoleniom przynieść wielkie szkody. A takie z pewnością odniesie nasze tradycyjne rolnictwo. Najważniejsza jest informacja, wiedza na ten temat i nasz sprzeciw. Powinniśmy otwarcie mówić, że nie chcemy GMO.

Nie jemy genów

Dr Waldemar Korol z Instytutu Zootechniki w Krajowym Laboratorium Pasz w Lublinie

• Czy obecny stan wiedzy pozwala nam jednoznacznie opowiedzieć się za modyfikacją roślin użytkowych lub przeciw niej?

– Wszystkie odmiany modyfikowane genetycznie są skrupulatnie badane i rejestrowane, a warunkiem rejestracji jest to, że nie przynoszą one negatywnych skutków. To możemy powiedzieć dziś. Modyfikacja rozwiązuje problemy związane ze szkodnikami. Na przykład omacnica prosowianka jest trudnym do zwalczenia szkodnikiem kukurydzy, powoduje niższą wydajność, gorszą jakość. Zmodyfikowana kukurydza jest rośliną odporną na tego szkodnika. Jeśli taka kukurydza jest używana jako pasza, producenci muszą o tym poinformować. Na pytanie, czy produkty modyfikowane genetycznie mogą szkodzić, możemy odpowiedzieć następująco: wg aktualnego stanu wiedzy – nie szkodzą. Badania prowadzone na zwierzętach, również w Instytucie Zootechniki – PIB, nie potwierdziły szkodliwości stosowania takich pasz.

• Czy zmodyfikowane geny przechodzą do produktów spożywczych?

– Wyniki badań uznanych światowych instytucji naukowych wskazują, że nie. Od 2 lat Instytut Zootechniki prowadzi badania w tym kierunku i również nie udało się tego potwierdzić. To na pewno temat gorący, budzący kontrowersje nawet w środowisku naukowym, jest przedmiotem badań i sporów, ale nie mamy alternatywy, szczególnie jeśli idzie o biedniejsze społeczeństwa.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Anula
~wujo~
Tylko_zdrowie
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Anula
Anula (22 lutego 2010 o 11:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
MODYFIKACJA napisał:
MODYFIKOWANE GENETYCZNIE ZBOŻA MOGĄ BYC Z POWODZENIEM UŻYWANE JAKO OPAŁ W KOTŁOWNIACH LUB DO PRODUKCJI EKOPALIW ZE ŹRÓDEŁ ODNAWIALNYCH A LE NIE DO ŻYWIENIA LUDZI.

>>MODYFIKOWANE GENETYCZNIE ZBOŻA MOGĄ BYC Z POWODZENIEM UŻYWANE JAKO OPAŁ W KOTŁOWNIACH LUB DO PRODUKCJI EKOPALIW ZE ŹRÓDEŁ ODNAWIALNYCH A LE NIE DO ŻYWIENIA LUDZI.<<

Zgadzam się...NIE DO ŻYWIENIA LUDZI...

natomiast jeśli pozwolimy im rosnąć to musimy liczyć się z tym, że będziemy spożywać GMO. Rośliny zostaną przepylone i zmutowane, a po zanieczyszczeniu staną się własnością koncernu biotechnologicznego i będą podlegać prawu o prawach autorskich>PATENT< Duża kasa dla koncernów!
Rozwiń
~wujo~
~wujo~ (22 lutego 2010 o 07:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jakoś o Francji i Niemczech nie mówi się,że są zacofani,a u nich jest zakaz stosowania GMO.
Rozwiń
Tylko_zdrowie
Tylko_zdrowie (21 lutego 2010 o 22:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Witt ma racje - trzeba iść do przodu z postępem i budować wspólnie naszą cywilizację! Ale Witt nie wie niestety, że GMO to nie 'postęp' a raczej 'podstęp'. To różnica tylko jednej literki, a jak bardzo przeinacza znaczenie słowa - podobnie jak sztuczna zmiana choćby jednego genu.
Gdyby Witt, zamiast wypisywać prostackie teksty o zamykaniu ekologów w rezerwatach, raczył poczytać trochę na temat niezależnych badań dotyczących udowodnionej szkodliwości GMO, czy też silnie działającemu lobby i o grubych pieniądzach za tym idących, może wtedy zrozumiałby, że GMO jest rakiem obecnych czasów. A wystarczy kilka dokumentów poczytać ze stron podanych choćby we wcześniejszych komentarzach.

Btw. mam nadzieję, że Witt w swoim czasie też szedł z postępem cywilizacji i zaszczepił się przeciw świńskiej grypie i nie będzie już wcale chorował Bo świńska grypa to też wcale nie był przekręt firm farmaceutycznych. Wszyscy o tym doskonale wiemy.
Rozwiń
~kkk~
~kkk~ (21 lutego 2010 o 22:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
witt napisał:
pewnie narażę się pseudo-ekologom, ale ludzie gdy byśmy was słuchali żyli byśmy wszyscy jak ludzie pierwotni, po prostu trzeba iść z postępem w każdej dziedzinie życia także w genetyce, a ekologom należy zbudować jakiś rezerwat i niech sobie tam żyją jak im tak jest dobrze pozdrawiam wszstkich ludzi postępu także genetycznego poprostu budujmy razem cywilizację żebyśmy nie byli skansenem Europy.



Pseudo postępowcu co ma genetyka do skansenu Europy. Sugerujesz że będziemy skansenem, bo nie przyjmiemy GMO? I tak jesteśmy, a co nam da GMO? Może wydajniejszą florę - zgoda, tylko po co i jakim kosztem? Tego nikt nie wie bo to eksperyment. Już teraz narzekamy że żywnośc nie ma smaku, zapachu niż dawniej. A skąd ma miec skoro coraz więcej używa się chemii.
Rozwiń
witt
witt (21 lutego 2010 o 22:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
pewnie narażę się pseudo-ekologom, ale ludzie gdy byśmy was słuchali żyli byśmy wszyscy jak ludzie pierwotni, po prostu trzeba iść z postępem w każdej dziedzinie życia także w genetyce, a ekologom należy zbudować jakiś rezerwat i niech sobie tam żyją jak im tak jest dobrze pozdrawiam wszstkich ludzi postępu także genetycznego poprostu budujmy razem cywilizację żebyśmy nie byli skansenem Europy.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!