środa, 23 sierpnia 2017 r.

Moto

Z Lublina na Syberię. Piotr Masicz rusza na Magadan

Dodano: 21 czerwca 2015, 21:14
Autor: Paweł Puzio

(fot. Maciej Kaczanowski)
(fot. Maciej Kaczanowski)

5 lipca, być może sprzed lubelskiego ratusza, dwa terenowe, specjalnie przygotowane nissany ruszą na Syberię. Przed nimi 26 tysięcy kilometrów, w tym 2000 km po Drodze Śmierci, piekielnie trudnej do przejechania latem.

Trwają ostatnie prace przy samochodach. Każdy szczegół jest ważny, bo auta mają do przejechania ponad 26 tysięcy kilometrów, w tym kilka tysięcy po prawdziwych bezdrożach.

Ośmioro podróżników z całej Polski ruszy 5 lipca z Lublina. W drodze spędzą dwa miesiące.

– Wyprawę podzieliliśmy na trzy etapy: z Polski do Moskwy, z Moskwy do Irkucka i najtrudniejszy – z Irkucka na Magadan, czyli ponad 2000 kilometrów po Drodze Śmierci – mówi Piotr Masicz z Lublina.

Prawdziwa walka z syberyjską przyrodą zacznie się właśnie na drodze oznaczonej numerem R504. To osławiona Droga Śmierci: przy jej budowie zmarło 14 tysięcy ludzi, w tym wielu Polaków – jeńców, więźniów politycznych. Nikt nie chował zwłok w grobach, ciała składano bezpośrednio pod drogą, w wiecznej zmarzlinie. Stąd nazwa Droga Śmierci lub „droga po kościach”.

I właśnie ten odcinek to największe wyzwanie dla podróżników. – Ta droga jest przejezdna zimą. Latem zamienia się w wielkie bajoro. Jednak dziś nie wiemy, jakie tam będą warunki. Być może większość z 2000 km będziemy musieli brodzić w wodzie, a być może przejazd nie będzie aż tak trudny – dodaje Masicz, który liczy na solidarność miejscowych kierowców.

– Przy pokonywaniu głębszych brodów, rzek, na pewno będziemy korzystać z pomocy szoferów krazów czy kamazów, aby na ich „grzbietach” bezpiecznie dostać się na drugi brzeg – dodaje.

Ale nie tylko woda jest wyzwaniem. – Meszki i niedźwiedzie to kolejne przeciwności natury, z którymi będziemy musieli się zmierzyć. Na owady przyszykowaliśmy podwójne moskitiery, które zrobiliśmy z siateczki do cedzenia lakierów samochodów. Są niezwykle gęste. Natomiast na niedźwiedzie mamy petardy hukowe oraz duży zapas mocnego gazu pieprzowego. Liczymy jednak, że w środku lata misie będą już solidnie najedzone…– dodaje z uśmiechem Piotr Masicz.

Wyprawa ma też i szczytny cel. – Po drodze wstąpimy do Wierszyny, polskiej wsi na Syberii. Wieziemy dla mieszkańców dary, które przekażemy polskiemu księdzu. Są to pomoce dydaktyczne – dodaje Masicz.

Poza wyzwaniami, jakie stawia sama droga, będą także przyjemniejsze chwile. – Na pewno zahaczymy o wyspę Olchon, aby zobaczyć Bajkał w pełnej krasie. W syberyjskich rzekach będziemy łowić ryby, które będą ważnym składnikiem naszej aprowizacji – dodaje lubelski podróżnik.

Warto dodać, że nissan Piotra Masicza to dom na kołach. Na czas wyprawy jest przygotowany namiot kuchenny i sypialnia z podwójną moskitierą, a także prysznic z nielimitowaną ciepłą wodą.

Gość
alojzy
Gość
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (22 czerwca 2015 o 23:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
3mamy kciuki w imieniu uczestników zeszłorocznej Poland Mongolia Trans-Siberian Expedition! Miłej zabawy Bartek Felski
Rozwiń
alojzy
alojzy (22 czerwca 2015 o 14:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

czytałaś relacje polskiego podróżnika Koperskiego ?

po kilka miesięcy przemierzał Syberię bez tego urządzenia

Nie czytałem niestety... jeśli chodzi Ci o to, że da się i bez przysznica, to pewnie prawda. Ale z drugiej strony wtedy dla niektórych przyjemność mogłaby zamienić się w pokutę :)

Rozwiń
Gość
Gość (22 czerwca 2015 o 14:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Oglądam sobie te zdjęcia, co ktoś podlinkował... polecam, kawał świata.
Rozwiń
Gość
Gość (22 czerwca 2015 o 14:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
.... kto mi teraz auto będzie serwisował jak Pan Piotr na meszki i niedźwiedzie wyrusza. ..?
Rozwiń
Gość
Gość (22 czerwca 2015 o 10:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mechanik jest tam tylko jeden i wie co robi :-)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!