sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Parczew

Awantura na porodówce. Panowie pokłócili się o noworodka, żaden nie chciał ustąpić

Dodano: 23 lutego 2017, 21:14
Autor: eb, red

Na porodówce szpitala w Parczewie doszło do niecodziennej awantury. Dwaj mężczyźni pokłócili się o to, kto jest ojcem dziecka. Lekarze musieli wezwać policję

Zajście pomogli opanować ratownicy SOR
Zajście pomogli opanować ratownicy SOR

POWIĄZANE

Była niedziela, 12 lutego. Na jednej z sal oddziału ginekologiczno-położniczego parczewskiego szpitala małżonkowie zajmowali się noworodkiem. Nagle do sali wtargnął młody mężczyzna. Zaczął wykrzykiwać, że to on jest ojcem dziecka.

Mężczyzna wdał się w kłótnię z mieszkańcem gminy Kąkolewnica, który opiekował się żoną i noworodkiem. Na prośby pielęgniarek, by się uspokoili, panowie nie reagowali.

Awantura przeniosła się na korytarz i powoli zaczęła zamieniać się w regularną bójkę. Doszło do przepychanek, żaden z panów nie chciał ustąpić. Personel szpitala zdecydował się wezwać policję. Zanim mundurowi pojawili się na miejscu, zwaśnionych mężczyzn rozdzielili wezwani z innego oddziału sanitariusze.

– Personel oddziału zawiadomił nas, że był poród i teraz dwóch mężczyzn awanturuje się o ojcostwo. Policjanci prowadzili wtedy interwencję w innej części miasta. Zanim przyjechali na miejsce, szarpiących się mężczyzn zdołali rozdzielić ratownicy ze szpitala – relacjonuje mł.asp. Artur Łopacki, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Parczewie. – Policjanci ustalili że to mieszkaniec gminy Parczew wszczął awanturę. Za zakłócanie ładu i porządku publicznego dostał 50-złotowy mandat.

Obaj mężczyźni byli trzeźwi.

– Kwestia ojcostwa to już nie sprawa dla policji. Policjanci zaprowadzili spokój i na tym nasza rola się zakończyła – stwierdza oficer prasowy, dodając że takie interwencje należą do rzadkości.

– O sprawie dowiedziałem się od ordynatora oddziału. Powiedział że miał ciężki dyżur, bo na korytarzu doszło do szamotaniny dwóch panów. Nas nie interesowały rozgrywki pomiędzy panami, tylko pacjentka i jej dziecko. Zajście pomogli opanować ratownicy SOR – mówi Janusz Hordejuk, dyrektor parczewskiego szpitala. – To pierwsza taka sytuacja na naszym oddziale położniczym. Do awantur czasami dochodzi, ale zwykle w szpitalnym oddziale ratunkowym, gdzie trafiają się pacjenci pod wpływem alkoholu – dodaje dyrektor. 

Użytkownik niezarejestrowany
Prącie
oo
(60) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (3 marca 2017 o 19:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Że takie rzeczy dzieją się w tym zdawało by się moralnie krystalicznie czystym, prawym i sprawiedliwym społeczeństwie zamieszkującym wschodnie rubieże naszego kraju, co jest powodem tej niezwykłej awantury, czy 500+, czy głupota minus
Rozwiń
Prącie
Prącie (2 marca 2017 o 10:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
+500 robi swoje
Rozwiń
oo
oo (2 marca 2017 o 09:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Autora artykułu proszę o nie obrażanie grupy zawodowej Ratowników Medycznych. Sanitariusz to nie to samo - proponuje uzupełnić wiedzę w tym zakresie. Przy okazji jest to piękny przykład w jaki sposób Ratownicy Medyczni są postrzegani - to wykształceni ludzie których nikt w Polsce nie szanuje.
Cóz zrobić smród z pawulonem sie jeszcze ciągnie......
Rozwiń
Gość
Gość (1 marca 2017 o 13:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
niech płacą po połowie :)
Rozwiń
Gość
Gość (26 lutego 2017 o 08:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Autora artykułu proszę o nie obrażanie grupy zawodowej Ratowników Medycznych. Sanitariusz to nie to samo - proponuje uzupełnić wiedzę w tym zakresie. Przy okazji jest to piękny przykład w jaki sposób Ratownicy Medyczni są postrzegani - to wykształceni ludzie których nikt w Polsce nie szanuje.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (60)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!