czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Praca

Doświadczenia zza wielkiej wody

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 września 2001, 21:15

W parku rozrywki, restauracji, pubie, z dziećmi na obozie lub przy obrabiarce w fabryce pracowali lubelscy studenci podczas minionych wakacji w Stanach Zjednoczonych. Wrócili do kraju bogatsi w doświadczenia. Twierdzą na przykład, że już żadna praca nie jest im straszna...

Przyznają, że kilkumiesięczne załatwianie różnorodnych formalności opłaciło się.
– Pracowałam w Pensylwanii na obozie dla częściowo niepełnosprawnych dzieci. Nauczyłam się cierpliwości, punktualności i... wczesnego wstawania do pracy – mówi Magdalena Błaszczuk, studentka V roku anglistyki KUL. Zatrudniła się dzięki firmie CC USA. – Wiem również, co to znaczy ciężka praca. Jeśli chodzi o pieniądze, to zwróciły mi się wszystkie koszty wyjazdu, resztę zaś odłożyłam na wydatki na studia.
Bardzo cenne, jak mówi Magda, było też szlifowanie języka i nowe znajomości z ludźmi z całego świata.
Wrócili też z Ameryki Łukasz i Kamil. Pracowali w parku rozrywki w Bostonie.
– Sprzedawałem hamburgery i tosty – zdradza nam Łukasz Furtak, student KUL . – To jednak jest mało ważne. Ważniejsze, że zarabiałem 7 dolarów za godzinę.
Zatrudnienie było legalne, z ubezpieczeniem. Pracę tę załatwił sobie za pośrednictwem studenckiej organizacji ISA. Na początek musiał zainwestować 6000 zł – to koszty wszystkich formalności, opłata pośredników, wizy i bilety w obie strony.
– Po odliczeniu kosztów wyjazdu została mi całkiem pokaźna suma – dodaje. – Pracowałem ciężko, po kilkanaście godzin dziennie. Jednak nie żałuję, bo nauczyłem się współpracy z ludźmi i solidnej pracy.
Podobne odczucia ma Kamil Konopka, student anglistyki KUL. W Bostonie nauczył się umiejętności współpracy z grupą. Wie też, że żadna praca nie hańbi. Ważne tylko, żeby była wykonana sumiennie.
Zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych poszukuje wielu absolwentów wyższych uczelni w Polsce. Nie wszystkim udaje się znaleźć zajęcie odpowiadające posiadanemu wykształceniu.
– Przyjechałam do Nowego Jorku ponad rok temu. Początkowo nie udawało mi się znaleźć pracy, która by mnie satysfakcjonowała. W tej chwili jestem sekretarką w firmie budowlanej. Ponieważ skończyłam polonistykę, musiałam się wiele nauczyć z zakresu prac biurowych – mówi Beata Tuszewska z Nowego Jorku. – Wiem jednak, że jeśli się czegoś mocno chce, to można to osiągnąć. Takie przekonanie to w Ameryce normalność.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!