poniedziałek, 23 października 2017 r.

Moto

Co drugi pracownik Daewoo na bruk

  Edytuj ten wpis

1670 pracowników byłego Daewoo Motor Polska jest przewidzianych do zwolnienia - poinformował wczoraj Leszek Liszcz, syndyk masy upadłościowej lubelskiego Daewoo. - To początek końca fabryki, skończymy jak lubelski Ursus - twierdzi Andrzej Chrząstowski, przewodniczący NSZZ Solidarność w spółce.
W pierwszej turze pracę straci 1100 osób. Jeśli nie uda się utrzymać produkcji lublinów, na bruk trafi kolejnych 570 osób. Wypowiedzenia dla pierwszej grupy są wręczane od wczoraj. - Szansę na utrzymanie pracy mają tylko osoby z wydziałów kontynuujących produkcję - mówi syndyk Leszek Liszcz.
Największa procentowo redukcja etatów szykuje się w pionie administracyjnym. Tu pracę straci 500 osób, czyli dwie trzecie zatrudnionych. - Zostają tylko osoby potrzebne do obsługi produkcji montażowej - wyjaśnia Zbigniew Zaporoski, z biura syndyka.
Pozostałe 600 osób to pracownicy wydziałów, które nie mają zapewnionej ciągłości produkcji.
Niepewny jest los 570 pracowników wydziałów związanych z montażem samochodów. - Robimy wszystko aby zagwarantować ciągłość produkcji. Jeśli się to nie uda, to pracownicy zostaną objęci zwolnieniami - dodaje L. Liszcz.
Syndyk chce aby procedura zwolnień zakończyła się jak najszybciej. Pracownicy, jeśli się na to zgodzą, będą zwalniani z pominięciem okresu wypowiedzenia. Wówczas cała procedura zwolnień mogłaby zająć pięć dni. - Liczymy, że część zwalnianych zgodzi się na takie warunki - ocenia Z. Zaporoski.
W takim przypadku odchodzącemu pracownikowi przysługuje odszkodowanie za cały okres wypowiedzenia oraz odprawa za zwolnienie z przyczyn pracodawcy. Odszkodowanie byłoby równe trzem miesięcznym pensjom, wysokość odprawy zaś uzależniona od stażu pracy - od jednej do trzech miesięcznych poborów. Przy średniej płacy w fabryce tuż poniżej 2 tys. zł łączna kwota świadczeń mogłaby sięgnąć ok. 12 tys. zł.
Wszyscy odchodzący otrzymają należne pieniądze z Funduszu Świadczeń Gwarantowanych. - Wypłaty rozpoczną się w drugim tygodniu listopada - zapowiada Z. Zaporoski.
W tym samym terminie zaległe odszkodowania i odprawy otrzymają pracownicy zwolnieni w sierpniu i we wrześniu. Wtedy też mają być wypłacone zaległe pensje dla pracowników. Ostatnią wypłatę w wysokości połowy poborów dostali pracownicy w sierpniu. Łącznie kwota zaległości sięga 11 mln zł.
Jeśli produkcja lublinów nie zostanie utrzymana, to w krótkim czasie zatrudnienie spadnie do 628 osób.
Zwolnieniami i ich skalą są zaskoczeni związkowcy. O redukcjach dowiedzieli się od reporterów Dziennika. - To początek końca fabryki, skończymy jak Ursus - twierdzi Andrzej Chrząstowski, przewodniczący NSZZ Solidarność.
Zdaniem syndyka jest jeszcze szansa na przetrwanie fabryki. - Prowadzimy rozmowy z inwestorami. Chodzi nam o sprzedaż zakładów w całości - tłumaczy Liszcz.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!